Marek Kędzierski, „Ostatnia rozgrywka”

Marek Kędzierski, "Ostatnia rozgrywka"


Autor: Wojciech A. Rapier

W dłoniach mych zaciążyło grube tomiszcze opatrzone całkiem niezłą okładką, upstrzoną czerwienią przywodzącą na myśl zakrzepłą krew. No i ta dłoń z bronią wymierzoną w czytelnika – wszystko zdaje się mówić, że przerzucając kolejne strony, każdy z nas wplecie się w szaleńczą intrygę. „CZYTAJ ALBO STRZELAM!”. Facet z okładki zdawał się nie żartować, więc zacząłem czytać.

Polakowi kryminał i sensacja obce nie są. Mimo opłakanej świadomości czytelniczej w naszym kraju (Bo jak określić sytuację, w której pierwsza lepsza osoba zapytana choćby o powieść kryminalną wymieni przy dopisującym szczęściu dwa, góra trzy nazwiska zagraniczne, w ogóle nie kojarząc polskich?) powieści tego typu są i będą popełniane. Jedną z nich napisał Marek Kędzierski, autor „Ostatniej rozgrywki”.

Na dzień dobry serwuje morderstwa, ucieczki z więzienia i tym podobne sceny. Już na początku okazuje się, że niebezpieczny mężczyzna – Witalij Jakuszyn – który szczęśliwie opuszcza rosyjskie kazamaty, to dawny znajomy i współpracownik Adama Gawlika, jednego z głównych bohaterów książki. Ów Polak, wyszkolony w odbieraniu życia żołnierz, jest znany w miejscowym półświatku. Kojarzony z najlepszymi, tajnymi oddziałami do zadań specjalnych okaże się niezawodną maszyną do zabijania. Jak nietrudno się domyślić, ci dwaj panowie – zasłużony żołnierz i jego znajomy, który zajął się nielegalną sprzedażą broni na skalę światową, znów będą musieli się spotkać. I to niekoniecznie w sprzyjających okolicznościach.

Jakuszyn okazuje się niezwykle niebezpiecznym człowiekiem. Buduje krok po kroku potężną organizację wykorzystującą najnowocześniejsze zdobycze techniki, obsługiwane przez hakerów z wieloletnim wyrokiem więzienia. Jednym z narzędzi, z pomocą którego chce opanować świat, jest przekaz podprogowy, przedstawiony w powieści w postaci niezwykle sprytnego programu komputerowego. Rozesłany po świeci ma manipulować ludźmi i dyktować im ukryte rozkazy. Wokół sprawy szybko robi się głośno, na Jakuszyna i jego pobratymców zaczynają polować Amerykanie. CIA jest jednak bezradne, traci kolejnych ludzi, brakuje mu źródeł informacji. Próbuje więc wynająć do brudnej roboty najlepszych żołnierzy na świecie. To oczywiste, że pierwszy w kolejce jest Adam Gawlik. Odmawia jednak agentom, gdyż jest człowiekiem, który po burzliwych latach walk wreszcie się uspokoił i przeszedł na emeryturę. Szybko jednak musi zmienić decyzję. Jego krewny Maciej okazuje się utalentowanym informatykiem, ponieważ przypadkowo wykrywa program z przekazem podprogowym i usiłuje wygenerować jego źródło. Jako jedyny na świecie, któremu się to udało, zostaje namierzony i skazany na śmierć. Od tej pory stanowi ogromne zagrożenie dla planów Jakuszyna, a jego życie osobiste schodzi na drugi plan. Musi uciekać, przy okazji bez słowa zostawiając niedawno poderwaną dziewczynę, a we wszystkim pomaga mu zdolny do wszystkiego, nieprzewidywalny wuj Adam Gawlik…

Powieść Kędzierskiego momentami wydaje się przegadana. Autor czasem łopatologicznie opisuje mało istotne rzeczy, barwnie rozwija wątki obyczajowe, zdarza mu się kilkakrotnie tłumaczyć to samo w infantylny sposób. Historia jest długa, ale bez tego zbędnego balastu na pewno nie zajęłaby obecnych 640 stron. Rażą również sztuczne dialogi i odzywki bohaterów, nieraz niepasujące do sytuacji. Warsztat autora jest jakby zbyt uproszczony. Sceny, w których dużo się dzieje (atak na agentów, kilka wybuchów, stos trupów, brak nadziei na przeżycie i nagle odsiecz…), często są zbite dosłownie w jednostronicowy akapit. Utrudnia to niezwykle zbudowanie odpowiedniego klimatu i napięcia. Autorowi udaje się jednak zaciekawić czytelnika, lektura nie była więc dla mnie męką.Okazała się po prostu monotonna w niektórych kluczowych momentach.

Pewne końcowe rozwiązania w tej historii są trochę wątpliwe. Wygląda na to, że źli zbyt łatwo dali za wygraną, wycofali się, a nawet przeszli na stronę wroga.  W ogólności fabuła przypomina akcję jednego z Polsatowiskich filmów z Chuckiem Norrisem – Kędzierski nie stroni od scen takich, jak odbijanie ledwo poznanego dziecka z rąk bandytów za pomocą pocisków typu Hellfire, wystrzelonych z przejętego w mgnieniu oka, bezzałogowego MQ-9 Reapera Stanów Zjednoczonych. Bach, bach i po sprawie, wszystko pięknie. Niezbyt to realne, a co za tym idzie – mało dramaturgiczne. Naiwność takich scen prędzej wzbudzi uśmiech na twarzy niż przyśpieszy bicie serca.Nie oznacza to jednak, że „Ostatnia rozgrywka” jest złą książką. Idealnie nadaje się do rozrywkowej lektury, zabicia czasu. Jedynie fani powieści pełnych realistycznych szczegółów i naprawdę misternie zaplanowanych intryg mogą poczuć rozczarowanie. Książka Kędzierskiego prawdopodobnie nie będzie dla nich wystarczającą strawą intelektualną.

Szkoda, że od czasu do czasu nie unosi się nad stronami swąd spalenizny i prochu, bowiem historia pełna jest nagłych zwrotów akcji. Zarówno styl autora, jak i niektóre błahostki (umieszczone jakby na siłę) utrudniają wczucie się w klimat. Nie znaczy to jednak, że ten kompletnie zanikł. Bohaterów daje się polubić, a czytelnik chce się dowiedzieć, jak zostaną rozwiązane ich problemy.

Można rzec, że autor zapisał w „Ostatniej rozgrywce” pozytywny przekaz podprogowy.

Korekta: Bożena Pierga

Autor:Marek Kędzierskiqfant_ostatnia-rozgrywka

Tytuł:Ostatnia rozgrywka

Data wydania:26 marzec 2010

Wydawnictwo:Grasshopper

Miejsce wydania: Lublin
Liczba stron: 640
ISBN: 978-83-61725-18-3
Oprawa: miękka
Wymiary: 125 x 195 mm
Cena: 34,90 zł
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: