Niko Henrichon, Darren Aronofsky, Ari Handel, „Noe. I wody spadły na ziemię”

Niko Henrichon, Darren Aronofsky, Ari Handel, „Noe. I wody spadły na ziemię”


Recenzowała: Jagoda Wochlik

Wokół filmu „Noe. Wybrany przez Boga” narosło już sporo kontrowersji. Nawet w jednym z ostatnich wydań magazynu „Duży format” Krzysztof Varga poświęcił mu swój felieton. Film jest burzliwie dyskutowany, bo przecież – jak to, starotestamentowemu patriarsze wolno urżnąć się w trupa? Nie wolno! wszak ma świecić cnotą jak latarnia morska światłem i biedne zbłąkane owieczki prowadzić. To oczywiste jak amen w pacierzu, proszę Państwa, święci nie są ludźmi. Święci są święci. I basta.

                Nie o film jednak tu chodzi, a o komiks. A to wszak dwa osobne dzieła. „Noe. I wody spadły na ziemię” to trzecia odsłona tetralogii o biblijnym patriarsze. Jak zwiastuje nam (proszę wybaczyć może niezbyt odpowiedni zwrot, zwiastowanie jest wszak tylko domeną aniołów, a nie słów) sam tytuł, wody nareszcie spadły na ziemię. Noe postępuje bezlitośnie i dwuznacznie moralnie – pozostawia wszystkich ludzi poza własną rodziną na pewną śmierć. Wyrzuca z arki nawet kobietę, którą jego syn wybrał sobie na żonę. Bez mrugnięcia okiem, krzywdząc przy tym jedną z bliskich mu osób, siłą wypycha ją z arki, pozostawiając wraz z innymi, by utonęła. Tego wszak życzy sobie Pan, czyż nie? Jego zachowanie stanie się zarzewiem konfliktu z synem. Noe pragnie wypełnić wolę Pana, uratować zwierzęta i uśmiercić ludzkość. Jak to się jednak często zdarza w takich wypadkach, nie wszystko dzieje się po myśli biblijnego patriarchy.

                „Noe. I wody spadły na ziemię” nie bardzo popycha całą sprawę potopu. Właściwie zeszyt stanowi rozwinięcie tomu drugiego, pogłębiając już wszystko to, o czym nam na dobrą sprawę wiadomo. Przedstawia Noego jako fanatyka, który nie cofnie się przed niczym, by wypełnić (jak mu się wydaje) boski plan. Czy z tego powodu cierpi? Czy ma wyrzuty sumienia? Tak, cierpi i ma wyrzuty sumienia. Czy to coś zmienia? Absolutnie nic. Noe nie jest facetem, który daje się lubić. Nawet jeśli ma depresję. Jednakże tak niejednoznaczne moralnie przedstawienie tej postaci odejmuje jej nieco patyny, przydaje charakteru, czyni ludzką. To mi się zdecydowanie w tej historii podoba.

                Wydanie nadal pozostaje na najwyższym poziomie. Ilustracje cieszą oko, kolory są nasycone, a szczegóły pieczołowicie oddane. Warto zwrócić uwagę na te karty, które opowiadają o stworzeniu świata przez Boga. Znalazło się tam bowiem miejsce także dla teorii Darwina. I choć Bóg stworzył mężczyznę i kobietę, stworzył również małpki, które na kolejnych planszach chodzą coraz mniej na czterech, a coraz bardziej na dwóch nogach. Choć nie będę też ukrywać, że kolejne zeszyty są tak cieniutkie, iż historia spokojnie zmieściłaby się w jednym, góra w dwóch tomach. Nie potrzeba było aż czterech.

                „Noe. I wody spadły na ziemię” niewątpliwie pozostaje pozycją godną polecenia. Fanom komiksów –  przede wszystkim, ale także tym, którzy chcieliby się przekonać, o co z tym skandalem tak naprawdę chodzi.

Korekta: Aleksandra Żureknoe

  • tłumaczenie: Marta Duda-Gryc
  • tytuł oryginału: Noe 3: Et les eaux envahirent la terre
  • wydawnictwo: Sine Qua Non
  • data wydania: 16 marca 2014
  • ISBN: 9788379241514
  • liczba stron: 64
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: