N.K. Jemisin, „Piąta Pora Roku”

N.K. Jemisin, „Piąta Pora Roku”


Recenzował: Łukasz Szatkowski

Do nowej powieści N.K. Jemisin podchodziłem dość sceptycznie. Miałem bowiem wcześniej wątpliwą przyjemność zapoznania się z jej debiutem („Sto Tysięcy Królestw”), który okazał się owszem, ambitniejszym, ale wciąż romansem paranormalnym. „Piąta Pora Roku” jest jednak ostatnim laureatem nagrody Hugo, najważniejszego na świecie wyróżnienia przyznawanego pisarzom fantastyki. Wprawdzie ostatnimi laty prestiż Hugo został mocno nadszarpnięty za sprawą kilku głośnych afer, ale nadal jest to jakiś wyznacznik, jeśli nawet nie wartości dzieła, to przynajmniej jego popularności. A ja lubię być na bieżąco. I tym razem dobrze na tym wyszedłem.

Świat powieści Jemisin jest dużo aktywniejszy geologicznie niż ten, w którym żyjemy. Regularnie nawiedzają go trzęsienia ziemi, tsunami, wybuchy wulkanów i wszelkie inne tego typu atrakcje. Ludzie żyją w większości niewielkich i dość prymitywnych wspólnotach kierujących się prostymi zasadami obliczonymi na przetrwanie. Jednak regularnie, choć niezbyt często, co kilkaset lat, przychodzi Piąta Pora Roku, czyli wielki kataklizm wywołany zazwyczaj przez wybuch superwulkanu, na skutek czego odcięte zostaje światło słoneczne. Trwa ona zwykle od kilku do kilkunastu lat. Jednak Piąta Pora Roku, która właśnie się zaczęła, ma potrwać dłużej, znacznie dłużej.

Skąd to wiadomo? Na przestrzeni wieków ludzie wykształcili sobie dodatkowy zmysł, wyczuwają (sejszą) ruchy tektoniczne. Niektórzy bardziej, inni mniej. Tych, którzy nie tylko są wyczuleni na te ruchy, ale także potrafią je zarówno łagodzić, jak i wywoływać, nazywa się górotworami. W „Piątej Porze Roku” są oni odpowiednikiem magów. Górotwory są jednak zbyt silne i nieprzewidywalne, żeby pozwolić im hasać bez nadzoru – wszystkie wyłapuje się w możliwie młodym wieku, zamyka w specjalnym getcie, uczy samokontroli i posłuszeństwa, po czym wykorzystuje. Ich strażnikami są Stróże, osoby obdarzone umiejętnością neutralizowania mocy górotworów.

Kreacja świata (autorka sugeruje chyba w pewnym momencie, że jest to Ziemia przyszłości) i podporządkowane jej zależności społeczne odgrywają w powieści niepoślednią rolę i są niejako kołem zamachowym fabuły. Jemisin wzięła przykład z Hitchcocka  i zaczęła nawet nie tyle od trzęsienia ziemi, ile końca świata. Akcja dzieje się jednak nie tylko w „teraźniejszości”, ale wraca też do spokojniejszych czasów sprzed gwałtownego zdarzenia rozpoczynającego kolejną Piątą Porę Roku. Dzięki temu czytelnik ma okazję poznać życie mieszkańców tego ponurego świata nie tylko w wersji postapo, ale również w okresie między kataklizmami (co zresztą też przypomina postapo, tylko trochę łagodniejsze). Wszystkie trzy czasy akcji uzupełniają się wzajemnie i w atrakcyjny sposób metodycznie wzbogacają naszą wiedzę o tym świecie, a pewnym momencie odkrywamy, że zazębiają się one jeszcze bardziej, niż początkowo myśleliśmy. Nie będę wdawał się jednak w szczegóły, żeby zbyt wiele nie zdradzać.

Jemisin udało się nie tylko wykreować niezwykle ciekawy, oryginalny świat, ale również wypełnić go intrygującymi wydarzeniami. Już samo odkrywanie reguł jego funkcjonowania, historii etc. jest bardzo satysfakcjonujące, a do tego dochodzą tajemnice związane nie tylko z samymi górotworami, ale i tajemniczą człekokształtną rasą zjadaczy kamieni, którzy najwidoczniej rozgrywają jakieś swoje bliżej niezidentyfikowane gry. Istotna część fabuły opiera się ponadto na pozostałościach po starożytnych cywilizacjach, które są uporczywie ignorowane przez obecnych ludzi w myśl zasady, że skoro te artefakty nie umożliwiły im przetrwania, to nie są warte zainteresowania i badań. A jak się okazuje, nawet po tylu latach te ruiny i urządzenia mogą być nie tylko przydatne, ale i niebezpieczne.

„Piąta Pora Roku” to zaskakująco świetna książka. Zdarzają się wprawdzie obleśne fragmenty, ale to chyba niepisany wymóg zachodniej literatury, że musi być jakieś nawiązanie do LGBT, żeby osiągnąć sukces. Tak czy owak, Jemisin zrobiła od debiutu ogromny krok w przód i stworzyła powieść, którą czyta się z zapartym tchem od początku do końca. Efektowną powieść napisaną z rozmachem, z własnym systemem quasi-magicznym, ponurym, lecz złożonym światem, zakulisowymi intrygami na różnych, często niewidocznych poziomach władzy. Polecam i z niecierpliwością czekam na dalsze części cyklu.

Tłumaczenie: Jakub Małecki

Cykl: The Broken Earth (tom 1)Wydawnictwo: SQN

tytuł oryginału The Fifth Season

data wydania 23 listopada 2016

ISBN 9788379246984

liczba stron 440

 

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: