John Lutz, „Mister X”

John Lutz, „Mister X”


Recenzował: Damian Drabik

Wydawnictwo Prószyński i S-ka kontynuuje „Zabójczą Serię” i kolejny raz z rzędu oddaje swoim czytelnikom w ręce powieść Johna Lutza. Tym razem mamy okazję przeczytać rasowy thriller zatytułowany „Mister X”. Bohaterem jest były policjant – Frank Quinn, prowadzący prywatną agencję detektywistyczną. Znany jest z tego, że potrafi złapać każdego seryjnego mordercę. Od siostry bliźniaczki jednej z ofiar dostaje jednak zadanie, które może go przerosnąć. Problemem jest fakt, że poszukiwany zabójca jest nieaktywny od kilku lat, a śledztwo z przeszłości spełzło na niczym, okrywając wydział zabójstw wstydem. Nic dziwnego, że kilku osobom zależy, aby Quinn porzucił prywatne dochodzenie.

John Lutz może nie pisze wybitnych powieści, ale trzeba przyznać, że wie, czym zainteresować czytelnika i wciągnąć go do swojej gry. „Mister X” to sprawnie napisany thriller, kładący główny nacisk na przedstawienie żmudnej, spokojnej policyjnej pracy w opozycji do makabrycznych opisów obrazujących znęcanie się antagonisty nad jego ofiarami. Książka pomiędzy mrożącymi krew w żyłach zabiegami fabularnymi daje czytelnikowi spore wyobrażenie o działaniu policji, które zdecydowanie odbiega od wizji ukazywanych w popularnych telewizyjnych serialach.

W „Mister X” pojawia się element charakterystyczny dla Johna Lutza. Akcja powieści rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych, które wzajemnie się przeplatają i uzupełniają. Wydarzenia bieżące napędzają akcję, przeszłość zaś początkowo kieruje czytelnika w zupełnie inne rejony, niezwiązane z głównym wątkiem. Z czasem jednak z tego, co odległe, wyłaniają się odpowiedzi na dręczące detektywa pytania. Autor kolejny raz udowadnia, że nie ma problemu z prowadzeniem tego rodzaju narracji, zgrabnie przeskakuje między wątkami i czasami, by ostatecznie połączyć wszystko w kompletną całość.

John Lutz nie byłby sobą, gdyby nie wodził czytelnika za nos, ku błędnym przypuszczeniom i mylnym tropom. W rezultacie rozwiązanie zagadki przychodzi czytelnikowi ze sporym trudem, ale jednocześnie dostarcza mu wiele dobrej zabawy przy składaniu elementów układanki do kupy. Fabularnie „Mister X” trzyma wysoki poziom. Niestety autor zbyt mocno skupia się na całej proceduralnej stronie powieści, a tym samym ogranicza historię, pobieżnie traktując skomplikowaną osobowość przestępcy. Próba rozgryzienia sposobu jego myślenia mogłaby przynieść czytelnikowi równie wiele radości, co sama intryga. Tymczasem umysł zwyrodnialca pozostaje przez Lutza praktycznie nietknięty, dlatego do końca nie poznamy, co kieruje postępowaniem mordercy. Sporo miejsca poświęcone zostało także pedofilii i wykorzystywaniu nieletnich. Autor piętnuje społeczeństwo i najbliższych ofiar, którzy dają ciche przyzwolenie na tego rodzaju działania.

Tym razem, w przeciwieństwie do wydanego niedawno „Mroku”, Lutz nie szczędzi swoim czytelnikom drastycznych opisów. Nie stosuje żadnych metafor, jest tu wiele mocnych i brutalnych przedstawień. Obrazowa przemoc jednak nie wysuwa się na pierwszy plan, a autor nie przekracza granic dobrego smaku. Kolejny raz serwuje nam pełną napięcia rozgrywkę między seryjnym mordercą a stróżem prawa i tak jak w poprzednich odsłonach cyklu, nie brak i tu różnego rodzaju patologii, z których tym razem dominują gwałty na dzieciach. Przez ten fakt obraz ukazany w powieści jest przerażający do bólu, szczególnie ze względu na realizm zachowany przez autora.

 

Korekta: Katarzyna Tatomir

mister x okładka

  • Kategoria: Horror, sensacja, kryminał ISBN: 978-83-7839-796-0 Tytuł oryginału: Master X Data wydania: 17.07.2014 Format: 125mm x 195mm Liczba stron: 456 Cena detaliczna: 35,00 zł
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: