Michael A. Stackpole, „World of Warcraft: Vol’jin Cienie Hordy”

Michael A. Stackpole, „World of Warcraft: Vol’jin Cienie Hordy”


Recenzował: Dawid Bastek

Gigagnt rozrywki elektronicznej, Blizzard Entertaiment, nie próżnuje i dość regularnie odświeża swoje najgłośniejsze, najbardziej rozpoznawalne tytuły jak World of Warcraft czy Diablo, wypuszczając następne części lub po prostu tworząc n-te dodatki, które zmuszają przeciętnego gracza do wydawania pieniędzy. Co gorsze korporacje pokroju „śnieżnego olbrzyma” od dawna zauważyły, że zarobić można niekoniecznie na grze jako formie elektronicznej rozrywki, ale również na samych historiach powstałych w stworzonym przez nich świecie, i tak oto doczekaliśmy się chwili, kiedy premierę gry poprzedza wydanie gry planszowej czy książki, która dosyć często przekłada się wyłącznie na zmarnowany czas czytelnika. Ale konkurencja nie śpi, więc korporacje walczące o klienta zapraszają do udziału w kampanii reklamowej pisarzy z prawdziwego zdarzenia, którzy również spisują się z różnym rezultatem. Na całe szczęście książka „World of Warcraft: Vol’Jin Cienie Hordy” okazała się udaną inwestycją, co potwierdzi dalsza część recenzji.

Pandaria, tajemnicza wyspa ukryta za zasłoną mlecznej mgły, kraj, w którym zimy są srogie i zabójcze, a gorące lata urzekają pięknem przyrody. To miejsce, gdzie żyją Pandarianie, wojownicy o sporych gabarytach i niezachwianej dyscyplinie mentalnej, ale niech nie zwiodą was ich ociężałe wymiary, gdyż te istoty potrafią poruszać się z gracją kota, a do tego dysponują siłą niedźwiedzia. Lecz jak to bywa w wielu przypadkach, to co tajemnicze i w pełni niezbadane przyciąga niepożądane spojrzenia tych, którzy myślą o stworzeniu nowego świata pełnego bólu i ofiar, czyli takiego, jaki fascynuje zielonoskórych zdobywców. Licząc na łatwe oraz wyjątkowe łatwe zwycięstwo nie przewidzieli jednego: na co dzień zrównoważeni mieszkańcy wyspy również potrafią pokazać pazur. To będzie walka Vol’Jina o własną duszę i życie jego pandarańskich opiekunów.

Gdy dostaję do recenzji książkę z uniwersum znanego mi głównie za pośrednictwem gier komputerowych, to z góry mam do niej sceptyczne podejście i zachowuje się, jakbym miał do czynienia z kilkudniową padliną, co nie oznacza, że moje psychiczne nastawienie z góry decyduje o moim osądzie, co to, to nie, i żeby było wszystko jasne, po prostu „kilka” razy zdarzyło mi się już sparzyć na tego typu literaturze. Ta historia jest na moje szczęście inna od poprzedniczek i pomimo powolnego startu po kilkunastu stronach możemy już w pełni poczuć klimat malowniczej wyspy i zaprzyjaźnić się z jej mieszkańcami, do tego sprawnie poprowadzone dialogi oraz opisy świata dają przyjemny dla oka, a także dla wyobraźni obraz, który z każdym kolejnym rozdziałem rozwija się z szybkością ziarenka rzeżuchy posianego na odpowiednio wilgotny grunt. Nie brakuje również dynamicznych pojedynków i paru zwrotów akcji, tak często zaniedbywanych w powieściach tego pokroju. Ale najważniejsze jest to, że autor nie próbuje na siłę wcisnąć w nas informacji o produkcie, jakim jest gra komputerowa, co często i gęsto zdarzało się w wielu poprzednich książkach z atestem Blizzarda.

Całość oceniam na dobry, bez plusa, bo jednak brakuje mi tutaj czegoś, co zaparłoby mi dech w piersi, lub chociaż na chwilę pozwoliło przestać myśleć o rzeczywistości. Książka jest skierowana w sporym stopniu do ludzi zaznajomionych ze światem WoWa, ale osoby, które nigdy wcześniej o nim nie słyszały, również powinny być zadowolone ze sprawnie napisanego opowiadania i bez większego problemu przejść przez lekturę.

 

Korekta: Iga Pączekwarcraft_cienie_hordy-qfant

  • Tytuł: Vol'jin Cienie Hordy (Vol’jin: Shadows of the Horde)
  • Cykl: World of Warcraft
  • Autor: Michael A. Stackpole
  • Tłumaczenie: Małgorzata Koczańska
  • Wydawca: Fabryka Słów
  • Data wydania: 2 lipca 2013
  • Liczba stron: 430
  • Oprawa: miękka
  • Format: 125x195 mm
  • Seria wydawnicza: fabryka w grze
  • Cena: 37,90 zł
  • ISBN-13: 978-83-7574-867-3

 

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: