Jeffery Deaver „Kolekcjoner skór”

Jeffery Deaver „Kolekcjoner skór”


Recenzował: Damian Drabik

Lincoln Rhyme powraca w trzymającym w napięciu thrillerze „Kolekcjoner skór”. Główny bohater cyklu powieści Jeffery’ego Deavera zadebiutował w 1997 roku w kryminale „Kolekcjoner kości” i od tamtej pory aż dziesięciokrotnie przyszło mu rozwiązywać najróżniejsze detektywistyczne zagadki. Podobieństwo obu tytułów nie jest przypadkowe, wręcz przeciwnie – tym razem Lincoln Rhyme i Amelia Sachs muszą zmierzyć się z mordercą czerpiącym inspiracje ze zbrodni dokonanych kilkanaście lat wcześniej przez Kolekcjonera kości.

Antagonista atakuje – wydawać by się mogło – przypadkowe ofiary, pośród piwnic i kanałów miast. Działa w bardzo wyrafinowany sposób, jednak śledczy w żaden sposób nie mogą powiązać ze sobą ofiar. Morderca poza zagadkowymi i tajemniczymi tatuażami nie pozostawia żadnych znaczących poszlak. Sam tatuaż także jest nietypowy, a zamiast barwnika wykorzystywana jest trucizna, która zabija ofiary w kilkadziesiąt minut. Jedynym tropem są same tatuaże, jednak enigmatyczne wiadomości, które przedstawiają, wprowadzają jeszcze więcej znaków zapytania. Nie ma wątpliwości, że morderca prowadzi ze śledczymi diaboliczną grę, umyślnie wprowadzając kryminalistyków w błąd.

Jeffery Deaver w swojej najnowszej powieści zdaje się głównym wątkiem czynić motyw zemsty. Czy jednak to, co na pierwszy rzut oka jest dla czytelnika oczywiste, w rzeczywistości jest prawdą? Podobnie jak przestępca bawi się z policją, tak autor prowadzi z czytelnikami swojego rodzaju grę. Za wszelką cenę stara się nas wyprowadzić w pole, zwodząc fałszywymi faktami. W rewelacyjny sposób prowadzi narrację, nieustannie trzymając czytelnika w napięciu, a zarazem misternie budując intrygę, którą jedynie błyskotliwy rozum Lincolna Rhyme’a jest w stanie ogarnąć.

Deaver ponownie udowodnia, że posiada ogromny literacki talent. Ten autor w ogóle nie popada w schematy. Często się zdarza, że inni twórcy z tak ogromną kolekcją wydanych powieści z czasem po prostu popadają w rutynę, a ich kolejne utwory jedynie powielają wykorzystywane wcześniej rozwiązania. Tymczasem w powieściach Deavera narracja za każdym razem prowadzona jest w inny sposób, a akcja rozwija się niekonwencjonalnie, nieustannie zaskakując czytelnika. Owszem, można dostrzec kilka podobieństw w działaniu Rhyme’a, ale dotyczy to głównie pracy analitycznej i dedukcji głównego bohatera.

Pomimo tych wszystkich zalet, książka ma jeden niewielki minus. W tę historię po prostu trudno jest uwierzyć. Fabuła dopracowana jest w każdym szczególe, wszystkie wątki łączą się w idealny sposób (a jest ich mnóstwo), kolejne elementy dokładnie się zazębiają i nie znajdziemy tu pytań bez odpowiedzi, a każde – nawet wydawałoby się najbardziej bezsensowne – postępowanie bohaterów z czasem znajduje racjonalne wytłumaczenie. Mimo to historii brakuje wiarygodności, trudno uwierzyć, by mogła wydarzyć się w rzeczywistości.

Jeffery Deaver to jeden z niekwestionowanych mistrzów gatunku. „Kolekcjoner skór” to świetnie zrealizowany thriller, w którym nie wszystko jest takie, na jakie wygląda. To rozrywka na najwyższej klasy, która pozwoli wam na dobrych kilka godzin całkowicie oderwać się od rzeczywistości. „Kolekcjoner skór” wciąga bez reszty.

Korekta: Katarzyna Tatomir
Kategoria: Horror, sensacja, kryminałkolekcjoner skór
ISBN: 978-83-7961-174-4
Tytuł oryginału: The Skin Collector
Data wydania: 03.03.2015
Format: 142mm x 202mm
Liczba stron: 496

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: