Joe Abercrombie, „Pół Świata”

Joe Abercrombie, „Pół Świata”


Autor recenzji: Lucyna Markowska

Nie minęło wiele czasu od ukazania się na polskim rynku pierwszego tomu powieści, a na sklepowych półkach już można znaleźć następną część trylogii „Morze Drzazg”. Joe Abercrombie kontynuuje swoją przygodową, lekką serię fantasy w bardzo dobrym kierunku, sprawiając, iż powrót do wymyślonego przezeń świata jest doświadczeniem nader przyjemnym. Może nie wyczekiwanym z niecierpliwością, ale też na tyle polubiłam poprzednich bohaterów, że z niemałym zainteresowaniem śledziłam ich dalsze losy. W skrócie: jest dobrze, panowie i panie, choć mnie kontynuację zawsze niepokoją. Po udanym starcie, autorom rzadko udaje się utrzymać wysoko postawioną poprzeczkę. Tym razem obeszło się jednak bez rozczarowania. Abercrombie może jeszcze daleko do tytułu mistrza oryginalności, ale wciąż doskonale radzi sobie z tworzeniem wiarygodnych, żywych postaci, z którymi wyjątkowo łatwo się identyfikować i których naprawdę chcemy kibicować.

Oto wraca Yarvi, którego wielokrotnie porównywałam do martinowskiego Tyriona z „Pieśni Lodu i Ognia”. Będąc już doświadczonym (choć wciąż młodym) ministrem Gettlandu po raz kolejny da on dowody swojego sprytu, spostrzegawczości i umiejętności zimnej kalkulacji. Świat stoi bowiem na krawędzi wojny. Przedstawiciele wiary w Jednobóstwo i Najwyższy Król wyraźnie prowokują sąsiadujące państwa, przyczyniając się do narastania konfliktu. Z tego powodu zaradny minister kompletuje nową drużynę śmiałków i udaje się przez szerokie morze na poszukiwanie sojuszników w nadchodzącym starciu. Do znanych i lubianych bohaterów z „Pół Króla” dołącza „świeża krew”: wojownicza i zręczna Zadra, która chce pomścić śmierć ojca, a jej życiową pasją jest walka na równi z mężczyznami oraz Brand, nieco wolny w myśleniu, ale dobroduszny i silny młodzieniec z kowalskiej rodziny, którego uczciwość wplątuje w ciągłe tarapaty. Główna dwójka, wraz z wieloma nowymi postaciami, staną się członkami załogi Yarviego i zmierzą z wyzwaniami, które nierzadko wymagają dyplomatycznej biegłości, sprytu i ponad przeciętnych umiejętności walki.

Zazwyczaj lubię powieści drogi. W „Pół Świata” podróżowania jest wiele… tyle, że przeważnie szlakami morskimi. I muszę przyznać, że ta marynistyczna forma wyjątkowo trafiła w moje gusta. Już w poprzednim tomie rzucało się w oczy wiarygodne oddanie życia na statku – wtedy na galerze niewolniczej, teraz podczas misji dyplomatycznej. Abercrombie po raz kolejny udowadnia, że potrafi kreślić nie tylko wiarygodnych bohaterów, ale i łatwe do wyobrażenia miejsca akcji. Łatwo wczuć się w specyficzny klimat wspólnego żeglowania. Widać także, że twórca odrobił pracę domową i nie serwuje nam taniej fantasy, gdzie zamiast zrobić referencje wszystko tłumaczy się magią. Jest dużo trudu, jest dużo znoju, a wszystko opisane w taki sposób, iż spokojnie można poczuć smak morskiej wody i usłyszeć wrzaski mew nad głowami.

Zasadniczo moje jedyne zastrzeżenia mogą wynikać z faktu, iż nie jestem odbiorcą docelowym powieści. „Morze Drzazg” zostało napisane z myślą o młodzieży, stąd główni bohaterowie są na początku swojej życiowej drogi. Targają nimi pierwsze rozterki, wątpliwości, dylematy moralne i problemy w komunikacji z rodziną. Ten cały etap „dojrzewania do dorosłości” może być więc niekiedy męczący, a przemyślenia bohaterów wydawać się nieco naiwne. Na szczęście starszy czytelnik w ramach rekompensaty spokojnie da się porwać humorowi, czasami nieco rubasznemu lub cynicznemu, a już zwłaszcza dialogom, które zawsze są żywe i błyskotliwe.

„Pół świata” to wciąż bardzo dobre fantasy. Powiedziałabym: klasyczne. Blisko mu bowiem do powieści pokroju „Władcy Pierścieni” J. R.R. Tolkiena czy właśnie cyklu „Pieśni Lodu i Ognia” G. R.R. Martina. Być może przedstawiony w nich świat nie jest opisany z podobną szczegółowością, a fabuła nie ma epickiego rozmachu wspomnianych dzieł, ale to wciąż wyjątkowo udana historia o podróżowaniu, przyjaźni i wspólnym pokonywaniu trudności. Powieść bez większych oporów mogę polecić każdemu miłośnikowi gatunku. Zwłaszcza jeśli mieliście do czynienia z pierwszym tomem i zastanawiacie się czy warto sięgać po kontynuacje. Osobiście jestem przekonana, że zakończenie trylogii będzie nie mniej interesujące i chętnie za jakiś czas dowiem się ponownie co słychać u starych przyjaciół.

Tytuł: Pół ŚwiataPół świata
Tytuł oryginału: Half the World
Autor: Joe Abercrombie
Tłumaczenie: Agnieszka Jacewicz
Wydawca: Dom Wydawniczy Rebis
ISBN: 978-83-7818-710-3
Liczba stron: 450
Cena: 34,90zł
Data wydania: 2015

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: