Mariusz Kaszyński, „Rytuał”

Mariusz Kaszyński, „Rytuał”


Okładka praktycznie mówi sama za siebie – będzie krwawo. Owszem i to jeszcze jak, miłośnicy tego gatunku na pewno się nie zawiodą.

Opowieść owa dotyczy grupy ludzi z jednego działu w warszawskim banku. Są oni na tyle zżyci ze sobą, że spotykają się po pracy przy piwie. Wypady te można nawet nazwać „rytuałem”, ponieważ odbywają się regularnie co dwa tygodnie, ale nie o taki rytuał tu chodzi. Zatem sięgnijmy po książkę i sprawdźmy o jaki „rytuał” chodzi?

Kiedy szefowa i jednocześnie twórczyni dwunastoosobowego zespołu ginie pod kołami pociągu, jej stanowisko obejmuje nowa menadżer – Wioletta. Jest jak najbardziej kompetentna, ale także młoda i ponętna. W związku z tym nie pozostaje obojętna męskiej części zespołu – również Grzegorzowi.

Awans Wioletty zbiega się z tragicznymi wypadkami, które przydarzają się kilku osobom z grupy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że codziennie ktoś nie pojawia się w pracy. Zespół Wioletty kurczy się w zastraszającym tempie, właściwie nie ma dnia bez pogrzebu. Jedna z kobiet zostaje zagryziona przez koty przyjaciółki, inny z pracowników ginie przejechany przez rozpędzoną ciężarówkę. Jedna z osób pada ofiarą morderstwa w parku, a ktoś inny ni z tego ni z owego rzyga żelastwem.

Kolejne osoby spotyka los równie przerażający, co niewiarygodny, ponieważ statystycznie jest mało prawdopodobne, żeby tak wiele się działo w obrębie jednej grupy ludzi. Owszem, nieszczęścia chodzą parami, ale nie stadami. Pracownicy, którzy pozostali jeszcze przy życiu zastanawiają się co za fatum nad nimi wisi? Renata wieloletnia przyjaciółka Grzegorza jeszcze z czasów dzieciństwa – obciąża odpowiedzialnością za ostatnie wydarzenia nowa szefową. Jednak czy rzeczywiście to Wioletta stoi za tymi wypadkami i morderstwami? Przecież to tylko słaba kobieta, zaś ogrom strat w ludziach nasuwa pytanie czy w grę nie wchodzą jakieś siły nadprzyrodzone, w dodatku najwidoczniej mnożą się niczym wirusy, gdyż sytuacja przybiera rozmiary epidemii.

Czytelnik przekona się o tym zagłębiając się w treść powieści, która stanowi stężoną dawkę horroru. Opisy pozbawiania życia są tak realne i precyzyjne jak byśmy je oglądali na ekranie, a jednocześnie budzą wstręt i grozę. Czytając te opisy pokuszę się nawet o porównanie do „Medalionów” Zofii Nałkowskiej. Ogarnia mnie to samo przerażenie – ile krzywdy można wyrządzić ludzkiemu ciału.

Na szczęście „Rytuał” to fikcja literacka, zaś autorowi należy pogratulować wyobraźni i pomysłowości. Na przykład śmierć babci Marzeny nastąpiła na skutek …..nie, tego musicie dowiedzieć się sami.

W napięciu czekamy na dalszy ciąg – kto następny pójdzie „pod nóż”?

Akcja powieści jest wartka, nie zanudza czytelnika zbędnymi tematami. Bohaterów jest wielu, ale systematyczna eliminacja osób powoduje dreszcze i lęk o to co przyniosą kolejne rozdziały. Jak zakończy się ta masakra? Czy Grzegorz ją przeżyje i co stanie się z Wiolettą? Te pytania nie pozostaną bez odpowiedzi jeśli dobrniemy przez morze krwi do końca książki. Zakończenie bowiem dostarczy czytelnikowi nie lada wrażeń, bo to iście zmasowany atak na nasze zmysły i psychikę. Tutaj dowiemy się czym jest tytułowy rytuał i jaką rolę odgrywa wanna z okładki.

Polecam tę powieść, pomimo jej brutalności, gdyż autor porusza tu dodatkowo kwestie wiary i natury ludzkiej. To pozwala się na chwilę zatrzymać i zadumać nad własnymi poglądami. Książkę czyta się niemalże na jednym oddechu, bo jest napisana bez „zbędnych słów” i rozwlekania tematów. Uważam, że może się spodobać nawet osobom nie będącym fanami tego rodzaju powieści.

 

 

Autor:Mariusz Kaszyński

Tytuł:Rytuał

Data wydania:październik 2008

Wydawnictwo:RUNA

Pozostałe dane:Liczba stron: 472

Format: 125x195 mm

Oprawa: miękka

ISBN-13: 978-83-89595-49-2

Wydanie: I

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: