Laura Tait, Jimmy Rice „Najlepsze, co mnie w życiu nie spotkało”

Laura Tait, Jimmy Rice „Najlepsze, co mnie w życiu nie spotkało”


Recenzowała: Sylwia Zazulak

Powiadają, że stara miłość nie rdzewieje. Chociaż jestem sceptycznie nastawiona do tej teorii, niewątpliwie Laura Tait oraz Jimmy Rice udowodnili ją w swojej książce „Najlepsze, co mnie w życiu nie spotkało”. Ten autorski duet prezentuje czytelnikom ponadczasową historię, gdy chłopak kocha dziewczynę, a dziewczyna chłopaka, ale żadne z nich nie ma odwagi się do tego przyznać. Ta letnia powieść dla niewymagających potrafi rozbawić i przywołać uśmiech na twarz czytelnika, o ile nie pokłada się w niej wielkich nadziei.

Holly i Aleks są najlepszymi przyjaciółmi od najmłodszych lat. Dogadują się rewelacyjnie i mogą ze sobą spędzać każdą chwilę. W pewnym momencie każde z nich zaczyna odkrywać, że kocha to drugie i, rzecz jasna, nie ma na tyle odwagi, aby to wyznać. Drogi tej dwójki rozchodzą się, gdy Holly wyjeżdża na studia do Londynu. Jednak to nie koniec tej historii, ponieważ po jedenastu latach Aleks, który jako nauczyciel poszukuje w życiu spełnienia, również postanawia obrać to miasto za swój cel. Tym sposobem dawna przyjaźń zaczyna się odradzać na nowo. A co z dawnym uczuciem? Czy udało mu się przetrwać próbę czasu?

„Najlepsze, co mnie w życiu nie spotkało” to powieść, która dzieje się na dwóch płaszczyznach – współczesnej, w roku 2010, oraz przeszłej – w latach 90-tych. Oprócz tego poznajemy historię zarówno z perspektywy Aleksa, jak i Holly. Laura Tait i Jimmy Rice w sprytny sposób manipulują jednak opinią czytelnika, ponieważ początkowo uznałam, iż wina za całe nieporozumienie leży po stronie Aleksa, o którego wrażeniach z przeszłości czytałam głównie w drugiej połowie książki. Byłam niesamowicie zaskoczona, gdy okazało się, iż na próżno szukam winnego w którejkolwiek z pierwszoplanowych postaci. Segmenty i poszczególne historie z życia Aleksa i Holly – zarówno te obecne, jak i z przeszłości – sprawiają wrażenie logicznej układanki. Podczas lektury podświadomie czułam, iż brakuje kilku elementów, paru opisów z perspektywy tej drugiej strony, a zakończenie nie może być całkowicie oczywiste.

Przypadło mi do gustu silne zaznaczenie na kartach książki postaci drugoplanowych. Autorzy dali im swobodne prawo głosu, dzięki czemu odgrywają ważną rolę w życiu głównych bohaterów. Szkoda tylko, iż przez to zaniedbali trochę Holly i Aleksa. Historia dziewczyny została doprowadzona do końca, ale zabrakło wyrazistości jej osobie. Miałam wrażenie, że czasami brakuje jej własnego zdania. Bohaterka nie potrafiła postawić na swoim w wielu kwestiach i zbyt często szła na kompromis. Natomiast Aleks jest dla mnie wielką niewiadomą – miał dalekosiężne plany, wielkie nadzieje i marzenia, lecz nie mam pojęcia, co z nich wyszło. Owe zaniedbanie wywarło wielki wpływ na moją opinię o książce, ponieważ to główni bohaterowie są kreatorami historii. W „Najlepsze, co mnie w życiu nie spotkało” są papierowi, nie do końca przemyślani oraz pominięci.

Laura Tait i Jimmy Rice napisali coś ciekawego i idealnego na lato, lecz nie zaspokoją tym wymagających czytelników. Powiedziałabym, że owa powieść jest doskonała do czytania w autobusie, w podróży bądź w długiej kolejce, gdyż nie zajmuje wiele czasu oraz nie wymaga zbytniego skupienia. Dla szukających czegoś, od czego ciężko będzie się oderwać „Najlepsze, co mnie w życiu nie spotkało” nie będzie dobrą pozycją. Nie porywa i nie zwala z nóg, jest po prostu przeciętna.

Korekta: Katarzyna Tatomir

Tytuł: Najlepsze, co mnie w życiu nie spotkałoNajlepsze co mnie w życiu nie spotkało_grzbiet 22 mm.indd
Autor: Laura Tait, Jimmy Rice
Tytuł oryginalny: The Best Thing That Never Happened To Me
Wydawnictwo: Czarna Owca
Tłumaczenie: Piotr Kaliński
Data wydania: 6 maja 2015
Ilość stron: 368
ISBN: 978-83-8015-028-7

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: