Marc Levy „Jak w niebie”

Marc Levy „Jak w niebie”


Recenzowała: Sylwia Zazulak

Kiedy powieść swoimi gabarytami wydaje się być przyjemnością nie dłuższą, niż na jeden wieczór, a jednak okazuje się tygodniową męczarnią, przez którą ciężko przebrnąć, to znaczy, że zdecydowanie coś jest nie tak. Tym razem moim koszmarem okazała się książka Marca Levy’ego pod tytułem „Jak w niebie”. Z wielką chęcią sięgałam po tę pozycję, ponieważ jej ekranizacja wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Niestety, w miarę zagłębiania się w ową historię, coraz bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, iż w tym wypadku film jest lepszy od swojego literackiego pierwowzoru.

Lauren po wypadku samochodowym zapada w śpiączkę. Kilka miesięcy po nieszczęśliwym zdarzeniu jako duch zaczyna nawiedzać swoje dawne mieszkanie, które obecnie wynajmuje nieznany jej Arthur. Okazuje się, że mężczyzna jako jedyny potrafi dostrzec Lauren w jej niecielesnej postaci oraz może pomóc, gdy rodzina zdecyduje się odłączyć ją od respiratora. Relacje tej niecodziennej pary szybko nabierają rozpędu, więc Arthur musi znaleźć skuteczny sposób, aby utrzymać ciało Lauren przy życiu i znaleźć sposób na połączenie go z jej duchem.

„Jak w niebie” wydaje się na pierwszy rzut oka niecodzienną, magiczną historią miłosną ze sporą dozą humoru pomimo tragedii głównej bohaterki. Spodziewałam się lektury lekkiej, przyjemnej, idealnej na wolne chwile, która co i rusz mnie rozbawi bądź wzruszy. Tymczasem powieść Marca Levy’ego mnie zwyczajnie znudziła. Było mi ciężko przebrnąć przez nieustanne pseudoartystyczne opisy krajobrazu oraz otoczenia, które nie wnoszą nic do fabuły ani świata przedstawionego. Bohaterowie okazali się jednowymiarowi i zbyt powierzchownie opisani. Połączenie wszystkich tych czynników sprawiło, że „Jak w niebie” było koszmarem i męczarnią przez wiele dni, podczas których szukałam sobie każdego innego zajęcia, byle tylko nie zasiadać do dalszego czytania owej powieści.

Autor zdecydowanie przesadził z ckliwymi monologami bohaterów, złotymi cytatami oraz opisami świata. Ostatecznie z owej mieszanki wyszło nudne jak flaki z olejem sprawozdanie z rozmowy mężczyzny z duchem. Zarówno Lauren, jak i Arthur to bohaterowie papierowi, przezroczyści, niezapadający w pamięci. Brakuje im charakteru oraz zdecydowania. Mimo że Arthur kilkakrotnie posuwa się do ryzykowanych zachowań, są to jedynie irracjonalne wyskoki zupełnie odbiegające od tego, jak postrzegałam go jako czytelnik. Lauren natomiast w swej tragedii bycia duchem i wobec zbliżającego się definitywnego końca życia okazuje się bardzo niestabilna emocjonalnie. Często robi z igły widły, rozczula się nad banalnymi sprawami oraz nie potrafi podjąć decyzji – a to kompletnie nie pasuje do wykonywanego przez nią przed wypadkiem zawodu lekarza. Razem z Arthurem tworzą książkową parę, która nie dość, że została bardzo niedbale wykreowana, to na dodatek zaprzecza samej sobie swoimi zachowaniami.

Sama fabuła powieści również pozostawia wiele do życzenia. Z jednej strony miałam wrażenie, że nic się nie dzieje, akcja stanęła w miejscu, a bohaterowie po raz kolejny wypowiadają dwustronnicowe monologi o pięknie świata i poranka, z drugiej zaś – na raptem dwustu stronach działo się tyle irracjonalnych rzeczy, że wydaje się to nieprawdopodobne. Powodem jest nierównomierne prowadzenie narracji oraz przebiegu wydarzeń. Czytelnik podczas lektury czuje albo znużenie i zmęczenie kolejnymi pseudoartystycznymi wywodami, albo zażenowanie abstrakcyjnymi zdarzeniami, które mają miejsce na łamach powieści.

„Jak w niebie” to książka, po którą nie polecam sięgać, jeśli szuka się przyjemnego sposobu spędzenia czasu. Marc Levy stworzył powieść, która łączy w sobie wszystko, czego nie potrafię znieść w literaturze – nagminnych filozoficznych wywodów, jednowymiarowych bohaterów i niejednostajnie poprowadzonej akcji. Jeśli koniecznie chcecie poznać tę historię, sięgnijcie lepiej po filmowe odwzorowanie. Natomiast jeśli mimo wszystko wpadnie wam w ręce ta lektura, nie mówcie, że nie ostrzegałam.

Korekta: Katarzyna Tatomir

Autor: Marc Levyjakwniebie

Tytuł: Jak w niebie

Tytuł oryginalny: Et si c’était vrai…

Tłumaczenie: Krystyna Szeżyńska-Maćkowiak

Wydawnictwo: Albatros

Data wydania: 3 stycznia 2016

Ilość stron: 222

ISBN: 9788379857234

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: