Karin Fossum, „Czarne sekundy”

Karin Fossum, „Czarne sekundy”


Autor: Beata Tomaszewska

Fatum. Przeznaczenie. Rzeczy, na które nie mamy wpływu.

Dzieci. Staramy się, chronimy, ustalamy zasady bezpieczeństwa, jednak nie możemy zamknąć pod kloszem, więc obdarzamy zaufaniem, ostrożnym, kruchym, jednak niezbędnym, i wypuszczamy z domu. Z niezachwianą nadzieją i umiarkowaną pewnością, że we wskazanym czasie do niego wrócą. I tak dzień po dniu odczuwamy ulgę, gdy tylko schemat się dopełnia, dając chwilę oddechu aż do następnego razu, kiedy trzeba będzie po raz kolejny otworzyć drzwi i pomachać na do widzenia.

Ale co, jeśli zdarzy się dzień, kiedy schemat zostanie przerwany? Fatum. Przeznaczenie. Rzeczy, na które nie mamy wpływu…

Helga Joner samotnie wychowuje dziewięcioletnią Idę. To oczko w głowie mamusi, śliczna buźka i do tego bardzo samodzielna dziewucha. Kiedy dziewczynka dostaje wymarzony, żółty rower i wyrusza na eskapady, Helga nie może powstrzymać się od wyglądania przez okno i czarnych myśli. Ciągle wyobraża sobie, że któregoś dnia mała Ida nie wróci zwyczajową trasą do domu. I w końcu najgorszy koszmar matki się spełnia. Dziewczynka jedzie do kiosku po ulubioną gazetę i gumę do żucia, i ślad po niej ginie. Panika zaczyna narastać, a kiedy policja nie może odnaleźć żadnego tropu dziecka, Helga Joner zauważa dziewczynkę jadącą na żółtym rowerze jej córki.

To pierwszy kryminał autorstwa Karin Fossum, który miałam okazję przeczytać. Od razu przypadł mi do gustu sposób opisu postaci – wyostrzanie pewnych cech charakterystycznych dla bohaterów, które mają czytelnika prowadzić lepiej niż słowne podpowiedzi, ale nie zdradzać zbyt wiele. Książka pisana jest tak, by już od pierwszych zdań przykuć uwagę. Jeszcze nic złego się nie stało, ale już wiemy, że gdzieś tam wisi niewypowiedziana groza. Jest mnóstwo emocji, które udzielą się nam przy czytaniu, bo nie można pozostać obojętnym na to, co dzieje się z bohaterami. Zagmatwanie, dziwne zbiegi okoliczności, niby oczywiści winni, ale wszystko jednak ma inne oblicze, niż wydaje się na początku.

Głównym celem książki wydaje się jednak być analiza ludzkich zachowań i relacji między poszczególnymi osobnikami, co spycha wątek kryminalny na dalszy, mniej ważny plan. Bo o ile odnalezienie dziecka to podstawa, autorka nie „zleca” tego komisarzowi Sejerowi, a nam – czytelnikom. Jak? Ano poprzez obserwację, fakty, tropy i dedukcję. Sami możemy pokusić się o odgadnięcie motywów i stopnia udziału poszczególnych bohaterów w wydarzeniach. Możemy też spróbować przewidzieć rozwój sytuacji. Czasem oczywiście policyjny duet nam dopomoże i wyłuska coś, czego sami nie moglibyśmy zobaczyć – ale potem znowu wracamy do samodzielnej pracy.

Dość oryginalny sposób tworzenia kryminału, nieprawdaż? Nie spotkałam się z nim wcześniej. Choć z drugiej strony – dopiero zaczynam przygodę z tym gatunkiem, więc wszystko przede mną.

Fani autorki zapewne nie będą zawiedzeni „Czarnymi sekundami”, więc zachęcam do sięgnięcia po lekturę. Dla mnie była ona nowym doświadczeniem, bo po kryminale spodziewałam się nieco innych rzeczy, odrobinę większej grozy i mocniejszych akcentów, ale i tak uważam, że czas poświęcony Karin Fossum był czasem dobrze spożytkowanym.

 

Korekta: Aleksandra Żurek

 

Autor: Karin Fossumczarne_sekundy_qfant

Tytuł: Czarne sekundy

Data wydania: październik 2012

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Pozostałe dane: Tytuł oryginalny: Svarte sekunder

Cykl: Inspektor Sejer

ISBN: 978-83-61386-22-3

 

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: