John Flanagan, „Królewski zwiadowca”

John Flanagan, „Królewski zwiadowca”


Recenzował: Łukasz Szatkowski

 

W ostatnim z dotychczasowych tomów swojego flagowego cyklu „Zwiadowcy” Flanagan, po małym skoku w bok w postaci zbiorku opowiadań, wraca do formy powieści. Na szczęście nie jest to powrót do poprzedniego, oklepanego już schematu fabularnego. Przede wszystkim akcja dwunastej części została w stosunku do poprzednich dość mocno przesunięta w czasie – niektórzy bohaterowie już nie żyją, inni się postarzali, przeszli na emeryturę, jeszcze inni doczekali się dzieci. I w końcu stało się to, na co czekałem już od dawna – koło życia zatoczyło krąg i Will dostał ucznia. Choć oczekiwałem na ten dzień, to autorowi i tak udało się mnie zaskoczyć. I – przynajmniej na początku – było to zaskoczenie rozczarowujące…

Will nie jest już tym radosnym młodzieńcem znanym z wcześniejszych przygód zwiadowców. Po tragicznej śmierci swojej żony, Alyss, stał się ponury i zgorzkniały, a wszystkie działania skoncentrował na zemście. Ignorując zwykłe obowiązki i narażając się na wydalenie z bractwa, krąży po całym Araluenie i wyłapuje kolejnych członków bandy, która przyczyniła się do śmierci kurierki. Halt uznaje, że ostatnią szansą dla Willa jest przydzielenie mu ucznia.

Moje rozczarowanie wynikało z tego, że tym uczniem zostaje dziewczyna. Nie jestem wprawdzie żadnym szowinistą ani nikim w tym rodzaju, ale mam uczulenie na wszelkie zabiegi wprowadzające do rzeczywistości polityczną poprawność. Nie miałbym problemu, gdyby od początku korpus zwiadowców był koedukacyjny, lecz uważam, że wprowadzanie czegoś takiego na tym etapie jest mocno podejrzane. Ostatecznie myślę jednak, że Flanagan wybrnął z tego w miarę obronną ręką. Nie usiłuje wmówić czytelnikowi, że wszyscy są równi, ale podkreśla zarówno wady, jak i korzyści przyjmowania dziewcząt do korpusu, ich ograniczenia (np. fizyczne) i dodatkowe możliwości, które może wnieść ich obecność. Tak czy owak liczyłem na chłopca; w końcu to przede wszystkim dla nich jest przeznaczony ten cykl. Można by pomyśleć, że Flanagan liczy tutaj na rozszerzenie targetu, lecz za dziewczęcą bohaterką nie idą typowo dziewczęce wątki, zatem osobiście uznaję to wyłącznie za pewien ukłon w stronę dotychczasowych odbiorczyń cyklu o gustach odmiennych niż ich stereotypowe rozkochane w romansidłach rówieśniczki, a bardziej zbliżonych do stereotypowego chłopca.

Flanagan nie tylko w kwestiach płci głównego bohatera wyszedł w „Królewskim zwiadowcy” poza swój dotychczasowy schemat. Zmianę czuć już od pierwszych stron. Do tej pory bohaterowie musieli się mierzyć głównie z problemami typowo przygodowymi, heroicznymi, napędzającymi akcję. Tym razem sielanka znika. Crowley nie żyje, król jest ciężko chory, Horace i Cassandra mają problemy wychowawcze ze swoją córką, wreszcie Will nie może uporać się ze stratą żony. Drużyna marzeń może jeszcze się nie sypie, ale przechodzi poważny kryzys. Autor stawia pytania o to, czy żałoba usprawiedliwia wszystko, czy słuszny gniew i zemsta mogą mieć oczyszczający wymiar. Will ma prawo do pewnej dozy samolubności, ale jego dowódca nie może w nieskończoność tolerować niesubordynacji swojego najlepszego człowieka i przedkładania prywaty nad obowiązki. Czy próby otrzeźwienia pogrążonego w żałobie przyjaciela to obowiązek czy przejaw niewrażliwości i braku empatii? Od czasów porwania przez Skandian i podłego uzależnienia Willa od narkotyku Flanagan raczej unikał trudnych tematów. Tymczasem „Królewski zwiadowca” w tym względzie mocno zaskakuje. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że przez większość książki przyjmujemy optykę uczennicy Willa, która nie o wszystkim wie, nie wszystko rozumie i, jak to dziecko, jest jednak skupiona głównie na sobie.

Problemy dorosłych toczą się zatem gdzieś w tle, a na pierwszy plan wychodzi postać młodej zwiadowczyni, jej przemiana z kapryśnej, aroganckiej księżniczki w dziewczynę skromną, samodzielną, dojrzałą i rozumiejącą potrzeby zwykłych ludzi. Metamorfoza jest możliwa dzięki gloryfikowanej przez cały cykl wartości pasji, ciężkiej pracy, poświęcenia, odwagi i przyjaźni. A podobno pod koniec roku trzynasty tom „Zwiadowców”. Czy Flanagan pociągnie dalej kobiecy wątek, a może to był tylko skok w bok i znów osią stanie się dorosły już Will Treaty?

Korekta: Aleksandra Żurek

  • tłumaczenie Zuzanna Byczek
  • tytuł oryginału The Royal Ranger
  • wydawnictwo Jaguar
  • ISBN 9788376862958
  • liczba stron 488
okladka

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: