Jean-Christophe Grange, „Las Cieni”

Jean-Christophe Grange, „Las Cieni”


Recenzował: Damian Drabik

„Las Cieni” jest kolejną udaną powieścią z pogranicza thrillera i kryminału w dorobku Grange’a. Ten ceniony francuski twórca, którego proza niejednokrotnie przenoszona była na kinowy ekran, zdołał wyrobić sobie już solidną markę gwarantującą, że jego twórczość nie zejdzie poniżej pewnego poziomu. „Las Cieni” nie jest wyjątkiem od reguły. Chociaż zdarza się Grange’owi popadać w schematy, to jednak nie ma najmniejszego problemu z zainteresowaniem czytelnika.

Fabuła skupia się na serii brutalnych, kanibalistycznych morderstw opatrzonych rytualnymi motywami. Mroczna tajemnica z przeszłości, prowadzące donikąd tropy i niedostrzegalne na pierwszy rzut oka szczegóły łączą się za sprawą paryskiej sędzi śledczej, Jeanne Korowy, zdecydowanej na własną rękę i wbrew przełożonym rozwikłać zagadkę. W grę wchodzi nie tylko próba schwytania mordercy, ale też pomszczenie śmierci przyjaciela Korowy, który jako pierwszy zaangażowany był w sprawę. Grange podbija stawkę i wysyła bohaterkę do Ameryki Południowej, gdzie prowadzą ślady jej prywatnego śledztwa. Tam, w najmroczniejszych i najbardziej niedostępnych zakamarkach dżungli, czekają odpowiedzi, za które przyjdzie jej zapłacić wysoką cenę.

Grange nabiera tempa powoli. Początkowo narracja jest rozwleczona, a dynamizm i akcja ustępują miejsca opisom pracy francuskiego wymiaru sprawiedliwości. Na tym tle czytelnik poznaje główną bohaterkę – jej mentalność, podejście do życia i problemy, z którymi musi się zmagać. Demony przeszłości warunkują jej całe życie, ale także motywują ją do działania.

Z czasem akcja zaczyna się zagęszczać, a kolejne zwroty budują napięcie. Można zarzucić autorowi, że korzysta z palety standardowych chwytów, często balansuje na krawędzi prawdopodobieństwa i zdarza mu się w tym względzie nawet przekraczać granicę, wreszcie zmusza swoją bohaterkę do dokonywania iście irracjonalnych wyborów, to jednak talent Grange’a i jego umiejętność odpowiedniego budowania napięcia przekładają się na satysfakcjonujący wynik. „Las Cieni” sprawdza się jako mocna, nie pozbawiona pazura lektura.

Ciekawym zabiegiem było wprowadzenie do powieści tła historycznego krajów południowo-amerykańskich. Grange zabiera czytelników w podróż do Nikaragui, Gwatemali oraz Argentyny, przeplata bieżące wydarzenia z historycznymi wątkami i zestawia ze sobą morderstwa dokonywane przez kanibala z działalnością rewolucjonistów w tych krajach. Autor sugeruje, że działalność junty wojskowej nie wzięła się znikąd, a wszystko, co najgorsze zostało przejęte od krajów wysokorozwiniętych. Unosi się więc nad tym kryminałem gorzka refleksja, wokół której trudno przejść obojętnie.

„Las Cieni” nie jest najlepszą pozycją w dorobku Grange’a, niekiedy rzucają się w oczy pewne mankamenty, szczególnie nielogiczne zachowania bohaterów. Również finał, choć zaskakujący, pozostawia po sobie pewien niedosyt. Nie brakuje tu jednak emocji, a całość poprowadzona jest pewną ręką autora wiedzącego, jak zatrzymać przy sobie czytelnika. To satysfakcjonujący kryminał dostarczający kilku godzin porządnej rozrywki, która nieraz potrafi nawet przyprawić o ciarki na plecach. Fani gatunku i twórczości Grange’a nie będą rozczarowani.

 

Korekta: Paulina KoźbiałLas Cieni Okładka

  • Tytuł oryginału: LA FORET DES MANES
  • Tłumaczenie: Wiktoria Melech
  • Liczba stron: 504
  • ISBN: 978-83-7885-756-3
  • Oprawa: miękka
  • Data wydania: 10 stycznia 2014
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: