Maja Lidia Kossakowska „Zbieracz Burz” tom 1

Maja Lidia Kossakowska „Zbieracz Burz” tom 1


Autor: Natalia Bilska

Najnowsza powieść Kossakowskiej od początku budziła kontrowersje. Zanim po nią sięgnęłam, nasłuchałam się wielu skrajnie odmiennych opinii na jej temat: od wyszukanych peanów, aż po ostrą krytykę, przez którą przebijał żal, że książka nie spełniła pokładanych w niej oczekiwań. Bardzo mnie zaintrygowały te skrajności w odbiorze utworu. Pomyślałam, że skoro „Zbieracz Burz” wzbudza w czytelnikach aż takie emocje, to musi się czymś radykalnie różnić od „Siewcy Wiatru”. Ale czym?  Klimatem, stylem, a może wydźwiękiem ideologicznym? Już po przeczytaniu pierwszych rozdziałów zrozumiałam, dlaczego tak się dzieje.

Nie ukrywam zresztą, że sama też poczułam się w pierwszej chwili nieco skołowana lekturą. Rzecz w tym, że opakowanie nie przystaje do zawartości i otrzymujemy zupełnie inny produkt, niż ten, którego się spodziewaliśmy. Nie uważam tego za wadę, wręcz przeciwnie, potrafię jednak zrozumieć zaskoczenie czytelników. „Siewcę Wiatru” zawsze odbierałam bardzo zabawowo, jako dobrze skonstruowaną, „nadprzyrodzoną” przygodę, w której uczestniczą zapadający w pamięć bohaterowie, nakreśleni barwnie, lecz dość powierzchownie, jak to w literaturze popularnej często bywa. Natomiast w „Zbieraczu Burz” idea lekkostrawnej i niegłupiej powieści fantastycznej zostaje zastąpiona czymś o wiele bardziej poważnym  - ideą powieści „psychologizującej”, a miejscami nawet „socjologizującej”. Teatr buffo zmienia się w teatr serio, chociaż dekoracje pozostały te same – dlatego tak trudno się przestawić, uświadomić sobie, że mamy do czynienia z całkiem innym Królestwem, niż to z poprzedniego tomu. Bohaterowie też są inni – chociaż wyglądają, zachowują się, mówią jak Dżibril, Razjel, Lampka czy Daimon Frey – nie przypominają już tych pięknych, bohaterskich aniołów z „Siewcy Wiatru”. Są o wiele bardziej ludzcy. Okaleczeni wewnętrznie. Zarażeni wojną.

Daimon, po pamiętnym starciu z Siewcą, nie potrafi sobie poradzić z samym sobą – przebywa więc najczęściej w Strefach Poza Czasem, bijąc się za pieniądze w jednym z nielegalnych klubów. Pewnego razu, tuż po walce, otrzymuje boleśnie bezpośredni Znak od Pana. Rozkaz wyjątkowo kontrowersyjny, straszny i okrutny, który, obojętnie czy wypełniony czy zignorowany, musi doprowadzić do katastrofy. I doprowadza. Daimon, nagle osamotniony, opuszczony przez przyjaciół i wyzuty z majątku, musi uciekać na Ziemię, a po piętach depczą mu istoty, którym ufał najbardziej – archaniołowie Gabriel, Razjel i Michał. Ten ostatni ma wobec Daimona najgorsze zamiary i wcale się z tym nie kryje, natomiast regent i Pan Tajemnic uważają Abaddona za niebezpiecznego wariata. Przyjaźnie się rozpadają, sojusze tracą rację bytu, a złudzenia pękają z trzaskiem. Świat „Zbieracza burz” jest światem kalekim – i dotyczy to zarówno Ziemi, jak i Królestwa oraz Głębi – ponieważ przez piękno pozorów prześwituje brzydota niesprawiedliwości; rządzi, jak głosi po pijanemu jeden z bohaterów, wielka trójca: „syf, smutek i malaria”. Oczywiście, niektórzy usiłują z tym walczyć, ale większość po prostu ucieka: w alkohol, politykę, miłostki, puste rozrywki, czasami w nienawiść i wojnę. Ze światłych ideałów nie zostało już absolutnie nic – być może właśnie dlatego Pan opuścił skrzydlatych, pozostawiając Królestwo na pastwę losu.

Zmienia się nie tylko wydźwięk powieści, inny jest także sposób, w jaki została napisana. „Siewca” był wielowątkowy, dialogowy, wartki, natomiast w „Zbieraczu” śledzimy przede wszystkim dzieje Daimona Freya – wnikamy w jego psychikę, obserwujemy kolejne poczynania, towarzyszymy mu w niekończącej się ucieczce. Autorka się nie śpieszy, pozwala sobie na opisy przeżyć, często stosuje narrację drugoosobową, która zwalnia tempo akcji i umożliwia lepsze poznanie bohaterów. A oni prowadzą sami ze sobą niekończące się, wewnętrzne dialogi. Każdy z nich przeżywa osobisty dramat – musi zmierzyć się z fundamentalnymi, bolesnymi dylematami. Gdy z oczu spadają łuski, okazuje się, że nic nie jest takie, jakie być powinno: mądra, kochająca kobieta okazuje się płytką księżniczką wychowaną na rajskiej wyspie, z dala od realnych problemów, szlachetny mag – czarnoksiężnikiem, mądry polityk – krętaczem, a wyuzdany demon – skrzywdzonym dzieckiem, które usiłuje odzyskać utracony spokój. Kossakowska dostosowuje narrację do nowej koncepcji fabularnej, przez co wielbiciele przygodowych opowieści mogą się poczuć zawiedzeni, bo nie ma w „Zbieraczu” ani zagadek kryminalnych, ani niespodziewanych zwrotów akcji, ani rozbudowanych scen batalistycznych. Oczywiście, znajdziemy tu kilka scen bitewnych, ale – przynajmniej moim zdaniem – są one jedynie „przyprawą” literacką, bo tak naprawdę, liczy się przede wszystkim podróż w głąb ludzkiej (anielskiej, demonicznej) psychiki, wędrówka w głąb samego siebie. Jest przy tym „Zbieracz Burz” powieścią, w moim odczuciu, nieco ironiczną, jakby autorka chciała powiedzieć: „Patrzcie, tak właśnie wygląda świat, który tak pokochaliście. I co, jak wam się podoba jego prawdziwe oblicze?”. Przyznam, że podczas lektury czułam się tak, jakbym piła herbatę piołunową, a jednocześnie odczuwałam masochistyczną przyjemność z wgryzania się w kolejne rozdziały – z taplania się w błocie krętactw, nienawiści, zdrady i codziennej walki o byt.

Niebo Kossakowskiej  nie jest krainą mlekiem i miodem płynącą, już  w „Siewcy” widzieliśmy jego wady – przede wszystkim kłującą w oczy niesprawiedliwość społeczną i bezlitosną walkę o władzę. Wtedy jednak obserwowaliśmy rzeczywistość z perspektywy znakomitych Świetlistych i demonów, oglądaliśmy ją okiem elity intelektualnej, co, siłą rzeczy, zawęża obraz nadprzyrodzonego świata. W „Zbieraczu Burz” schodzimy do podziemia. Mamy do czynienia z „odpadami” Nieba i Piekła: z wykolejeńcami, ćpunami, hazardzistami i drobnymi oszustami, z bandytami i prostymi skrzydlatymi, którzy służą na Ziemi, nie marząc o żadnej nagrodzie. Z pałaców trafiamy wprost do melin i podrzędnych knajp, gdzie szlachetnie urodzeni nigdy nie zaglądają, przerażeni brudem, brzydotą i ubóstwem. Gdy piękna Hija, ukochana Daimona, trafia na Ziemię, nie potrafi ukryć obrzydzenia – czy to naprawdę umiłowana planeta Pana, jego najwspanialsze dzieło? A ci szpetni, zagubieni skrzydlaci, pijane dżiny, naćpane strzygi i upiory, a przede wszystkim słabi i grzeszni ludzie, to naprawdę Jego ukochane dzieci…? Anielica jest zszokowana, natomiast czytelnik dochodzi do wniosku, że mieszkańcy Ziemi przynajmniej niczego nie udają, natomiast Niebianie dokonują strasznych czynów w aksamitnych rękawiczkach i z uśmiechem na ustach.

„Zbieracz Burz” Kossakowskiej to książka bardzo gorzka i przytłaczająca – taka, która wciąga i daje do myślenia. Gdy czytelnik uświadomi sobie, że nie ma już do czynienia z szalonym i energetycznym „Siewcą Wiatru”, z popkulturą w czystej postaci; gdy pokona pierwsze zaskoczenie i konsternację, z pewnością odkryje, że jest mu dane obcować z kawałkiem naprawdę niezłej literatury –  z książką, która jest warta głębszej refleksji. Przyznam, że sama miałam podczas lektury mieszane uczucia, brakowało mi humoru charakterystycznego dla pierwszego tomu, brakowało tej lekkości i energii, ale w tej chwili, kilka dni po przeczytaniu książki, dochodzę do wniosku, że siła „Zbieracza Burz”  jest niezaprzeczalna – i wiąże się przede wszystkim z czytelniczą niezgodą na taki właśnie, kaleki, skarlały świat, pełen ludzkich ułomności. Bo bohaterowie Kossakowskiej są ludźmi – piękniejszymi fizycznie, potężniejszymi, skrzydlatymi, wiecznymi, ale jednak ludźmi, którzy cierpią, podkładają nogę sąsiadowi, pomagają choremu, zabijają wrogów, interesują się sztuką, zapijają smutki. Bardzo lubię „Siewcę”, czytało mi się go znakomicie, podejrzewam jednak, że to nie on, lecz właśnie nowy, kontrowersyjny „Zbieracz Burz” pozostanie w mojej pamięci na dłużej. I chociaż wiem, że to naiwne, może nawet śmieszne i nieprofesjonalne, liczę jednak na to, że kolejna część powieści rozproszy mrok i wniesie w fabułę choć odrobinę optymizmu.

Korekta: Natalia Bieniaszewska

Autor:Maja Lidia Kossakowskazbieracz_burz_qfant

Tytuł:Zbieracz Burz

Data wydania:15 lutego 2010

Wydawnictwo:Fabryka Słów

Pozostałe dane:Liczba stron: 352

ISBN-13: 978-83-7574-170-4

Oprawa: miękka

Wymiary: 125 x 195 mm

Cena: 32,90 zł

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: