Keri Arthur, “Niebezpieczna rozgrywka”

Keri Arthur, “Niebezpieczna rozgrywka”


Recenzowała: Dorota Jundziłł

             Nie chciała nim być. Nie chciała prowadzić takiego życia, jak jej brat. Broniła się przed tym ze wszystkich sił. Ale dla losu nasze „chcenie” lub „niechcenie” nie ma żadnego znaczenia. On dla każdego ma już napisany scenariusz, więc Riley Jenson nie miała innego wyjścia, jak tylko pogodzić się ze swoim przeznaczeniem. W końcu została strażnikiem. Teraz jej życie – i tak już dostatecznie pokręcone – nie ma żadnych szans na powrót do normalności.

            Po Melbourne grasuje dwójka seryjnych morderców. O ile w przypadku pierwszego z nich Departament Innych Ras rozgryzł już, że chodzi o nowo narodzonego nieumarłego, o tyle drugi jest po prostu enigmą.  Po czym poznać jego ofiarę? Martwa kobieta, z ledwo zagojonymi bliznami na plecach i bez małego palca u lewej dłoni, na twarzy wyraz nieopisanej ekstazy… Do tej pory zginęły już trzy ofiary, więc Riley i Rhoan ruszają na łowy.

Nocne kluby to specjalność Melbourne. W takich miejscach nawet najwymyślniejsza fantazja może stać się rzeczywistością. Trop prowadzi do jednego z nich, ale jest jedno „ale”. Członkowie klubu pilnie strzegą swej prywatności i wcale nie jest łatwo wniknąć w ich szeregi. Jednak strażniczka Riley Jenson nie ma sobie równych – szybko znajduje przepustkę do zakazanego miejsca. Jakże miłym jest fakt, iż ta przepustka jest niezwykle przystojnym i seksownym barmanem… Jin wprowadza Riley w świat, gdzie ból idzie w parze z rozkoszą, a tajemnice w nim skrywane sprawiają, iż po plecach przebiega dreszcz… dreszcz grozy.

            Każdy, kto zetknął się już z cyklem Zew Nocy, może się spodziewać, iż chwile z „Niebezpieczną rozgrywką” okażą się miłą rozrywką. I nie zawiedzie się. Keri Arthur wciąż trzyma poziom. Kolejna odsłona sensacyjnej fabuły umiejętnie przeplata się z wątkami, które poznaliśmy w poprzednich częściach historii Riley Jenson.

            Miło się przekonać, że autorka z każdą częścią cyklu rozwija swój warsztat pisarski. „Wschodzący księżyc” ociekał erotyzmem, „Całując grzech” przyciągało aurą tajemnicy, „Niebezpieczna rozgrywka” to przede wszystkim sensacja,  dla pikanterii tylko przyprawiona odrobiną seksu. Keri Arthur uznała także, iż nie ma co przeciągać struny z piętrzeniem tajemnic otaczających postać głównej bohaterki. I dobrze, bo na dłuższą metę można się tym zmęczyć. W „Niebezpiecznej rozgrywce” mamy okazję poznać kilka sekretów przystojnego Quinna, najbardziej tajemniczej postaci, jaka do tej pory stanęła na drodze życiowej Riley. Czy Quinn zyskuje przy bliższym poznaniu? Nie wydaje mi się…

            Na uznanie zasługuje fakt, iż postać Riley Jenson cały czas ewoluuje. Z beztroskiej wilkołaczki, której w głowie było tylko zaspokojenie instynktownej żądzy, Strażniczka stopniowo zmienia się we wrażliwą kobietę, pragnącą żyć w zgodzie z własnym kodeksem moralnym. Nie chce się zatracić w roli Strażnika, choć wielu z jej kolegów potrafi najgorsze występki usprawiedliwić argumentem: „taką mam pracę”. Riley odkrywa także, iż nie chce przez całe życie skakać z kwiatka na kwiatek, odczuwa potrzebę stabilizacji w życiu uczuciowym, poczucia spełnienia w roli matki. Chętnych na bliskie relacje z atrakcyjną wilkołaczką jest wielu, lecz czy wśród nich jest ten jedyny? Kiedyś na pewno się o tym przekonamy.

            „Niebezpieczna rozgrywka” to dobra powieść sensacyjna, której przeczytanie nie zabierze nam wiele czasu. Dzięki wartkiej fabule, szybko zmieniającej się akcji, dowcipnym dialogom i wzbudzającym sympatię bohaterom tę książkę się po prostu „połyka”. Zatem zafundujcie sobie jedno miłe popołudnie w towarzystwie Riley Jenson, by sprawdzić, co u niej słychać.

Korekta: Aleksandra Żurek

 

niebezpieczna

  • Tytuł: Niebezpieczna rozgrywka
  • Tytuł oryginału: Dangerous Games
  • Autor: Keri Arthur
  • Przekład: Kinga Składanowska
  • Wydawca: Instytut Wydawniczy Erica
  • ISBN: 978-83-62329-52-6
  • Liczba stron: 408
  • Format: 125 x 195
  • Oprawa: miękka
  • Data wydania: wrzesień 2012
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: