Lucy Kellaway, „W godzinach pracy”

Lucy Kellaway, „W godzinach pracy”


Autor: Dorota Jundziłł

Wątpię, aby na pytanie, czym jest miłość, ktokolwiek mógł udzielić sensownej odpowiedzi. Niby wszyscy wiedzą, co to za uczucie, ale nikt nie potrafi go ubrać w słowa. Jedni nim gardzą, inni poświęcają całe życie, by je odnaleźć. Większość ludzi twierdzi, że bez miłości życie jest szare, nudne i nijakie, że to ona nadaje mu sens i barwy. Kiedy jednak już przydarzy nam się zakochać, obdarzyć kogoś uczuciem, często przynosi nam to ból, nieprzespane noce i mokre od łez poduszki. Czym więc jest miłość? Jest uczuciem, którego doświadcza każdy z nas, pozbawia nas egocentryzmu i uczy troski o drugą osobę. Niektórzy jednak jej nie dostrzegają, nie doceniają, nie potrafią odwzajemnić…. Jaka jest miłość? Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest… miłość jest ślepa.

Stella – kobieta sukcesu, szczęśliwa żona i matka. Osiągnęła wszystko, o czym najczęściej marzą kobiety. Zajmuje wysokie stanowisko w firmie, ma wspaniały dom, kochającego męża i dwójkę dzieci.

Bella – młoda, samotna matka, borykająca się z problemami finansowymi i szefem, który przewyższa ją wykształceniem, ale nie intelektem. W życiu już od dawna ma pod górkę, sukces i szczęście omijają ją szerokim łukiem.

Dwie kobiety. Każda z nich ma swoje życie, swoje problemy, swoje pragnienia. Pracują w tej samej firmie, lecz pierwsza stoi na jednym z najwyższych szczebli w hierarchii, podczas gdy druga stanowi tylko trybik w machinie. Wydawałoby się, że nic ich nie łączy, nie mają ze sobą nic wspólnego… Tymczasem, w tym samym momencie ich życia, spotyka je coś, co przewraca ich świat do góry nogami. Tylko jedno uczucie ma taką moc – miłość.

„W godzinach pracy” przedstawia historię dwóch bohaterek, które wbrew rozsądkowi, angażują się w biurowy romans. Ironia losu w roli wybranków serca stawia im mężczyzn, na których nawet by nie spojrzały, mijając ich na ulicy. Co takiego jest w tych mężczyznach, że Stella i Bella burzą dla nich swój spokojny i uporządkowany świat? Dlaczego narażają się na cierpienie, gorycz, upokorzenie i wstyd? Czy w zamian za wszystko, co tracą w imię tego szalonego uczucia, dostają coś naprawdę wartościowego?

Dzięki dwutorowej narracji mamy szansę oglądać prawie równocześnie wydarzenia widziane oczami dwóch bohaterek. Dane nam jest poznać ich emocje, wątpliwości, pobudki skłaniające je do takich, a nie innych zachowań.

Wydawałoby się, że Stella jest szczęśliwą kobietą. Ma wspaniałą pracę, piękny dom, rodzinę. Czytając powieść, zastanawiałam się, co sprawiło, że rzuciła się w wir romansu. Czy była to nuda, która często wkrada się w szczęśliwe, poukładane życie? A może wydawało jej się, że skoro ma męża, dzieci i czterdzieści parę lat na karku, to nie ma szans na to, żeby wzbudzić zainteresowanie innego mężczyzny, że to nawet nie wypada, bo przecież jest zaślubiona temu jednemu, jedynemu… Aż tu nagle odkrywa, że pożąda jej ktoś inny niż jej mąż, w dodatku mężczyzna o dwadzieścia lat młodszy! Jak to możliwe?! Czy właśnie niedowierzanie we własną atrakcyjność, próba sprawdzenia tego niemożliwego popchnęła ją w ramiona podwładnego?

Bella do szczęśliwych nie należy. Choć jest młoda i inteligentna, nie miała szczęścia w miłości, a w zrobieniu kariery przeszkadza jej brak ukończonych studiów. Nie ma przyjaciół, bliskiej osoby, której mogłaby się zwierzyć ze swoich problemów. Całe jej życie towarzyskie obraca się wokół córki. Przytłaczana przez kolejnych przemądrzałych szefów nie ma wiary w siebie, boi się wyrażać własne zdanie. Czy można się dziwić, że jej serce otwiera się na mężczyznę, który zwraca na nią uwagę? Mężczyznę, który pyta ją o zdanie i szanuje jej wypowiedzi? Mam wrażenie, że to właśnie chęć bycia zauważaną i akceptowaną prowadzi Bellę do romansu z szefem, mężczyzną bardzo nieatrakcyjnym, zarówno fizycznie, jak i psychicznie, lecz za to posiadającym władzę.

„W godzinach pracy” nie jest prawdziwym romansem. Jeśli ktoś szuka gorących, łóżkowych scen, srogo się zawiedzie. Lektura tej powieści skłania do przemyśleń i zadania sobie kilku pytań, na które chyba nikt nie zna odpowiedzi. Lucy Kellaway przedstawia nam dwie wersje romansu biurowego. Historia Belli, to prawdziwy stereotyp – tylko kobieta jest tak naprawdę w pełni zaangażowana uczuciowo. Romans Stelli to trochę rzadziej spotykany przypadek – tutaj obie strony są mocno wprzęgnięte w tryby miłości i obie cierpią ogromnie, kiedy jej machina nie może już dalej działać. Takie podejście do sprawy skłoniło mnie do refleksji, iż nieprawdą jest, że tylko kobiety kochają mocno i są w stanie naprawdę się zaangażować. Ewolucja uczuciowa zmieniła mężczyzn z twardzieli w istoty, które mają serce i potrafią je otworzyć na drugą osobę.

Abstrahując jednak od powyższych przemyśleń, muszę uderzyć w nutę feminizmu. Być może autorka powieści wcale nie miała tego na myśli, ale w tle subtelnie ukazuje nam, że mimo ewolucji mężczyzn, świat zawodowy i jego prawa nadal hołdują patriarchalizmowi. Nieważne, kto zainicjował romans, nieważne, kto w niego był bardziej zaangażowany – to kobieta ponosi konsekwencje zawodowe, niezależnie od stanowiska, które zajmuje. Podczas gdy męska strona romansu, pozostaje na piastowanym stanowisku, a nawet awansuje, kobieta musi ukorzyć się i zwinąć manatki, bo stanowi zły przykład. Nie jestem feministką, ale takie rzeczy zawsze mnie bolą.

Mimo że romans – jest to książka nie tylko dla kobiet. Polecam ją jako lekturę do przemyśleń panom, którzy jeszcze nie przeszli ewolucji uczuciowej oraz szefom płci męskiej, aby nauczyli się w kobietach – podwładnych dostrzegać istoty z wysokim ilorazem inteligencji.

Korekta: Natalia Bieniaszewska

Autor:Lucy Kellawayw_godzinach_pracy_kellaway_qfant

Tytuł:W godzinach pracy

Data wydania:18 maj 2010

Wydawnictwo:Amber

Pozostałe dane:Tytuł oryginału: In Office Hours

Przekład: Karolina Bober

ISBN: 978-83-241-3671-1

Liczba stron: 344

Format: 148 mm x 210 mm

Oprawa: miękka

Data wydania: 18.05.2010

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: