Marie Lu, ”Wybraniec”

Marie Lu, ”Wybraniec”


Autor: Maryla Kowalska

Pomysł stworzenia wybrańca mogącego ocalać świat lub sprowadzać na niego zagładę nie jest rzeczą nową. W co drugim filmie czy książce fantastyczno-przygodowej można natrafić na głównego bohatera, który jest jedyną nadzieją dla ludzkości. Co więc może zaoferować czytelnikowi książka Marie Lu, o wiele mówiącym tytule?

Z początku tego nie widać, ale powieść pełna jest tytułowych wybrańców. Z początku wydaje się że chodzi o Daya, wybrańca „pełną gębą”. Był w końcu cudownym dzieckiem z idealnym wynikiem Prób, a potem wrogiem numer jeden, pierwszym buntownikiem Republiki, wybranym przez tłumy, które chciały za nim podążać. W drugim tomie to magiczne słowo, często nadużywane przez bohaterów amerykańskich filmów, jeszcze nabiera znaczenia. Nowy Elektor wiąże z Dayem wyjątkowe plany. Przywódca rebeliantów, Razor, uważa, że jedynie ten chłopak jest w stanie postawić całe państwo na nogi i wywołać rewolucję.

Jednak wbrew pozorom Day nie jest tym Jedynym – a w każdym razie, nie tylko on. Równie dobrze wybrańcem można określić June, która porzuciła swoje dostatnie życie w Republice, żeby pomścić swoją rodzinę i pomóc Dayowi. Podobnie jak ona szczyciła się najlepszymi wynikami testów, sprawnością fizyczną i inteligencją. Po wyeliminowaniu Daya przez naukowców została obywatelem numer jeden. Można przypuszczać, że zdrada stanu zamknęła jej drogę do kariery w Republice...

Rozwijając wątki związane z głównymi bohaterami, autorka ani na chwilę nie pozwala zapomnieć o dwóch przywódcach, między którymi toczy się walka o państwo. Nowy Elektor i przywódca Rebeliantów traktują parę buntowników jak pionki, przesuwane po planszy w ostatecznej rozgrywce. Obydwaj na zmianę kryją i ujawniają swoje karty, tak, że do końca niemal nie wiadomo, czego się po nich spodziewać. Z każdą sekundą czytelnik oczekuje na zdradę, sztylet, cios zadany w plecy Dayowi albo June. Wybrańcy władzy grają o najwyższą stawkę, przy której życie jednostek, takich jak młodzi wojownicy, jest igraszką.

W posłowiu Marie Lu wyznaje, że kreacje bohaterów i świata przedstawionego z czasem zaczęły stawiać przed nią coraz poważniejsze wyzwania. I szczerze mówiąc nie dziwię się: „Rebeliant” był książką dobrą, ale nie zapadającą szczególnie w pamięć. „Wybraniec” jest bardziej skomplikowany, cięższy. Nie wszystko jest tak oczywiste, jak w pierwszej części: czasami bohaterowie podejmują decyzje nieprzemyślane albo wycofują się w połowie akcji, rujnując cały plan. Dzięki temu nie wszystko da się przewidzieć. Jak zauważyła autorka, jej własne postacie zaczęły wyrastać z foremek, które im przygotowała i zmusiły ją do poważniejszego przemyślenia pewnych kwestii. Działa to zdecydowanie na plus powieści.

Podobnie jak przedstawienie świata, w którym żyją Day i June. Tak jak w poprzedniej części, mamy wyraźny podział na piekło (Republika) i niebo, czyli opiewane w legendach Kolonie, opisywane jako ostatnia ostoja ludzi wolnych, ziemia obiecana. I podobnie jak poprzednio, te opinie trzeba będzie skonfrontować z rzeczywistością. Na Ziemi nie ma bowiem miejsc idealnych, ale też nienaprawialnego piekła. W wymuskanych pokojach szpitala w Koloniach mogą kryć się skrytobójcy, a jedyne ocalenie – w pałacu republikańskich oficjeli.

„Wybrańca” opisałabym jako książkę będącą grą wybranymi motywami: portretem „tego jedynego”, mogącego ocalić świat, i kontrastami pomiędzy światami. Powieść naprawdę wciąga, a bohaterowie ze strony na stronę stają się coraz bardziej skomplikowani i prawdopodobni psychologicznie. Po i tak dobrej pierwszej części mogę powiedzieć tylko jedno: polecam.

 

Korekta: Aleksandra Żurek

 

Autor: Marie Luwybraniec_legenda_qfant

Tytuł: Wybraniec

Data wydania: marzec 2013

Wydawnictwo: Zielona Sowa

Pozostałe dane: Tytuł oryginalny: Prodigy

Liczba stron: 36

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: