Madhur Jaffar „Wśród mangowych drzew. Wspomnienia z dzieciństwa w Indiach”

Madhur Jaffar „Wśród mangowych drzew. Wspomnienia z dzieciństwa w Indiach”


Recenzowała: Maryla Kowalska

            Jeśli jest na świecie coś lepszego niż dobra książka, to chyba tylko dobra książka kucharska. Taka, która nie tylko poda przepis na danie, ale też pozwoli czytelnikowi je posmakować... zanim zostanie ono ugotowane. Umiejętność opisania jedzenia bez serwowania go jest rzadka wśród autorów książek kucharskich. To podobnie jak z reklamami perfum: ktoś powiedział, że są takie dziwne, bo muszą opisać zapach bez używania go. Tylko, że książka kucharska nie może być dziwna, bo odrzuci czytelnika. I tu wchodzi do akcji Madhur Jaffrey.

            „Wśród mangowych drzew” nie jest tak naprawdę książką kucharką, a już na pewno nie fantasy czy horrorem, normalnie „obrabianymi” przez QFANT. Co prawda ostatnie strony poświęcone są przepisom na dania kuchni indyjskiej, a w trakcie lektury natkniecie się na wydarzenia rodem z powieści akcji, jednak przede wszystkim ta niewielka książka o czarująco prostej okładce z przykuwającą wzrok typografią i kolorystyką jest zbiorem wspomnień. Ich autorka, autorytet w dziedzinie kuchni indyjskiej, opisuje swoje dzieciństwo, spędzone na wspinaniu się na tytułowe drzewa, podkradaniu wypieków matki, babki i licznych ciotek oraz... upartej niechęci do gotowania.

            Powieść Jaffrey – bo nie waham się nazwać tej książki powieścią z prawdziwego zdarzenia – ma własny smak oraz zapach. Autorka z jedzeniem i tradycją – dwoma czynnikami, które przewijają się przez książkę – zetknęła się już w kilka minut po narodzinach, kiedy babcia namalowała miodem na języku niemowlęcia sanskrycką sylabę. Może dlatego Jaffrey zyskała magiczną niemal umiejętność opisywania smaków i zapachów, które przewijają się przez karty jej powieści barwnym korowodem. Sztuka jest tym większa, że smaku wielu potraw wręcz nie sposób sobie wyobrazić, jeśli jest się niezaznajomionym z tradycjami Indii. Na przykład zagadkowe „zielone ćatni”, znane już wielu czytelnikom z „Dzieci północy” Rushdiego, powraca w narracji „Mangowych drzew” bogatym smakiem pomidorów, limonek, mięty i chili.

Równie ważna co strona sensualna jest historia i tradycja rodzinna autorki. Jest ona warta uwagi o tyle bardziej, że stanowi oszałamiające połączenie kultury indyjskiej, samej w sobie fascynującej i barwnej, oraz zwyczajów zachodnich, zaszczepionych przez brytyjski kolonializm. Razem stanowią mix będący podstawą całej serii niezwykłych zdarzeń i fascynującej opowieści o życiu rodziny, która zajmowała trzy wielkie domy, i dzieciach obsiadujących drzewa w ogrodzie jak grupa wielobarwnych szpaków.

            Tak naprawdę „Wśród mangowych drzew” ma dwie wady. Pierwszą jest to, że do przygotowania dań zamieszczonych w dodatku kulinarnym potrzebne są składniki dosyć niespotykane w Polsce, więc zanim odpali się piekarnik, trzeba się nabiegać po niszowych sklepach. Druga wada jest taka, że książka się kończy. Opisuje bowiem dokładnie to, co zapowiada podtytuł i nic więcej: dzieciństwo w Indiach. Powieść urywa się w momencie, gdy Madhur zaczyna dorastać i odpływa do Wielkiej Brytanii, by kontynuować naukę. Na pocieszenie zostaje świadomość, że w dorosłym życiu wydała ponad trzydzieści znakomitych książek kucharskich. Trochę gorszy jest fakt, że żadna z nich nie została wydana po polsku. Może „Wśród mangowych drzew”, sama w sobie będąca częścią serii „Dolce Vita”, da początek nowej, pysznej i fantastycznej serii dla łasuchów?

 

Korekta: Aleksandra Żurekwsrod_drzew_mangowych_qfant

  • Autor: Madhur Jaffrey
  • Tytuł: Wśród mangowych drzew. Wspomnienia z dzieciństwa w Indiach.
  • Tytuł oryginalny: Climbing the Mango Trees. A Memoir of a Childhood in India.
  • Przekład: Paweł Lipszyc
  • Wydawnictwo: Czarne
  • ISBN: 978-83-7536-524-5
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: