Joann Sfar, „Kot rabina”

Joann Sfar, „Kot rabina”


Recenzowała: Lucyna Markowska

 

Wow… Po prostu: wow! Otwieram paczkę i pierwszy szok. Rzadko, gdy patrzę na jakość wydania, brakuje mi słów (zwłaszcza, że ja ogólnie dużo mówię), ale tutaj ktoś naprawdę zaszalał. Aż trudno uwierzyć, że ta wielka, gruba księga w twardej oprawie to… no wiecie, komiks? Ja rozumiem, że chodziło o wydanie zbiorcze wszystkich zeszytów, ale i tak forma zrobiła piorunujące wrażenie. Jak można się zatem domyślić, po tym pełnym zachwytu akapicie, pierwsze uczucia miałam bardzo pozytywne.

A potem przechodzimy do zawartości i… cóż, jest ok, ale fajerwerki po pierwszym huku się wypaliły. O czym w zasadzie jest ta historia? Akcja opowieści toczy się w Algierii w latach 30. ubiegłego wieku, wprowadzając nas w kręgi Żydów sefardyjskich. Kot rabina połyka papugę i zaczyna mówić. Przynajmniej przez jakiś czas. To czyni z niego naturalnego komentatora, który będzie odnosił się do zachodzących w życiu jego państwa wydarzeń. I chociaż wydawać by się mogło, że gadający kot powinien skupić na sobie całą uwagę, to jednak pewne absurdy życia codziennego, zachowania ludzkie, nasze słabości i małostkowość wybijają się na pierwszy plan. Zapewniam was, że dziwaczne zwierzę nie jest bowiem problemem najważniejszym. Nie takim przynajmniej jak ślub córki rabina, wyjazd do Francji, nauka do dyktanda w celu zachowania pozycji, relacje z Arabami i wiele, wiele innych. W sumie poznamy szereg barwnych postaci, zwłaszcza dalszych i bliższych krewnych rabina, jego mistrza, zięcia; jak również przeniesiemy się do różnych egzotycznych miejsc. Kotu zaś – jak można się domyślić – nie brak humoru, często rozbawia nas strasznie cynicznym podejściem do ludzkich spraw, starając się przy okazji wyjaśnić istotę judaizmu.

Dzieje się zatem sporo, ale bądźmy obiektywni, fabuła jest w przypadku tego komiksu jedynie pretekstem do zadania pytań na temat wiary i Boga. Takie rozwiązanie ma swoje zalety i wady. Z jednej strony − zyskujemy okazję poznania bardzo patriarchalnego, zamkniętego i konserwatywnego środowiska żydowskiego. Zostajemy wprowadzeni w ich zwyczaje, których nie sposób doświadczyć w innych okolicznościach. Z drugiej: dla osób szukających tylko lekkiej, szybkiej rozrywki, ciągłe pytanie filozoficzne, spory wysiłek umysłowy, do którego zmusza odbiorcę autor, wielu z czytelników może zwyczajnie zniechęcić. Ja osobiście musiałam sobie komiks dawkować, bo chociaż podobały mi się zarówno stawiane pytania, jak i końcowe refleksje, to jednak nikt nie chce, czytając komiks, czuć się, jakby brał udział w niekończącym się kazaniu. Mija się to trochę z motywacjami odbiorcy.

Zwłaszcza że taka konwencja nie zawsze przystaje do prezentowanej treści. Ot, chociażby, można by zastanowić się nad sensem umieszczania pewnych wątków, np. sposób przedstawiania kobiet w komiksie. Wśród postaci niewiast na pierwszym planie figuruje jedynie córka rabina, która... poza kilkoma scenami rozbieranymi, w zasadzie niewiele wnosi do komiksu. Jej problemy ograniczają się do tego, by wyjść za mąż, a jak się to udaje, to jaką sukienkę na siebie dzisiaj założyć. Mamy więc poważny dyskurs teologiczny, sporo trudnych tematów, a gdzieś tam w tle, zupełnie bez potrzeby, kołyszą się nagie piersi i pośladki. Oczywiście, obowiązkowo, jedynie kobiece. Męskiej golizny nie uświadczymy. Pytanie więc, czemu mają służyć takie ozdobniki? Czy autor też potrzebował mentalnej przerwy, gdy już zrobiło się zbyt poważnie?

Co do strony wizualnej: nie będę udawać, że przemawia do mnie taki sposób rysowania. Niby to wszystko bardzo szczegółowe, pracochłonne, można się zastanawiać, na ile zabiegiem celowym są pewne wariacje na temat ludzkiej anatomii, ale mnie, człowiekowi będącemu tylko odbiorcą obrazów, a nie ich twórcą, trudno było czerpać przyjemność z podobnych kadrów. Oczywiście, można w tym miejscu wykłócać się, że chodziło o formę, pomysł, że oryginalność ważniejsza, itd. – nie będę oponować. Powtórzę jeszcze raz: nie jestem twórcą. Stąd następne uwagi nie pochodzą już ode mnie, ale są wynikiem konsultacji, by powołać się na bardziej kompetentną opinię: „Pochwała należy się spójności kolorystycznej, która dobrze oddaje ciepło Algieru. Tła i wydarzenia z dalszego planu są bardzo dokładnie przedstawione, wyszczególnione. Autorowi chwali się kompozycja otoczenia i postaci przy tak małym obszarze roboczym, jaki sobie założył. Nie sposób ocenić, czy dziwna anatomia jest wynikiem niedociągnięć, czy zamierzonym efektem artystycznym. Postaci (poza Rabinem) wydają się także zbyt niespójne na każdym kadrze”. Polecam jednak przekonać się samemu, bo mi forma ostatecznie nie przeszkadzała w żadnym wypadku w odbiorze, ale należę do ludzi, którzy bardziej cenią sobie samą opowieść od jej wizualnego kształtu.

„Kot rabina” to przede wszystkim historia o wielokulturowości, tolerancji i sile, jaką posiada moc mowy. A zatem tematach, które powinny interesować każdego rozsądnego człowieka, chcącego żyć w lepszym świecie. Joann Sfar w bardzo malowniczy sposób wprowadza nas w trochę bajkowy świat, który choć wydaje się już nieco archaiczny, to jego problemy pozostają jak najbardziej aktualne. Mimo, powiedzmy „trudnej” oprawy graficznej, jest to historia, którą zdecydowanie warto poznać. Po pierwsze, niewiele opowieści dzieje się w tak oryginalnej scenerii. Po drugie, niektóre zwroty akcji potrafią szczerze zaskoczyć (zwłaszcza, gdy coś okazuje się czymś zupełnie innym niż było w istocie – przekonajcie się sami!). I wreszcie po trzecie: trudno oprzeć się urokowi tak błyskotliwego i dojrzałego kocura. Przygodę z dziełem francuskiego artysty uważam za wyjątkowo udaną i polecam ją wszystkim bez wahania, bo nawet domowy mruczek potrafi mieć wiele do powiedzenia. Może warto go więc czasem wysłuchać?

 

Korekta: Paulina KoźbiałJoann Sfar _Kot rabina_qfant

  • Tytuł: Kot rabina
  • Tytuł oryginału: Le Chat du Rabbin – Intégrale complète
  • Autor: Joann Sfar
  • Tłumaczenie: Grzegorz Przewłocki
  • Wydawca: Wydawnictwo Komiksowe
  • ISBN: 978-83-936849-3-9
  • Liczba stron: 288
  • Data wydania: 2013
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: