Konrad T. Lewandowski, cykl „Diabłu ogarek”

Konrad T. Lewandowski, cykl „Diabłu ogarek”


Recenzował: Maciej Lewandowski

 

Diabelskie sprawki

„Skoro zaś ludzie i diabły na tej ziemi muszą żyć razem, to niech żyją jak sąsiedzi, choćby nawet sobie krzywi. Nie podnosi się ręki na sąsiada, jeżeli on ci w niczym nie zawinił”.

To tak tytułem wstępu i przypomnienia o czym generalnie cała trylogia „Diabłu ogarek” Konrada Lewandowskiego traktuje. Naturalnie mocno uprościłem i okroiłem, ale myślę, że ducha udało się uchwycić.

Poszczególne części od jakiegoś czasu funkcjonują już na rynku wydawniczym, więc nie będę rozpisywał się o każdym z osobna. Dla niewtajemniczonych powiem tylko, że niedawno wydawnictwo RM wznowiło pie

Diablu-ogarek_Kolumna-Zygmunta_II

 

rwsze dwa tomy i do kompletu dorzuciło ostatnią odsłonę przygód Stanisława Jakuba Lawendowskiego herbu Paprzyca, woźnego trybunału ziemi liwskiej. Przy okazji wymieniono projekty okładek książek, choć tu akurat nie wiem czy to była trafna decyzja. Zresztą sami oceńcie.

Co dostajemy w ramach cyklu? Na serię składają się kolejno: Czarna wierzba, Kolumna Zygmunta oraz Ostatni hołd. Wszystkie trzy tomy są naszpikowane gęsto wartką przygodą utrzymaną w awanturniczej stylistyce historii szlacheckiej. Główny bohater, woźny trybunalski, specjalizuje się w dostarczaniu pozwów sądowych najbardziej agresywnym i nieprzejednanym adresatom. W trudnych przypadkach, gdy zwyczajowa broń nie starcza, Stanisław Lawendowski sięga po mniej konwencjonalne metody. Właśnie te ostatnie, powiązane z czarną magią, są solą w oku pewnego biskupa, jezuitów oraz sił dybiących na Rzeczpospolitą.

Jak łatwo odgadnąć, rutynowa sprawa doręczenia pozwu szybko przeradza się w problem wagi państwowej, odbijający się głośnym echem jak Rzeczpospolita długa i szeroka. Lewandowski nie oszczędza czytelników, serwując im momentami karkołomne kombinacje i sploty wydarzeń, nie pozwalając ani na chwilę odejść od lektury. Szybko i

Naturalnie Stanisław może liczyć na pomoc wiernych sług polskiego króla. Trzeba zaznaczyć jednak, że część z nich jest niecodziennego autoramentu. Mamy zatem wampira, który trudni się naprawą i produkcją powozów, żydowską czarownicę, niemieckiego rusznikarza i kilka innych czortów. Bez względu na pochodzenie, czy odgrywaną rolę, żadna postać nie jest płaskim i bezbarwnym opisem. Dostajemy doskonale skrojonych bohaterów z krwi i kości, z własnymi charakterami, poglądami oraz przywarami.sprawnie, ramię w ramię ze Stanisławem, przenosimy się z gościńca na magnackie salony, by po chwili brać się za bary z lisowczykami w karczmie, tylko po to, by pół pacierza później bigosować upiory na uroczysku. Dalej jest z górki, ot obrona Liwu, potyczka z wilkołakiem, bazyliszek w Warszawie i zatrzymanie piekielnej armii podnoszącej łuskowate łapska na Koronę.

Warsztatowo wszystkie trzy tomy „Diabłu ogarek” trzymają wysoki poziom. Narracja płynie sprawnie i wartko, zwalniając na zakrętach i innych wirażach, pozwalając złapać oddech i rozejrzeć się dookoła. Opisy oraz dialogi podane są ze swadą i częstym mrugnięciem oka do czytelnika, co dodatkowo cieszy, podobnie jak wyłuskiwanie smac

Diablu-ogarek_Ostatni-Hold_III

zków poukrywanych przez autora. Odniesień do rodzimego folkloru jest tu zatrzęsienie. Trafił się nawet przyjemny żart z pewnego przedwiecznego bóstwa, które na mazowieckiej ziemi familię założyło.

Jedyne o co można mieć pretensje do autora, to zwolnienie na wysokości drugiego tomu. Podobnie jak w przypadku „trylogii afganistańskiej”, tak i tu mam nieodparte wrażenie, że fabuła jest rozdrobniona, poszatkow

Podsumowując, jeśli szukacie fantastyki spod znaku płaszcza i szpady, czerpiącej garściami z ludowego myślenia magicznego oraz zakorzenionej w Polsce szlacheckiej, trafiliście na bardzo dobry tytuł. Wszystkie trzy tomy warte są uwagi, gwarantując wysokiej jakości rozrywkę za przyzwoite i niewygórowane pieniądze.ana oraz ponownie złożona, tworząc serię luźno powiązanych przygód, stanowiąc wstęp do kolejnego tomu. Niby wszystko jest na swoim miejscu, są osobiste dramaty bohaterów, bitki i potyczki gonią wybuchy oraz okultystyczne pojedynki, jednak całość wlecze się nieprzyjemnie, zostawiając pewien niedosyt.

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: