Łukasz Śmigiel, „Decathexis”

Łukasz Śmigiel, "Decathexis"


Autor: Jacek Skowroński

Korekta: Natalia Bieniaszewska.

Zadaję sobie czasem pytanie, co skłoniło mnie do sięgnięcia po książkę konkretnego autora? Mniej lub bardziej uświadomionych powodów może być wiele, nie wyłączając czystego przypadku, jednak decydującym wydaje się być gust oraz intuicyjne przekonanie, że uczta będzie strawna i co najmniej tak sycąca, na jaką wygląda. Nie bez powodu zaczynam tą banalną z pozoru dygresją – emanująca klimatem przyczajonej grozy okładka „Decathexis” Łukasza Śmigla oraz nakreślone sugestywną kreską Agaty Cholewy ilustracje wewnątrz skłaniają do pytania: czy to nie przerost formy nad treścią, obiecujący więcej, niż autor w istocie wykreował siłą pióra i wyobraźni? Przekonajmy się.

Łukasz Śmigiel, który zaistniał w pamięci czytelników zbiorem opowiadań grozy „Demony” oraz komedią obyczajową „Muzykologia”, w najnowszej powieści zdecydował się zaprosić nas do świata Kirkegaardu, gdzie śmierć czai się za każdym rogiem, spogląda z luster, w dzień i w nocy owiewa chłodnym oddechem, jest najwyższym prawem, jedyną karą i ostateczną nagrodą dla wyznawców. Naszym przewodnikiem będzie Jon Pendergast, szef Inspektoratu do spraw Umarłych, błyskotliwy naukowiec tanatolog, zaangażowany w rozwiązanie zagadki tajemniczego znikania zwłok z cmentarzy. Akcja toczy się wartko poprzez dworskie intrygi, których zarzewiem jest walka o władzę nad krainą, w której kult Śmierci nabrał mocy panującej religii; widowiskowe pojedynki przeplatają się ze scenami pełnymi ożywających trupów, rytualnych morderstw i obrazów krwawych ceremonii, w tle obecny jest wątek niespełnionej i tragicznej miłości bohatera do młodej królowej.

Jednak wartka akcja połączona z próbami rozwikłania makabrycznej tajemnicy - to nie wszystko. „Decathexis” przeradza się miejscami w rzetelne studium tanatologii i tanatopraksji - co krok przychodzi nam zetknąć się z autentycznymi informacjami na temat towarzyszących umieraniu objawów, szczegółowymi opisami rozkładu i procesów zachodzących w ciele po śmierci. Wydawać by się mogło, że w epoce mediów, które dla zwiększenia oglądalności nieustannie raczą wszelkimi okropnościami, jesteśmy już na nie uodpornieni i niełatwo nas przerazić. Tyle, że u Śmigla to, co najgorsze nie atakuje bezpośrednio, lecz przesącza się nieubłaganie ku powierzchni, powoli opanowuje umysł, budzi uśpione, zepchnięte poza krawędź świadomości lęki. Spotkając opisy przerażających mordów, tortur, makabrycznych obrządków spożywania trupów, nekrofilii i bezczeszczenia zwłok, uświadamiamy sobie niepostrzeżenie, że autor nie wymyśla niczego nowego, ale z premedytacją sięga po wypróbowane wielokrotnie przez naszych bliźnich praktyki, jakby pragnął powiedzieć: Chciałbyś naprawdę się przestraszyć, poczuć spojrzenie istoty zdolnej czynić zło dla najczystszej, nieskalanej litością rozkoszy? Wystarczy, że  zerkniesz w lustro…

Kluczem do zrozumienia widocznej fascynacji autora śmiercią we wszelkich jej aspektach wydaje się być tytułowe decathexis, oznaczające proces ostatecznego pogodzenia się z faktem, że bliska osoba umarła i nieodwołalnie odeszła z naszego świata. Świadomość własnej śmiertelności od zawsze była dla ludzi problemem, z którym radzili sobie, budując systemy wiary zakładające dalsze trwanie po rozpadzie powłoki cielesnej. Łukasz Śmigiel, nie negując wiary, proponuje, byśmy udali się w wędrówkę do miejsc najstraszniejszych, poznali proces umierania od strony zbadanej przez naukę, zrozumieli go i zaakceptowali jako konieczność w nieprzerwalnym łańcuchu istnień. Co nie oznacza, że przestaniemy się bać - choćby samych siebie.

Ta książka nie tylko przejmuje dreszczem i budzi upiory. Prócz nieuniknionych refleksji na temat spraw ostatecznych, dostarcza również niemałej porcji rozrywki. Przenikające się konwencje horroru, powieści przygodowej i czarnego kryminału czynią z lektury istną podróż pełnym pułapek i zwodniczych tropów górskim szlakiem. Dla wybredniejszego czytelnika autor przemycił w fabule wiele smaczków odnoszących się do religii, mitologii oraz postaci literackich i historycznych, a otwarte zakończenie każe niecierpliwie czekać na zapowiadany kolejny tom przygód nietuzinkowego bohatera.

Autor:Łukasz Śmigieldecathexis_qfant

Tytuł:Decathexis

Data wydania:2009

Wydawnictwo:Grasshopper

Pozostałe dane:Format: 12.5x19.0cm

262 stron

Oprawa: Miękka ze skrzydełkami

ISBN: 978-83-617-2514-5

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: