Juan Gabriel Vasquez, „Hałas spadających rzeczy”

Juan Gabriel Vasquez, „Hałas spadających rzeczy”


Autor: Nelliusz Frącek

Kolumbia to kraj, który przeciętnemu człowiekowi kojarzy się z kawą, kokainą oraz szmaragdami. Przez chwilę popuśćmy wodze fantazji i wyobraźmy sobie, że jesteśmy pisarzami, których największym pragnieniem jest napisanie powieści sensacyjnej i umieszczenie jej akcji w Kolumbii. Co byłoby osią napędową? Oczywiście, morderstwo w tajemniczych okolicznościach, przyprawione narkotykową aferą. A może do tego dodać jeszcze szczyptę psychologii i politycznych wydarzeń? I w ten sposób powstał idealny sposób na kryminał. To powinien być wyjątkowo udany koktajl literacki, nieprawdaż? I tutaj pojawiają się schody. Całkiem niedawno sięgnąłem po powieść „Hałas spadających rzeczy” Juana Gabriela Vasqueza, której szkielet łudząco przypomina podaną przeze mnie receptę na bestsellerową powieść sensacyjną z Kolumbią w tle. Jakie są moje wrażenia po lekturze?

Antonio Yammara jest wykładowcą akademickim, który związany jest z młodszą od siebie studentką prawa. Przypadek sprawia, że Yammaraa poznaje w klubie bilardowym Ricarda Laverdego, którego życie skrywa niejedną tajemnicę. Mężczyźni zaprzyjaźniają się ze sobą i z czasem Antonio zaczyna odkrywać mroczną przeszłość Ricarda, która skrywa więzienie, rozwód oraz przygody za sterami samolotu. Pewnego dnia, na ulicach tłocznej Bogoty, dochodzi do zamachu na Laverdego, w którym także Yammaraa zostaje ranny. Po wyjściu ze szpitala, wykładowca postanawia urządzić prywatne śledztwo. Jaka jest kryminalna przeszłość mężczyzny z klubu bilardowego? Co doprowadziło do morderstwa? Na te i na wiele innych pytań czytelnik będzie musiał odpowiedzieć już sobie sam, podczas lektury.

Bohaterowie są niewątpliwie największym atutem powieści Vasqueza. Kolumbijski pisarz w ciekawy sposób zarysował postacie, których cele życiowe oraz przeszłość cechują się pewną różnorodnością. Na kartach powieści spotkamy zarówno ludzi uciśnionych, ogarniętych strachem w związku z licznymi zamachami terrorystycznymi w historii Bogoty oraz życiem na krawędzi, idealistów, którzy są przedstawicielami Korpusu Pokoju, jak i bezwzględnych przemytników narkotyków. Najciekawszym bohaterem jest jednak Yammara, który mimo traumy powypadkowej decyduje się na poszukiwanie prawdy, ryzykując swoje życie. Postacie u Vasqueza są plastyczne oraz dynamiczne, budzą skrajne emocje.

Styl, jakim operuje autor „Hałasu...” jest lekki, a sam język prosty. Wydawałoby się, że to znacząco wpłynie na szybkość pochłaniania książki, ale z autopsji wiem, że niekoniecznie tak się dzieje. Podczas lektury miałem wrażenie, że autor kręci się w kółko, bije pianę oraz wprowadza wątki, które nie mają żadnego wpływu na rozwój akcji, budząc jednocześnie irytację oraz senność u czytelnika. Autor od początku buduje napięcie przy pomocy kryminalnej zagadki. Problem w tym, że w pewnym momencie sensacyjna historia się rozmywa i na główny plan wchodzi łzawa opowieść o uciśnionych. Aż do samego końca miałem nadzieję na to, że zaraz autor czymś mnie zaskoczy, wprowadzi pointę, które zetnie mnie z nóg, ale niestety nie doczekałem tego momentu. „Hałas spadających rzeczy” to świetny przykład tego, jak można zepsuć mającą potencjał powieść, poprzez prawienie tanich morałów oraz brak widocznego celu, do jakiego zmierza powieść. Być może autor zagalopował się aż do tego stopnia, że nie wiedział jak zakończyć? Szczerze mówiąc „Hałas...” nie porywa pod względem formy, ani treści, aczkolwiek można z niego wydobyć pewne smaczki historyczne oraz dokonać analizy frapujących bohaterów oraz ich motywacji.

Muszę przyznać, że „Hałas spadających rzeczy” od samego pojawienia się na półkach księgarskich w Polsce budził we mnie rosnącą ciekawość. Moje oczekiwania w stosunku do powieści Vasqueza były ogromne, co jeszcze zaostrzały słowa z okładki, które były obietnicą zaskakującej kryminalnej zagadki. Jednak wraz z lekturą rósł mój niedosyt, który nie został zaspokojony. „Hałas...” jest hybrydą gatunkową, której najbliżej do powieści obyczajowej. Jeśli przymknąć oko na pewne niedociągnięcia, to książka stanowi całkiem dobre czytadło, przerywnik od poważniejszych lektur. Pozycję mogę polecić osobom, które pragną zagłębić się w burzliwe dzieje Kolumbii, a przy tym mają niezbyt wygórowane wymagania literackie.

 

Korekta: Maja Borawska

Autor: Juan Gabriel Vasquezhalas_spadajacych_rzeczy_qfant

Tytuł: Hałas spadających rzeczy

Data wydania: grudzień 2012

Wydawnictwo: Muza

Pozostałe dane: Liczba stron: 230

Cena z okładki: 34,99

 

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: