Marcin Mortka, „Listy lorda Bathursta”

Marcin Mortka, „Listy lorda Bathursta”


Autor: Dawid Bastek

Chyba każdy pisarz musi czasem coś wydać, żeby czytelnicy o nim nie zapomnieli. Oczywiście, jedni piszą więcej inni nieco mniej. Często przekłada się to na jakość tekstu oraz oryginalność pomysłu, bo, jak wiadomo, pomysły nie biorą się z powietrza, a powtarzanie pewnego schematu potrafi zmęczyć prawie każdego. Jednym z pisarzy należących do tej drugiej grupy jest Marcin Mortka, którego można uznać za człowieka orkiestrę, bo chyba w każdym gatunku czuje się jak ryba w wodzie – zaczynając od powieści fantasy, a kończąc na bajkach dla dzieci. Oczywiście ktoś mógłby przytoczyć stare przysłowie: „kto jest od wszystkiego, ten jest do niczego”, ale w tym przypadku nie znalazłoby ono uzasadnienia, bo każda kolejna historia wykreowana przez Mortkę jest lepsza od poprzedniej. Doskonałym przykładem jest powieść „Listy lorda Bathursta”.

Już od początku fabuły zaczynamy mocnym akcentem – egzekucją przez rozstrzelanie, niesłychanym wybawieniem, wyprawą w nieznane. A później jest coraz lepiej i lepiej. Wraz z głównym bohaterem, kapitanem Peterem Doggsem, wypływamy na nieznane wody, walczymy z żądnymi krwi i skarbów piratami, zmagamy się z matką naturą, która zsyła na nas hektolitry wody i usilnie próbuje zatrzymać podróż. Do tego dochodzą problemy z załogą, która jest zaszczuta i wrogo nastawiona do swojego kapitana, bo pewien angielski lord uknuł intrygę, od której zależy życie wszystkich na statku oraz córki Doggsa. A, zapomniałem jeszcze dodać, że na bezkresnym oceanie każdy jest naszym wrogiem. Ale o tym przekonacie się sami. Czy misja zostanie wykonana? Czy uda mu się ocalić córkę oraz własne życie?

Powiem szczerze: Marcin Mortka pozytywnie mnie zaskoczył. Już dawno nie czytałem tak dobrze przygotowanej powieści przygodowej z elementami historycznymi. Na pierwszy rzut oka widać, że autor solidnie przygotował fundamenty pod fabułę i dokładnie zagłębił się w temat. Dlatego podczas czytania znaleźć jakiekolwiek niedociągnięcia czy zaniedbania jest trudno – przynajmniej takiemu zwykłemu czytelnikowi jak ja, którego bardziej interesuje dobra rozrywka niż nieścisłości historyczne. Fabuła idealnie zgrywa się z akcją, która płynie przed siebie niczym niezwyciężony okręt królewskiej armady. Każda kolejna strona lektury wciąga coraz bardziej i coraz szybciej, do tego stopnia, że przestajemy odróżniać dzień od nocy, a jedyne co się liczy, to świat stworzony przez autora. Natomiast jeżeli chodzi o wykreowane postacie, to im też trudno cokolwiek zarzucić – może jedynie to, że są doskonale zróżnicowane i dopracowane pod każdym względem. Do tego stopnia, że wyzwalają w człowieku emocje – czyli wszystko w jak najlepszym porządku.

Jeżeli ktoś z was przez ostatni czas szukał jakieś przygodowej książki z gniewnym oceanem oraz epickimi bitwami morskimi, to „Listy lorda Bathursta” są właśnie taką powieścią. Jeżeli ktoś chciałby na kilka godzin wcielić się w nieustraszonego kapitana pięknego statku, to również powinien sięgnąć po tę historię. Ja osobiście jak najbardziej polecam i zachęcam do przeczytania. Na pewno nie pożałujecie.

Korekta: Aleksandra Żureklisty-lorda-bathursta-qfant

Autor:Marcin Mortka

Tytuł:Listy Lorda Bathursta

Data wydania:Marzec 2013

Wydawnictwo:Fabryka Słów

Pozostałe dane:Liczba stron: 400

 

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: