Krzysztof Kochański, „Drzwi do piekła”

Krzysztof Kochański, "Drzwi do piekła"


Autor: Tomasz Orlicz

Zbiór opowiadań Krzysztofa Kochańskiego „Drzwi do piekła” należy do rodzaju literatury, sugerującej czytelnikowi o wiele więcej, aniżeli wynikałoby to z suchego, na pozór banalnego tekstu. Mamy do czynienia z nie lada psychodramą literacką – bonusem, w postaci pobudzonej wyobraźni. Ktoś pomylił (zakrwawione?) wanny, a jego łazienka nie chce go wpuścić do... łazienki! Ktoś inny sądził, że jego dziadek jest (był) „porządnym” Trollem. Z kolei jakiś świr, opętany łamaniem zasad zawartych w Dekalogu, wpada w sidła niesamowitej przejażdżki. I tak można wymieniać do znudzenia, zagłębiając się w szaleńcze przesłanie każdego opowiadania z osobna.

To, co urzekło mnie w prozie Kochańskiego, to jej ukierunkowanie na inteligentnego czytelnika - kluczenie po meandrach fabuł przeróżnymi tropami, które być może mogą się okazać dla nieprzygotowanego czytelnika czymś niezrozumiałym. Ot, banalne historyjki, których snucie pourywane jest w zdawałoby się najmniej odpowiednich momentach. Bez wyobraźni nie warto podchodzić.

Jest jednak w tak zaprezentowanej formie również ogromny „minus”, a przynajmniej dla mnie się takim okazał. Chodzi mi mianowicie o przewidywalność, bądź próbę zarzucenia takowej czternastce zaprezentowanym tekstom. Przyznam, że w tej materii miałem o tyle utrudnione zadanie, że znam nie od dziś krótką formę a'la Kochański, publikowaną swego czasu tu i ówdzie, w związku z czym być może nie byłem w stanie odróżnić mojej „przewidywalności” danego tekstu od pamięci o nim z dawnych, dobrych lat.

Na pewno, bez łamania kołem, mogę stwierdzić, że czytałem i pamiętam słowo w słowo „Dzieciaki” - królujące w zbiorze opowiadań na pozycji prologu - które to opowiadanie (bodajże?) ukazało światło czytelnicze na łamach Fantastyki. Przypominam sobie również moje przemyślenia sprzed lat, po lekturze tego tekstu: „Do bólu prosta formuła i treść, które zmierzają do zaskakującego zakończenia”. Tylko tyle i aż tyle. Ale chciałbym jeszcze powrócić do epilogu(?) - do  „Śmierci trolla”. Jak mawiał Garp Johna Irvinga w „Świecie według Garpa” - „Epilog, to coś więcej niż lista strat. Epilog, to w gruncie rzeczy ostrzeżenie na przyszłość, ukryte pod pozorem omawiania przeszłości...”. Muszę przyznać, że uwielbiam dzieła, które już w swym tytule posiadają podwójne dno - jakąś tajemnicę, do odkrycia której można się przybliżyć jedynie wtedy, gdy się ogarnie fabułę. I tak jest ze „Śmiercią trolla” - tytułem, który ma ukryte, dwojakie znaczenie. Niczym epilog w epilogu. Jednak tylko wtedy, gdy przeczyta się opowiadanie. Inaczej pozostanie jeno martwym symbolem, który na domiar złego może się nieładnie kojarzyć.

Polecam „Drzwi do piekła” wszystkim czytelnikom, lubiącym zagwozdki psychologiczne, lubującym się w śledzeniu ścieżek, którymi zwykło chadzać szaleństwo, bądź osobom, chcącym się dowiedzieć, jak daleko potrafi sięgnąć swymi gorącymi łapiszczami szatan. No i oczywiście, które właściwie drzwi mogą nas zaprowadzić do piekła...

Autor:Krzysztof Kochańskidrzwi_do_piekla_qfant

Tytuł:Drzwi do piekła

Data wydania:2009

Wydawnictwo:RUNA

Pozostałe dane:Oprawa miękka

Ilość stron: 293

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: