Larissa Ione, „Rozkosz nieujarzmiona”

Larissa Ione, „Rozkosz nieujarzmiona”


Autor: Beata Tomaszewska

Gdybym miała w skrócie określić, o czym jest ta książka, mogłabym napisać: sex, drugs and rock’n’roll. I to w większości byłaby prawda! Larissa Ione nie przebierała w środkach wyrazu, pisząc swoją „Rozkosz…” i tak jak głosi okładka – będzie dużo seksu, mnóstwo przystojniaków i rozkoszszszsz…

Główna bohaterka – Tayla Mancuso – wpada w tarapaty podczas, zdawać by się mogło, rutynowego unicestwiania potworów i ląduje w szpitalu dla… demonów. Krótko mówiąc – wpadła z deszczu pod rynnę. A tam czeka na nią odziany w kitel lekarski Eidolon, demon w cholernie przystojnej ludzkiej skórze. Doktorek budzi w Tayli ogromną żądzę, której nie ugasi nawet najzimniejszy prysznic, i krok po kroku wywraca jej poglądy do góry nogami, a granica między dobrem i złem zaczyna się niebezpiecznie zacierać. I nie ma takiej siły, która powstrzymałaby tych dwoje przed doprowadzaniem siebie do rozkosznego szaleństwa.

Brzmi trywialnie? Bynajmniej. Larisa Ione wykreowała bohaterów, którzy, uwikłani w ciemną przeszłość, próbują uniknąć negatywnych konsekwencji w teraźniejszości. Wbrew narzuconej im przez los naturze pragną po swojemu kreować życie, dokonywać wyborów i sami zdecydować, po której stronie barykady światła i mroku stoją, ponieważ bycie dobrym lub złym to nie kwestia rasy, koloru skóry czy poglądów – to kwestia serca. Dlatego na kartach książki pojawiają się demony-lekarze, ratujący swoich pobratymców, rannych w walce z ludźmi, ludzie, którzy bez skrupułów mordują istoty nadprzyrodzone, nie zastanawiając się, czy te mają świadomość, uczucia i duszę oraz tacy pomiędzy, dla których czerń i biel zaczynają szarzeć, nie pozwalając odróżnić, która strona jest bardziej jasna.

Muszę przyznać, że książka bardzo mnie wciągnęła, choć zupełnie się tego nie spodziewałam. Miało być lekko, seksualnie i prosto, a dostałam wartką akcję, rozbudowane wątki i bohaterów, którym zaczęłam w niedługim czasie kibicować. Ich żywiołowość, poczucie humoru i werwa sprawiają, że trudno oderwać się od lektury choćby na moment. To nie płaskie szablony, wycięte po to, by zapełnić strony książki, ale zgrabnie wykreowane interesujące żywoty.

Co tyczy się seksu. Było dużo, momentami ostro i intensywnie, ale ani przez chwilę nie było niesmacznie. Wyważone opisy, odpowiednio budujące napięcie w czytelniku, erotyka na właściwym poziomie i dreszczyk, który przebiegał po plecach w całkowicie stosownym momencie. Jak na romans paranormalny – bardzo dobre zestawienie.

Problem w tym, że… nie bardzo mam się do czego przyczepić. Chociaż w sumie, jakoś mocno mnie to nie kole. No dobra, żeby nie było ZA słodko, przyczepię się nieco do przewidywalności. Mimo całej tej rozbudowanej i przemyślanej fabuły, akcja toczy się po sznurku dokładnie tam, gdzie się spodziewamy. I choć po drodze zaskakuje kilka(naście) razy i tak wiemy, dokąd nas zaprowadzi.

Fani gatunku będą mieli wiele uciechy z tej książki, a nie fani – w sumie też, jeśli tylko najdzie ich ochota na dobre, popołudniowe czytadło. Niejednego na pewno przyciągnie klimatyczna okładka, oddająca wiele z tego, co będzie działo się w środku. Jednak bez względu na pobudki, które skłonią was do sięgnięcia po „Rozkosz…”, życzę bardzo udanej lektury. Dla mnie taką właśnie była.

 

Korekta: Aleksandra Żurek

 

Autor: Larissa Ionerozkosz_nieujarzmiona_qfant

Tytuł: Rozkosz nieujarzmiona

Data wydania: czerwiec 2012

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Pozostałe dane: Tytuł oryginału: Pleasure Unbound

Cykl: Demonica

Tłumaczenie: Kinga Składanowska

ISBN: 978-83-61386-14-8

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: