Maj Sjöwall, Per Wahlöö „Śmiejący się policjant”

Maj Sjöwall, Per Wahlöö „Śmiejący się policjant”


Ostatnio w moje ręce, stęsknione za dobrą literaturą, trafia coraz więcej pozycji skandynawskich. Wcześniej myślałem: owszem może i fajnie jodłują, ale czy piszą dobre powieści, to już inna sprawa.

W ciągu ostatniego roku przeczytałem co najmniej pięć książek pisarzy z Północy i muszę przyznać, że niepotrzebnie się obawiałem. Literatura skandynawska jest oczywiście inna, swoista, ale właśnie to czyni ją atrakcyjną dla czytelnika znudzonego amerykańskimi sztampami o superbohaterach.

„Śmiejący się policjant” to powieść o zwyczajnych ludziach. Bohaterowie nie posiadają supermocy, ich IQ nie oscyluje wokół 150, pracują, bawią się, żyją jak każdy z nas. Gdyby nie mroczne zdarzenie, które stanowi jądro opowieści, to zapewne nigdy byśmy o nich nie usłyszeli.

Oto w piętrowym autobusie przemierzającym nocne ulice Sztokholmu dochodzi do krwawej jatki. Szaleniec z karabinem zabija osiem osób, w tym policjanta. Całe miasto wrze, a władze stają na głowie, by jak najszybciej odnaleźć sprawcę. Niestety, nie jest to takie proste.

Wśród funkcjonariuszy prowadzących śledztwo jest komisarz Beck. Podczas gdy jego koledzy upatrują w zajściu winy szaleńca, on, wiedziony przeczuciem, poszukuje racjonalnych powodów tragedii, w której ginie jeden z najlepszych policjantów wydziału. Rozpoczyna się gra z czasem. Media, otrzymawszy tak wspaniałego newsa, nieustannie wytykają policji opieszałość oraz drwią z jej najdrobniejszych błędów. Opinia publiczna obserwuje śledztwo i oczekuje konkretnych rezultatów. Sytuacja z każdym dniem robi się coraz bardziej kłopotliwa.

Powieść „Śmiejący się policjant” to jedna z dziesięciu książek składających się na cykl o komisarzu Becku i jego wydziale, bo to właśnie wydział jest zbiorowym bohaterem powieści. Autorzy, szwedzkie małżeństwo, Maj Sjöwall i Per Wahlöö, zrezygnowali z tradycyjnej fabuły opowieści kryminalnej, z samotnym, genialnym detektywem w roli głównej, na rzecz ukazania realizmu śledztwa. Dochodzenie przebiega nieśpiesznie, czasem kluczy po ślepych uliczkach, a wyniki są efektem żmudnej pracy wspomaganej przez ślepy, lecz szczęśliwy traf. Powieść przypomina wycieczkę ulicami Sztokholmu i to nie tylko po miejscowych atrakcjach, lecz także po zaułkach, do których z pewnością sami nie odważylibyśmy się zajrzeć. Mit o sterylnym i pozbawionym problemów społeczeństwie szwedzkim rozwiewa się już na pierwszych stronach książki.

Co do zagadki kryminalnej, którą serwuje kryminał, jestem z niej zadowolony. Na początku nie rozumiemy nic, znamy tylko fakty. Razem z policją odkrywamy kolejne elementy łamigłówki, poznajemy historię, która mogłaby się wydarzyć w świecie realnym, na ulicach każdego miasta. Oglądamy rekonstrukcje zdarzeń, uczestniczymy w przesłuchaniach świadków i powoli, krok po kroku, zbliżamy się do odkrycia prawdy. Czytelnikom nieprzyzwyczajonym do realizmu w kryminale, tempo fabuły może się wydać nieco senne. Spowolnienie akcji i nacisk na wątki obyczajowe jest cechą charakterystyczną skandynawskiej literatury, przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie po tych kilku pozycjach, które dane mi było przeczytać. Czy to wada, czy zaleta – to już kwestia indywidualnych upodobań czytelnika. Gdy ma on ochotę wskoczyć do kolejki górskiej i śledzić strzelaniny albo zmagania herosów, to sięgnie raczej po książki amerykańskich twórców, a gdy chce poobserwować, niemal zza pleców policjantów, misterne śledztwo, wejść wraz z głównymi bohaterami do ich domów, poznać ich problemy i radości, to powieść skandynawskiej pary oferuje mu to w najlepszym wydaniu.

Autorzy „Śmiejącego się policjanta” skrócili dystans nie tylko między czytelnikiem a aktorami kryminału, lecz także między czytelnikiem a samym Sztokholmem. Czytając książkę, słyszałem strugi deszczu bombardujące bruk, chodziłem po mieszkaniach i wysłuchiwałem zeznań szemranego elementu. Język początkowo może się wydać się nieco ciężki (nie wiem, na ile to „zasługa” tłumacza), wnikliwy czytelnik odnajdzie kilka zbyt drobiazgowych opisów, lecz to nic poważnego, a sam fakt, że zwróciłem na to uwagę, wynika pewnie z moich przyzwyczajeń. Ale przecież nie każdy człowiek jest taką marudą jak ja. Zresztą potem okazuje się, że to jest właśnie siła tej powieści, znak firmowy, który wyróżnia ją z tłumu podobnych.

„Śmiejący się policjant” jest przedstawicielem kryminału obyczajowego. Realizm i głębia opisu, w połączeniu z intrygującą zagadką kryminalną, czynią go wyśmienitą propozycją dla miłośników kryminału policyjnego, pozbawionego nieznośnie pompatycznego heroizmu. Będą oni ukontentowani, podobnie jak ja. Z pewnością sięgnę po kolejne tomy cyklu o podkomisarzu Becku, podobnie jak po dzieła innych pisarzy skandynawskich, którzy nieustannie pokazują, że można tworzyć świetne książki, nie opierając się na popkulturowych schematach.

Korekta: Natalia Bieniaszewska

Autor:Maj Sjöwall, Per Wahlöösmiejacy_sie_policjant_qfant

Tytuł:Śmiejący się policjant

Data wydania:2010

Wydawnictwo:Amber

Pozostałe dane:Ilość stron: 224

Format: 21 x 14.5 cm

Oprawa: Twarda

ISBN: 9788324136018

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: