Jarosław Grzędowicz, „Księga jesiennych demonów”

Jarosław Grzędowicz, „Księga jesiennych demonów”


Autor: Maryla Kowalska

Jesienne demony są wszędzie. Czają się pod podszewką świata, na granicy ludzkiego postrzegania. Gdy rozum śpi, budzą się upiory – z tym, że czasem budzą się dla umysłu przytomnego. Wtedy świat wywraca się na drugą stronę, ukazując miejsca, do których rozum już nie sięga, a wiara jeszcze nie dotarła. Tam mieszkają jesienne demony. Wychodzą ludziom naprzeciw i zmieniają ich życia.

Poznajcie Ziębę, pechowego człowieczka, któremu nigdy nie układało się w życiu. Melanię, skatowaną przez kochanka – artystę. Janusza, którego szczęśliwe małżeństwo nagle zaczęło się walić bez określonej przyczyny. Wszystkich coś łączy: niechcący zwrócili na siebie uwagę jesiennych demonów.

Książka Jarosława Grzędowicza jest zbiorem pięciu opowiadań, spiętych klamrą szóstego. Każde z nich jest pełne tajemnic i grozy, która jeży włosy na karku. Najważniejsza tu jest fabuła, narracja stanowi tylko płótno, na którym autor odmalował mroczne obrazy. Słowa nie rzucają się w oczy, ale zebrane razem, tworzą nowy świat. Jeśli chodzi zaś o same opowiadania, każde z nich jest małym dziełem sztuki. Zaskakujące, przerażające i niezwykle oryginalne. Prawdziwą perełkę stanowi opowiadanie ramowe: studium pozornie bezprzyczynowego rozpadu życia młodego chłopaka. Dopiero gdy czytelnik dociera do epilogu, wszystko staje się jasne, poukładane mimo pozorów chaosu i… nadal przerażające. Tym jednym słowem można spokojnie opisać cały zbiór opowiadań. Nie jest to jednak, w żadnym wypadku, strach bezmyślny, wywołany przez strumienie krwi tryskającej po ścianach albo stada zombie, gnających za czytelnikiem w głąb opuszczonego domu. Grzędowicz straszy delikatnie, ukazując pęknięcia w materii świata, jaki znamy. Pomiędzy znajome obrazy wkradają się cienie, których na pierwszy rzut oka nie widać. Najstraszniejsza jest zwyczajność potworów, jakie można napotkać na swojej drodze. A to może się przydarzyć każdemu człowiekowi, bo nie wiadomo, jakimi kryteriami kierują się jesienne demony, wybierając swoje ofiary.

Neil Gaiman powiedział kiedyś, że opowiadania mają tą przewagę nad powieściami, iż mogą zafundować czytelnikowi podróż w tę i z powrotem w świat cudów, w o wiele krótszym czasie. W przypadku „Księgi jesiennych demonów” ta wycieczka pozostawia jednak trwałe ślady w psychice podróżnika. Być może powodem jest fakt, że dwa światy – ten Grzędowicza i ten czytelnika – są do siebie bliźniaczo podobne. Po „Księdze…” rzeczy nie są już takie, jak przedtem. Ludzie mijani na ulicy ukrywają sekrety i nie ma już pewności, czy naprawdę są ludźmi.

„Księga jesiennych demonów” Jarosława Grzędowicza jest z pewnością książką wielokrotnego czytania: opowieści w niej zawarte, wydają się nigdy nie nudzić. Niezaprzeczalny kunszt autora, jego niezwykła umiejętność doboru słów, sprawia, że każda historia jest ucztą dla czytelnika. I jeśli to prawda, że niewiara jest bardziej podobna do ołowianego ciężarka niż dziecięcego balonika, autor „Księgi…” jest prawdziwym cudotwórcą: udaje mu się podnieść ciężar czytelniczej niewiary i sprawić, że nawet najbardziej fantastyczne pomysły stają się wiarygodne.

Korekta: Natalia Bieniaszewska

Autor:Jarosław Grzędowiczksiega-jesiennych-demonow_qfant

Tytuł:„Księga jesiennych demonów”

Data wydania:2007-08-03

Wydawnictwo:Fabryka Słów

Pozostałe dane:Oprawa: miękka

ISBN: 978-83-60505-41-0

Liczba stron: 480

Wymiary: 125 x 195 mm

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: