Michał Gołkowski, „Drugi brzeg”

Michał Gołkowski, „Drugi brzeg”


Recenzowała: Marta Drozdek

Pochodzę z pokolenia, które żyje w cieniu Czarnobyla. Czy wpłynęło to na moją fascynację światem postapokaliptycznym? Nie wiem, może. Moje pierwsze spotkanie z postapo sponsorowali bracia Strugaccy i „Piknik na skraju drogi”. Tak poznałam Zonę i zaraziłam się bakcylem postapokaliptycznego świata. Niestety, wśród rodzimej literatury trudno znaleźć pozycje warte uwagi, więc od czasu przygody z „Apokalipsą według Pana Jana” Roberta Szmidta (rewelacja!), byłam zdana na zagranicznych autorów. Potem długo, długo nic, aż pojawił się debiutant, który wzbudził moje zainteresowanie.

Z wykształcenia lingwista, z zawodu tłumacz, z zamiłowania historyk wojskowości. Owo zamiłowanie do historii wojskowości oraz fascynacja Czarnobylem pozwoliły Michałowi Gołkowskiemu stworzyć debiutancką i jednocześnie pierwszą polską powieść, umiejscowioną w uniwersum gier S.T.A.L.K.E.R. Rok po sukcesie „Ołowianego świtu” dostajemy kontynuację przygód pochodzącego z nadwiślańskiego kraju stalkera Miszki. „Drugi Brzeg” ponownie wciąga nas w świat Zony i jej anomalii.

Podczas gdy „Ołowiany Świt” składał się z trzynastu opowiadań, pozornie niepowiązanych, lecz sprytnie połączonych stopniowo odkrywaną zagadką, to już „Drugi brzeg” tworzy bardziej jednolitą całość. Miszka, w poszukiwaniu odpowiedzi na swoje sny, wyrusza na drugi brzeg Prypeci do Czarnobyla, do serca Zony, docierając coraz bliżej Sarkofagu. Wędruje przez nowe tereny, a podążając za snami, szuka wyjaśnień oraz odpowiedzi na dręczące go pytania co do istoty samej Zony. Stalker walczy nie tylko z napotkanymi mieszkańcami i niebezpieczeństwami, ale także z własnymi lękami i paranojami.

Świat Zony wciąga. Jjak raz byłeś stalkerem, to masz to już we krwi. Czytelnik zostaje porwany do klimatycznego, mrocznego świata wypełnionego anomaliami i niebezpieczeństwem. Oczami Miszki oglądamy wynaturzony, zmieniony obraz naszej rzeczywistości, która pod wpływem promieniowania mogłaby taką być. Bezmyślność, nieuwaga, żądza władzy mogą doprowadzić do tego, czego doświadczył Miszka. Zona to wymagająca kochanka, nie toleruje błędów i nieuwagi. W Zonie możesz być samotny, ale nigdy nie jesteś sam.

Z każdej strony książki bije fascynacja autora bronią i Zoną. Znajomość tematu przekłada się na urealnienie całej historii. Czujemy się, jakbyśmy razem z Miszką podążali przez strefę, a autor prowadzi nas przez te tereny jak przewodnik wycieczkę. Michał Gołkowski pokazał, iż wystarczyło mu pomysłów, aby bez zbytniego wysiłku utrzymać czytelnika przy drugim tomie przygód Miszki. Tym samym autor udowodnił, że książki na podstawie gier nie muszą być tylko tłem do „strzelanek”, a porównywanie ich do gry jest bezsprzecznie nieporozumieniem. A już na pewno nie należy szukać w nich lustrzanego odbicia gry. Jeżeli ktoś jest nastawiony na powielenie fabuły gry, powinien przy niej pozostać, szkoda jego czasu na czytanie.

Fani pierwszej części na pewno nie będą zawiedzeni. „Drugi brzeg” nie tylko trzyma poziom, a nawet przewyższa pierwszą część. Niestety, pozostały elementy, które irytowały mnie już w „Ołowianym Świcie”. Pierszowszopalnowa narracja w czasie rzeczywistym, komentowanie przez bohatera każdej „pierdoły” i powtarzanie się – nie jest to styl pisania, który lubię. Jednak przyzwyczaiłam się do tego gdzieś w połowie pierwszej części. Tak więc podczas czytania drugiej, już uodporniona na styl autora, mogłam spokojnie delektować się wykreowanym światem.

Pozostała jedna rzecz, która wyjątkowo drażni – nadużywanie imienia „Zbawiciela”. Bynajmniej nie chodzi tu o moją religijność. Kto czytał, ten wie. Tym, co nie czytali, wyjaśniam. „Zbawiciel” to imię wiernej broni naszego stalkera. Czasami wystarczyłoby napisać po prostu – bronią, lufą a nie: Zbawicielem czy lufę Zbawiciela. Jak dla mnie, trochę to zbyt pompatyczne, ale może to po prostu mężczyźni i ich zabawki?

Pomimo wad, których akurat wam nie muszą przeszkadzać, sama historia jest godna uwagi i polecenia. Dodatkowy atut tej pozycji to zamieszczona na okładce książki mapa terenu, na którym rozgrywa się cała historia. Rozwija to nasze wyobrażenie przestrzenne, przez co możemy bardziej wczuć się w klimat Zony.

Fani gry i postapo na pewno powinni sięgnąć po „Drugi Brzeg”. A cała reszta? No cóż, niech im Zona lekką będzie. W końcu każdy z nas ma jakąś własną Zonę. Ze swojej strony jedyne, czego mogę sobie życzyć, to kolejne pozycje spod pióra Michała Gołkowskiego, ale już bez irytującego stylu narracji.

Korekta: Urszula PituraGOLKOWSKI_DrugiBrzeg_2D-mala

  • data wydania: 2014-04-25
  • ISBN-13: 978-83-7574-993-9
  • wymiary: 125 x 195
  • strony: 392
  • seria: fantastyczna fabryka
  • cena: 39,90

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: