Marcin Ciszewski, „www.1939.com.pl”

Marcin Ciszewski, „www.1939.com.pl”


Czy zdarzyło się Wam wziąć do ręki książkę całkowicie nieznanego pisarza i wsiąknąć w nią jak woda w piasek? Mnie to spotkało kilka tygodni temu i do dziś nie mogę w to uwierzyć. Ale po kolei.

U znajomego na półce zauważyłem niepozorną książeczkę, której tytuł brzmiał jak adres internetowy www.1939.com.pl (jest to jednocześnie adres strony domowej tej powieści). Wziąłem ją w dłoń i pytająco spojrzałem na kolegę. Odpowiedział, cytuję: „to jest bajerancka książka sensacyjna, o tym jak to nasz batalion cofa się w czasie i daje łupnia Niemcom w 1939”. Potem zaczął zachwalać „www.1939.com.pl”, ale prawdopodobnie bym jej nie wziął, bo niewiele mam czasu na dodatkowe lektury, gdyby nie wspomniał, że ma także audiobooka z tą powieścią. Audiobooka sobie pożyczyłem, bo jadąc autobusem lub idąc, ciężko się czyta papierową książkę. A słuchać się da.

Płytka przeleżała u mnie trzy dni. Czwartego dnia (a właściwie wieczora) władowałem ją sobie na komórkę. A w środę rano się zaczęło.

Ludzie w autobusie zapewne pomyśleli, że ja jakiś nienormalny jestem. Stoi facet przy oknie i zanosi się od śmiechu... pewnie mu brak którejś klepki. Uwierzcie, rzadko mi się zdarza aż tak wsiąknąć w książkę, a tego dnia rechotałem jak żywy worek śmiechu. O mało nie przegapiłem przystanku, na którym zwykle wysiadam. Tego samego dnia, po pracy, podrałowałem do tegoż kolegi i zabrałem mu z półki papierową wersję  „www.1939.com.pl”. Audiobooka słuchałem przez następny tydzień, ale książkę skończyłem w jeden wieczór, a konkretnie: około drugiej rano.

Marcinowi Ciszewskiemu udało się dokonać czegoś naprawdę niezwykłego. Książki wojenne to zwykle przesiąknięte patosem tyrady albo krwawe jatki, podobne do filmu „Piła”, gdzie, równie dobrze, mogłoby nie być dialogów. „www.1939.com.pl” taka nie jest. To znakomity miks owocowy, rześki, świeży, pachnący, który spożywa się głębokimi haustami i czuje niedosyt po odstawieniu na półkę.

Oto, faktycznie, mamy wzmocniony batalion polskiego wojska A.D. 2007, która przenosi się w czasie i ma okazję powojować ze Szkopami. Cóż, pomysł jak pomysł, jakby pogrzebać w literaturze, to pewnie nieraz ktoś z niego skorzystał, ale z pewnością nie udało mu się zrobić tego w tak mistrzowskim stylu, jak zrobił to Ciszewski.

Fabuła, diabelnie szybka, pełna niespodziewanych zwrotów akcji, scen komicznych, ale także i poważnych. Autor nie rozwodzi się, jak inni pisarze, nad paradoksami czasowymi, czyli nie bada skutków zabicia własnego dziadka, lecz po prostu puszcza wodze wyobraźni, wrzucając ludzi i nowoczesny sprzęt (machiny wojenne są opisane z detalami i to zarówno te historyczne, jak i te współczesne) w wir wojennej zawieruchy i pozwala nam obserwować, co by było, gdyby. Nie oznacza to, oczywiście, rezygnowania z realizmu, o, co to – to nie. Ciszewski jest historykiem i kto jak kto, ale on zdaje sobie sprawę z tego, jak toczą się dzieje i jakie mechanizmy nimi sterują. Nie spodziewajcie się, że nasi chłopcy zrobią szturm na Berlin i zabiją „złego wujka”, Hitlera. Czeka ich ciężka batalia – cóż z tego, że mają przewagę technologiczną, skoro przeciwnik przewyższa ich liczebnie, niczym mrowisko – pasikonika, o ilości amunicji paliwa i zapleczu już nie wspominając.

Nie zapominajmy, że „www.1939.com.pl” to nie tylko wojna, lecz także wspaniała opowieść o ludziach, ich dążeniach, uczuciach (tak, tak jest i wątek miłosny), oraz zdradzie (więcej nie powiem).

To, co mnie najbardziej jednak urzekło w powieści Marcina Ciszewskiego, to wyśmienita galeria bohaterów, którą wykreował. Tytułowy Jerzy Grobicki to człowiek z własnymi zasadami, aczkolwiek nie zawsze trzymający się regulaminu, przez co często wchodzi w spory z przełożonymi. Niektórzy uważają, że pasuje do armii jak pięść do nosa, ale, paradoksalnie, czyni go to idealnym kandydatem do realizacji misji, wokół której osnuta jest fabuła książki.

Chciałbym także powiedzieć słów parę o moim ulubieńcu, czyli Janie „Johnym” Wietesce. Ten fruwający cowboy, to istna maszyna do niszczenia celów, zarówno latających, jak i naziemnych. Zawsze spokojny (no prawie, ale to już sami zobaczycie), zabójczo logiczny, dowcipny, a jednocześnie –

szalony. Niczym mordercza Pszczółka Maja, lata tu i tam swoim Mi-24, psując krew wrednym Niemiaszkom oraz złomując im sprzęt.

Pozostali panowie (jest i kilka pań, a konkretnie: dwie) czyli Galaś i spółka wraz z Wojdyńskim – dowódcą oddziału Gromu – na czele, to także niezła kompania aparatów, która jakimś cudem tworzy świetną kadrę oficerską, zdolną zmotywować swoich podkomendnych do niesamowitych czynów.

Nie mam żadnych zastrzeżeń do książki Ciszewskiego. Mógłbym codziennie czytać taką powieść i byłbym szczęśliwy, gdyż napisana jest plastycznym, barwnym językiem i trzeba być chyba jakimś totalnym ponurakiem bez wyobraźni, by nie dać się wciągnąć w opowieść, którą prezentuje. Ja chciałbym polatać sobie z Wieteską – to musi być rewelacyjne przeżycie.

Właśnie jestem w trakcie lektury „www.1944.waw.pl”, kontynuacji „www.1939.com.pl.” Ale o tym w następnej recenzji. Lecę bronić Warszawy, znaczy: czytać.

– Kapralu Galaś, ruszamy – krzyknąłem, wskakując do "Rosomaka" i zatrzaskując z głośnym hukiem pokrywę włazu. Silnik zaryczał.

Korekta: Natalia Bieniaszewska

Autor:Marcin Ciszewskiwww_1939_com_pl_qfant

Tytuł:www.1939.com.pl

Data wydania:7 marca 2008

Wydawnictwo:SOL

Pozostałe dane:Autor ilustracji: Jarosław Wróbel

Liczba stron: 336

ISBN-13: 978-83-925879-4-1

Oprawa: miękka

Wymiary: 145 x 205 mm

Cena: 29,90 zł

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: