Mariusz Kaszyński, „Martwe światło”

Mariusz Kaszyński, "Martwe światło"


Kiedy wzięłam do ręki tę powieść i przeczytałam streszczenie na okładce, byłam przekonana, że to kryminał. Na pierwszy rzut oka widać przecież, że to morderstwo. Okazało się jednak, że nic nie jest tak proste i oczywiste jak sądziłam. To nie jest „zwykła” zbrodnia. Ale po kolei…

W niewielkiej, nadwiślanej miejscowości, na jednym z osiedli, patrol policji otrzymuje wezwanie do pewnego mieszkania. Podobno dochodzą z niego „jakieś” podejrzane hałasy. To, co ukazuje się oczom funkcjonariuszy jest jedną wielką masakrą. Krwawa jatka przedstawia okaleczone ciała dzieci, pozarzynane i wypatroszone jak zwierzęta. Pośród tego koszmaru ich ojciec „dyndający” na żyrandolu. Obraz przerażający, którego widok nasuwa pytanie, jak do tego doszło? Jest to również zagadką dla Piotra – ojca ofiar – odratowanego, niedoszłego wisielca. Niestety mężczyzna nic nie pamięta z tego, co zaszło.

Piotr zostaje oskarżony o dokonanie zbrodni na swoich dzieciach
i jest uważany za potwora.

Bohater usiłuje mozolnie przypomnieć sobie zdarzenia zprzed wypadku. Czy jednak nie jest to zbyt przerażające? Nasuwa się pytanie, czy amnezja spowodowana jest urazem fizycznym, czy raczej celowym wypchnięciem ze świadomości tak drastycznych zdarzeń?

Czytelnik – wraz z bohaterem – dowiaduje się o tragedii jaka wcześniej spotkała rodzinę – tragicznym wypadku, w którym zginęła matka zamordowanych dzieci. Nie jest to zresztą jedyne niepokojące odkrycie, z czasem dowiadujemy się o interwencji osoby związanej z siłami nadprzyrodzonymi. Czyżby zatem siły zła spowodowały masakrę? Jeśli tak, to w jakim stopniu? A może po prostu zrozpaczony po śmierci żony Piotr w napadzie szału „zaszlachtował” własne dzieci? Odpowiedź znajdziecie na kartach tej wspaniałej pozycji.
Książkę przeczytałam „jednym tchem”, jak najszybciej chciałam dowiedzieć się, kto dokonał zbrodni takiego kalibru i dlaczego.
Fabuła jest zdecydowanie przejrzysta od początku do końca. Myli się jednak każdy, kto sądzi, że jest pozbawiona tajemniczej otoczki. Dla rozpalenia Waszej ciekawości, dodam że autor nie pozostawia wątpliwości, co kierowało poczynaniami głównego bohatera.
Umiejscowienie akcji na zwykłym blokowisku uzmysławia czytelnikowi, że prawdziwy horror może rozegrać się wszędzie. Opisy rozterek i zmagań Piotra z własnym sumieniem dają do myślenia. Jak ja bym się zachowała – zachował – jako rodzic w obliczu takiej sytuacji?
Powieść pomimo ogromnej ilości krwi, którą „ocieka”, jest zajmująca do tego stopnia, że chce się ją czytać w każdej wolnej chwili i w każdym miejscu, poczynając od domu przez podróż, a kończąc – o zgrozo – w miejscu pracy. Z chęcią sięgnę po inne pozycje tego autora. 

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: