John Lutz, „Puls”

John Lutz, „Puls”


Recenzowała: Kinga Król

 

Kobieta o zgrabnej figurze, hojnie obdarzona przez naturę pokaźnym biustem, o dużych brązowych oczach i długich włosach. Nie, moi drodzy, to nie anons portalu randkowego, lecz profil ofiar psychopatycznego mordercy grasującego po ulicach Nowego Jorku...

Gdy dochodzi do niezwykle okrutnego zabójstwa młodej kobiety, po wstępnych oględzinach policjanci kojarzą okoliczności zbrodni z postępowaniem seryjnego mordercy, Daniela Danielle. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, iż kilka lat temu uznano go za zmarłego (choć ciała nigdy nie odnaleziono). W sprawę zostaje zaangażowany detektyw Frank Quinn, były glina, cyklicznie współpracujący z nowojorską policją. Niespotykane bestialstwo i wyrafinowanie sprawcy wprawia w osłupienie nawet największych twardzieli. Czy detektywowi uda się pochwycić mordercę? Może być to o tyle trudne, gdyż to sprawca zaczyna prowadzić z Frankiem dość niebezpieczną grę, w którą wplątana jest partnerka detektywa – skądinąd − łudząco podobna do profilu wszystkich dotychczasowych ofiar.

W powieści mamy możliwość poznania kobiet, które stają się ostatecznie ofiarami zwyrodnialca. Poznajemy ich życie, problemy, obawy i niepokój, jaki zaczyna towarzyszyć im od chwili, gdy morderca zaczyna ich śledzić. Dzięki temu możemy przyjrzeć się sposobie działania sprawcy, choć nie zawsze bywa to przyjemne. Z każdą pojawiającą się potencjalną ofiarą czytelnik ma bowiem nadzieję, że tym razem nie dojdzie do tragedii, zabójca popełni błąd i zostanie złapany...

Trzeba przyznać autorowi, że całkiem nieźle poradził sobie ze stopniowaniem napięcia i tempem akcji w powieści. Dzięki przeplataniu aktualnych wydarzeń licznymi retrospekcjami oraz nagromadzeniu w fabule wielu wątków pobocznych, nie sposób nudzić się podczas lektury. Chwilami trzeba się dosłownie dwoić i troić, by skupić się na wątku głównym, choć niektórych niecierpliwców może to nieco rozpraszać. John Lutz nie ustrzegł się niestety przed kilkoma nieścisłościami, które dla mocno skoncentrowanego na fabule czytelnika mogą nieco razić w oczy. W tekście pojawia się przykładowo wzmianka jakoby w 1986 roku dwoje nastolatków wymieniało między sobą maile (przyczyniły się one ostatecznie do rozwikłania sprawy morderstwa). Choć realia polskie i amerykańskie nieco różniły się w latach osiemdziesiątych, jak wynika ze źródeł internetowych, upowszechnienie wiadomości elektronicznych datuje się dopiero na początek lat dziewięćdziesiątych. W gruncie rzeczy są to jedynie drobne przeoczenia, które nie wpływają znacząco na odbiór powieści, choć nie da się ukryć, że stanowią one doskonałą pożywkę dla wiecznie czepiających się recenzentów 😉

Powieść „Puls” jest kolejną już częścią serii o detektywie Franku Quinnie. Przyznaję, że twórczość pisarza Johna Lutza była mi dotychczas zupełnie nieznana, więc rzeczą niemożliwą jest odniesienie się czy też porównanie z poprzednimi książkami. Zadanie to wydaje się tym bardziej karkołomne, gdyż w Polsce ukazały się jedynie dwie najnowsze powieści tegoż autora (może się to jednak szybko zmienić, gdyż autor zyskuje sobie coraz więcej nowych czytelników).

Pomimo delikatnych zgrzytów fabularnych książkę pochłonęłam w dość szybkim tempie i dostarczyła mi ona nie lada rozrywki. Muszę przyznać, że Frank Quinn wraz ze swoją partnerką życiową Pearl oraz kilkoma eksglinami tworzą całkiem sympatyczną ekipę, która wprowadza w powieści luźny a niekiedy zabawny klimat.

Święta tuż, tuż. Myślę, że najnowsza powieść Johna Lutza będzie miłym prezentem gwiazdkowym dla najbliższych. Polecam.

 

Korekta: Paulina Koźbiałjohn lutz puls-qfant

  • Autor: John Lutz
  • Tytuł: Puls
  • Tytuł oryginalny: Pulse
  • Data wydania: 12.11. 2013
  • Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
  • ISBN: 978-83-7839-654-3 Liczba stron: 624
  • Okładka: miękka
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: