Michael Grant, „GONE: Zniknęli. Faza pierwsza: Niepokój.”

Michael Grant, „GONE: Zniknęli. Faza pierwsza: Niepokój.”


Autor: Dorota Jundziłł

Masz naście lat i marzysz o tym, żeby uwolnić się od dręczącego nadzoru dorosłych. Ograniczają cię na każdym kroku, czepiają się każdego szczegółu twojego życia, ciągle wydają rozkazy, nakazy i zakazy. Wciąż czegoś żądają, gonią do nauki, podejmują za ciebie decyzje, bo myślą, że wiedzą, co jest dla ciebie najlepsze. A ty masz przecież własny rozum, własny świat i sam wiesz, czego chcesz. Zadajesz więc sobie pytanie: „do czego starzy są mi potrzebni?” i w marzeniach układasz sobie, jak to by było fajnie, gdyby nagle zniknęli z twojego życia. I nagle… twoje marzenia się spełniają. W ciągu jednej sekundy dorośli znikają, otaczają cię tylko nastolatki i dzieci. Jesteś wreszcie wolny! Nikt cię nie ogranicza, możesz robić, co chcesz i kiedy chcesz. Można zachłysnąć się swobodą, świat bez dorosłych jest po prostu wspaniały! Ale… czy na pewno?

Amerykańskie miasteczko Perdido Beach jest szarą, cichą mieściną, w której niewiele się dzieje. Każdy kolejny dzień przypomina poprzedni, wieje nudą i rutyną. Jednego z takich zwykłych – zdawałoby się – dni wszystko się zmienia. Nagle znikają dorośli. I choć ogólnie przyjętą granicą dorosłości jest lat osiemnaście, wystarczy mieć skończone piętnaście, by zniknąć. W Perdido zostają tylko dzieci, niemowlęta oraz „prawie młodzież”. Oszołomione niespodziewaną nieobecnością dorosłych dzieciaki początkowo wpadają w euforię. Nikt nie pilnuje wieczornej toalety, nikt nie zabrania jeść lodów i batoników, nawet na kolację. Nikt nie zmusza do wynoszenia śmieci, nie narzeka na złe stopnie i krnąbrne zachowanie. Po prostu raj! Lecz wystarczy zaledwie dzień, by przekonać się, że za fasadą raju kryje się koszmar. Razem z dorosłymi zniknął kontakt ze światem – nie ma Internetu, kablówki, nie działają telefony. Najmłodsze dzieci płaczą z tęsknoty za mamą, a i starsze czują się zagubione bez wytyczonych granic. Wkrótce okazuje się też, że Perdido i jego okolice są odcięte od świata – otacza je bariera, która uniemożliwia wydostanie się na zewnątrz. Wyśniony świat bez dorosłych staje się pułapką. To nie są szczęśliwe chwile odpoczynku od zrzędzenia mamy, taty i nauczycieli – to jest ETAP. Dziwny czas, w którym trzeba nagle stać się dorosłym – by przetrwać.

W chwili nastania ETAP-u Sam ma niecałe piętnaście lat. Jest zwykłym, niczym nie wyróżniającym się chłopcem, ale znają go wszyscy. Kiedyś, niechcący, Sam został bohaterem – uratował autobus, gdy podczas jazdy kierowca dostał zawału. Ale chłopiec unika rozgłosu i towarzystwa rówieśników – skrywa tajemnicę, która w oczach kolegów zmieniłaby go w dziwoląga. Jak wszyscy inni, jest zagubiony i przerażony zniknięciem dorosłych. Jednakże chyba jest mu pisane być herosem – zupełnie niespodziewanie dzieciaki wybierają go na swego przywódcę i beztrosko zrzucają na jego barki wszelkie troski, jakie niesie ze sobą ETAP.

A kłopotów nie brakuje. Sam musi na nowo zorganizować funkcjonowanie miasta – ktoś musi zostać strażakiem, ktoś inny – zająć się szpitalem. Należy wznowić działalność przedszkola, zaplanować wykorzystanie żywności… Do listy zgryzot dołączają zmutowane i nadzwyczaj inteligentne zwierzęta oraz dziwne moce, które ujawniają się u poszczególnych dzieci. Jakby tego było mało, na arenę wkracza Cain – charyzmatyczny, pozbawiony skrupułów i żądny władzy, bliźniaczy brat Sama.

Książka Michaela Granta budzi niepokój. Wyśmienity, inteligentny thriller roztacza przed nami apokaliptyczną wizję, która powinna zaspokoić gusta wszystkich czytelników, lubujących się w strasznych opowieściach. Niemniej jednak, oprócz napięcia, chwil strachu oraz wielkiej ciekawości, co będzie dalej, lektura „GONE…” wzbudza w nas także sporo refleksji. Okazuje się, że dorośli zupełnie nie zdają sobie sprawy jak szerokie jest spektrum emocji dzieci. Czasami wydawałoby się, że traktujemy małych ludzi, jak kaleki emocjonalne, bo nie zauważamy, że oni także potrafią odczuwać nienawiść, żądzę władzy i pragnienie zemsty. Tymczasem Grant uświadamia nam, że dzieciaki są bezwzględne. W świecie ETAP-u nie ma miejsca na tolerancję: różnisz się od innych – jesteś wyrzutkiem. Jesteś słaby – nie masz szans na przetrwanie. To silniejszy, inteligentniejszy, sprytniejszy, a przede wszystkim – bardziej okrutny, ma władzę. Tu nie ma szarych kolorów – króluje czerń i biel. Z przerażeniem uświadamiamy sobie, że autor wcale nie wyssał tego z palca. Gdy patrzymy na dzieci, własne lub cudze, biegające po podwórku, widzimy wiele zachowań żywcem wziętych z „GONE….”

Michael Grant napisał książkę, która wciąga bez pamięci. Akcja jest nieprzewidywalna, nie wiemy, do czego doprowadzą decyzje Sama i jego towarzyszy. Z niecierpliwością oczekujemy końca, by dowiedzieć się wreszcie, co jest przyczyną ETAP-u, chcemy znaleźć odpowiedź na pytanie, czy Sam poradzi sobie z rolą przywódcy? A może ktoś wreszcie zauważy, że piętnastolatek nie ma szans w pojedynkę udźwignąć odpowiedzialności, którą w normalnym świecie dźwiga grono dorosłych? Sam niedługo kończy piętnaście lat... czy zniknie?

Niestety, autor jest doskonałym strategiem. Wymyślił sobie, że będzie nas trzymał w napięciu przez kolejne tomy cyklu. Zakończenie pierwszej części budzi irytację – Grant nic nam nie wyjaśnia, zostajemy z uczuciem niedosytu i niecierpliwie czekamy na kolejny tom. Każdy, kto z rozdrażnieniem wyglądał następnego odcinka „Z archiwum X”, „Lost” czy „Heroes”, z pewnością zostanie fanem cyklu „GONE…”. Ci, którzy za tymi serialami nie przepadali, będą musieli zweryfikować swoje upodobania, bo ta książka z całą pewnością nie powinna bezczynnie stać na półce.

Korekta: Natalia Bieniaszewska

Autor:: Michael Grantfaza_pierwsza_niepokoj_qfant

Tytuł:GONE: Zniknęli. Faza pierwsza: Niepokój

Data wydania:23 września 2009

Wydawnictwo:Jaguar

Przekład: Jacek Drewnowski

Tytuł oryginału: GONE

ISBN: 978-83-60010-96-9

Liczba stron: 528

Format: 140x210

Oprawa: miękka

Cena: 34,90 zł

 

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: