Laurell K. Hamilton, „Cyrk potępieńców”

Laurell K. Hamilton, „Cyrk potępieńców”


Autor: Olga Sienkiewicz

Laurell Hamilton reprezentuje ten typ autora, którego wystrzegam się, jak tylko mogę – akcję umiejscawia w nieokreślonej przyszłości, tworzy sobie bohaterkę i jej otoczenie, a potem pisze serię książek o rzeczonej bohaterce. Hamilton do tej pory napisała osiem tomów cyklu o Meredith Gentry oraz dziewiętnaście o Anicie Blake. „Cyrk potępieńców” to trzeci tom opowieści o Anicie.

Członkowie antywampirzego ugrupowania proszą Anitę – egzekutorkę krwiopijców i animatorkę zombie – o wyjawienie kryjówki Mistrza wampirów. Mimo że Blake z zasady nie przepada za Mistrzem, odmawia, a mniej więcej w tym samym czasie wydarza się pierwsze z serii morderstw dokonanych przez wampiry. Podejmując dochodzenie, Anita pakuje się w sam środek wojny dwóch wielkich wampirzych klanów i wydaje się, że jedyną osobą, na którą może liczyć, jest płatny zabójca Edward. Okazuje się jednak, że to dopiero początek jej problemów…

Zacznijmy może od głównej bohaterki. Spodziewałam się, że będzie ona wszechpotężną wojowniczką, która wychodzi cało z każdego starcia i ma zawsze nienaganną fryzurę. Ulżyło mi, kiedy przekonałam się, że Anita wcale taka idealna nie jest – jej ciało jest pokryte bliznami, często obrywa, kolekcjonuje pluszowe pingwinki i ubiera się w zdecydowanie mało kobieco. Na dodatek ma niewyparzony język i dość paskudne usposobienie. Innymi słowy – polubiłam ją od pierwszych kart książki.

Rzadko się zdarza, że bohaterowie drugoplanowi są równie dobrze skonstruowani i wiarygodni, jak główni. Hamilton jednak ta sztuka się nawet udała. Mistrz Miasta jest krwiopijcą w każdym calu: od koszuli z żabotem po lęk przed krzyżami. Płatny zabójca odczarował dla mnie imię Edward: przestało mi się wreszcie kojarzyć z pseudowampirem z powieści Meyer. Tutaj czarne charaktery są czarne jak węgiel, a i kilka lykantropów się pojawia.

Co zaskoczyło mnie najbardziej: fabuła jest logiczna i nie znajdziemy w niej żadnych większych dziur. W epizodach poznajemy mnóstwo postaci i wiele powiązań między nimi, a mimo to, łatwo się we wszystkim rozeznać i nie pogubić w fabularnych zawiłościach. Warto podkreślić, że choć jest to trzeci tom cyklu, można go śmiało czytać bez znajomości poprzednich części.

Wampiry Laurell Hamilton nawiązują do klasycznego wizerunku krwiopijcy. Różnica między tą, a większością podobnych powieści polega na tym, że w świecie cyklu wampiryzm jest zalegalizowany.  Jednak w przeciwieństwie do wielu koleżanek po fachu, Hamilton podkreśla, że wampir jest potworem, jest potężny i przez to groźny, nie warto z nim zadzierać.

Chociaż w powieści pojawia się delikatnie zarysowany wątek miłosny, jest to raczej zapowiedź tego, co będzie się działo w dalszych tomach. To kolejna pozytywna cecha „Cyrku potępieńców”, ponieważ nie ma nic gorszego dla książki, niż nienaturalnie szybko rozwijająca się historia miłosna.

Trudno jednoznacznie sklasyfikować tę powieść. Ociera się o horror, lecz nie jest na tyle klimatyczna, by nie dało się jej czytać po zmroku. Raczej należałoby ją określić mianem powieści akcji z wątkami nadnaturalnymi. „Cyrk potępieńców” przypomina nieco książki Tanyi Huff.

Zaczął się sezon wakacyjno-urlopowy i to chyba najlepsza pora, by sięgnąć po książki takie, jak „Cyrk…” – łatwe w odbiorze, dość obszerne, a zarazem wzbudzające nadzieję, że jeszcze kiedyś do nich wrócimy.

Korekta: Natalia Bieniaszewska

Autor:Laurell K. Hamiltoncyrk_potepiencow_laurell_k_hamilton_qfant

Tytuł:Cyrk potępieńców

Data wydania:2010

Wydawnictwo:Zysk i s-ka

ISBN:978-83-7506-460-5

Stron: 482

Oprawa: broszura

Format: 125x195

Tłumacz: Robert P. Lipski

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: