Jarosław Grzędowicz „Księga jesiennych demonów”

Jarosław Grzędowicz „Księga jesiennych demonów”


Recenzowała: Sylwia Zazulak

O Grzędowiczu słyszał chyba każdy szanujący się fan fantastyki w Polsce. Autor znany i ceniony, w szczególności za swoją powieść „Pan Lodowego Ogrodu”. Wstyd mi przyznać, że nigdy wcześniej nie miałam okazji czytać jego dzieł. I chociaż nazwisko tego pana jest mi doskonale znane, lektura „Księgi jesiennych demonów” była moim pierwszym zetknięciem z twórczością Jarosława Grzędowicza, ale na pewno nie ostatnim. Pisarz wywarł na mnie ogromne wrażenie i gdy tylko znajdę wolną chwilę, sięgnę po więcej jego dzieł.

„Księga jesiennych demonów” to zbiór pięciu długich, fantastycznych opowiadań. Ich tytuły to: „Klub absolutnej karty kredytowej”, „Opowieść terapeuty”, „Wiedźma i wilk”, „Piorun” i „Czarne motyle”. Łączy je ciężki, ponury, odrobinę przygnębiający jesienny klimat, przez który podczas lektury czułam się jakby na zewnątrz było kilka stopni, deszcz i plucha, okrywająca spadające z drzew złote liście. Tak naprawdę pogoda wzywała do wyjścia na zewnątrz, co tylko potęguje moc klimatu antologii. Całość zamyka epilog – klamra, połączenie wszystkiego, podsumowanie.

Żadne z tych opowiadań nie nazwałabym horrorem, chociaż się tego spodziewałam. Spodziewałam się, że nie będę mogła zmrużyć oka w nocy oraz, przede wszystkim, że nie będę mogła oderwać się od lektury. I sprawdziło się tylko ostatnie podejrzenie. Podczas czytania czułam się bardziej, jakbym trzymała w rękach kwintesencję groteskowej grozy. Grzędowicz to prawdziwy mistrz, który łączy ze sobą każdy z podgatunków fantastyki, dodając do tego studium ludzkiej psychiki i tym wszystkim polewając problemy przeciętnego człowieka. Już w pierwszym opowiadaniu podświadomie myśli się o samotności, lęku i ucieczce od natłoku nieprzyjemnych wydarzeń targających egzystencją. Potem jest już tylko lepiej, a mrok oraz tajemniczość wzrastają. Czytanie tej książki to wrażenie podobne do wejścia do ciemnego, oświetlonego jedynie kilkoma świecami pomieszczenia, w którym unoszą się kłęby dymu i zapach kadzideł – z jednej strony wzbudzające niepokój, z drugiej piękne i niesamowite.

Język i styl autora naprawdę oddają jesienny klimat – dobór słownictwa i kreacja bohaterów przywodzi na myśl historie tworzone przez Kinga albo Mastertona, natomiast atmosfera przypominała mi tą z książek Mike’a Careya o Felixie Castorze. Krótko mówiąc, „Księga jesiennych demonów” łączy w sobie to, co najlepsze w mrocznych powieściach, thrillerach i horrorach. Oczywiście, gdyby za oknem faktycznie panowała jesień, wszystko to o czym mówię, zostałoby dodatkowo spotęgowane, gdyż jest to książka do czytania w deszczową aurę. W taką pogodę można się poczuć, jakby wydarzenia z opowiadań wręcz działy się wkoło nas.

„Księga jesiennych demonów” to zdecydowanie sukces Jarosława Grzędowicza. Jak to bywa w literaturze z takim klimatem, nie przypadnie ona każdemu – to jest oczywiste. Jednak dla fanów wspomnianego przeze mnie wcześniej Kinga czy Mastertona okaże się prawdziwą gratką. Sama żałuję, że dopiero teraz wpadła mi w ręce twórczość tego autora, ponieważ długo szukałam czegoś takiego w polskiej fantastyce. Dzięki „Księdze jesiennych demonów” tak bardzo kojarzącej się z zagraniczną literaturą, nasza rodowa twórczość osiąga światowy poziom i mam nadzieję, że tak będzie dalej.

 ksiega-jesiennych-demonów-qfan

Korekta: Grzegorz Hammer

  • Wydawnictwo: Fabryka Słów
  • Data wydania: 20 czerwca 2014
  • Ilość stron: 480
  • ISBN: 9788375749915
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: