Mateusz M. Lemberg „Patron”

Mateusz M. Lemberg „Patron”


Recenzował: Damian Drabik

 

Mateusz M. Lemberg zadebiutował w tym roku powieścią „Zasługa nocy”, w której głównymi bohaterami są policjanci z Komendy Stołecznej, a wśród nich komisarz Witczak aka Zero. Niedawno w księgarniach, ponownie za sprawą wydawnictwa Prószyński i S-ka, pojawił się drugi tom jego przygód pod tytułem „Patron”. Autor wraca do swoich klimatów i znów kreśli obraz dzisiejszej Warszawy, w której trójka zakręconych bohaterów musi zmierzyć się z seryjnym mordercą.

Lemberg zaczyna od mocnego uderzenia. Najpierw w kanałach dwójka bezdomnych znajduje niezidentyfikowane zwłoki, a następnie w klasztorze w Starym Brodzie zostaje znaleziona głowa biskupa. Do sprawy zostają przydzieleni sierżant Tymański, aspirant Cynowska i oczywiście komisarz Witczak, który dopiero co wyszedł ze szpitala psychiatrycznego po tym, jak stwierdzono u niego schizofrenię. Chociaż niestety nie tworzą oni już tak sprawnego zespołu, nadal mogą na siebie liczyć. Trzeba przyznać, że autor wręcz w hitchcockowski sposób dawkuje napięcie, które nieustannie wrasta aż do samego finału. Lemberg jak doświadczony wyjadacz potrafi przyciągnąć czytelnika do swojej historii i nie pozwala mu się oderwać nawet na chwilę.

„Patron” to emocjonująca powieść, w której autor w sprawny sposób łączy kilka interesujących wątków. Oczywiście można przyczepić się do wielu rzeczy, szczególnie że Lemberg stawia przede wszystkim na kontrowersje i sprawnie między nimi manewruje, raz dając prztyczka w nos jednym, a za chwilę innym. Z tego względu powieść ta może być różnie odbierana, jednak warsztatu autorowi nie można odmówić. Widać, że fabuła jest dopracowana, a liczba wątków oraz postaci nie powodują chaosu, którego często w tego typu powieściach możemy doświadczyć. Razić może jednak operowanie stereotypami, szczególnie odnośnie do religii katolickiej, co oczywiście wpisuje się także w kontrowersyjność tej powieści.

Szkoda, że autor w głównej mierze skupił się na pracy policji oraz żmudnych procedurach. Dużo miejsca poświęcił także na skomplikowane życie osobiste bohaterów. Oczywiście nie jest to wada, a ukazanie współpracy zespołu jest też dopracowane i daje sporo satysfakcji podczas lektury. Pozostaje jednak pewien niedosyt w związku ze zmarginalizowaniem głównego antagonisty. Autor nie zagłębia się w postać Patrona. Powierzchownie ukazuje jego historię, ale nie próbuje dokładnie opisać jego motywów i złożonej osobowości, a człowiek dokonujący podobnych czynów na pewno takową posiada. Niestety przez to czarny bohater jest mało intrygujący, a jego historia nie do końca potrafi przekonać.

Na szczęście jedyną zmarginalizowaną postacią jest tytułowy czarny charakter, pozostali zaś zostali bardzo szczegółowo dopracowani, co jest ogromną zaletą powieści. Głównych bohaterów trudno jednoznacznie scharakteryzować. Są indywidualnościami posiadającymi skomplikowane i wielowymiarowe życie. Widać ogrom czasu włożony w skonstruowanie postaci. Barwni i pokręceni stróżowie prawa o zróżnicowanych poglądach potrafią na długo przykuć uwagę czytelnika.

„Patron” to pozycja, którą pochłania się momentalnie. Lemberg ma rewelacyjną wyobraźnię oraz umiejętność łączenia wielu wątków w jedną całość. Chodzenie z głową w chmurach sprawia, że fabuła jest mocno przerysowana i oderwana od rzeczywistości, ale nie przeszkadza jej to trzymać w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. To mało wiarygodny kryminał, który jednak stanowi przystępną rozrywkę, wartą poświęcenia kilku godzin.

 

Korekta: Aleksandra ŻurekPatronokladka

 

  • Kategoria: Horror, sensacja, kryminał
  • ISBN: 978-83-7961-045-7
  • Data wydania: 09.10.2014
  • Format: 125mm x 195mm
  • Liczba stron: 512
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: