Jana Wagner „Pandemia”

Jana Wagner „Pandemia”


Recenzowała: Olga Michalik

„Czarna śmierć” to najstraszniejsza w historii pandemia, która w XIV wieku przetoczyła się przez całą Europę i pochłonęła niemalże 200 milionów istnień ludzkich (śmierć poniosło około 50% mieszkańców Starego Kontynentu oraz jedna trzecia populacji Bliskiego Wschodu). Przeżyli nieliczni, którzy okazali się odporni na zarazę, bądź zamieszkiwali w zakątkach odciętych od świata. Dlaczego tak się stało? Ponieważ nie było wówczas lekarstw, które mogłyby powstrzymać rozprzestrzenianie się epidemii. Czy zatem dziś, w XXI wieku, w dobie najnowocześniejszych zdobyczy medycyny oraz techniki, taka sytuacja mogłaby w ogóle zaistnieć? Przecież co roku pojawiają się w Europie i Ameryce coraz to nowe szczepy grypy, bądź gorączki krwotocznej w Afryce. Zostają jednak prędzej czy później opanowane, zanim rozprzestrzenią się na skalę globalną.

A gdyby tak nagle pojawił się wirus całkowicie odporny na wszelkie dostępne antybiotyki i jednocześnie nad wyraz zaraźliwy i śmiercionośny? Choroba, która w krótkim czasie rozprzestrzeniłaby się na wszystkie kontynenty (co obecnie, dzięki rozbudowanej sieci komunikacyjnej, staje się przerażająco prawdopodobne). Istna pandemia, przed którą nie ma ucieczki, a liczbę ofiar należy podawać w milionach istnień ludzkich… Czy w świecie, który stał się obecnie największą globalną wioską, istnieją jeszcze jakieś miejsca, nietknięte przez cywilizację, gdzie można schronić się przed śmiercionośnym wirusem? Zarazą, która ogarnia całe miasta i nieuchronnie rozprzestrzenia się, mimo podjęcia nawet najbardziej drastycznych środków w celu jej odizolowania… Właśnie taki, wyjęty z najgorszych sennych koszmarów scenariusz epidemii stał się punktem wyjścia do „Pandemii” Jany Wagner.

W świecie ogarniętym przez zbiorowe szaleństwo, spowodowane zarazą najgorszej odmiany grypy, kilkoro dorosłych wraz z trójką dzieci decyduje się na ucieczkę z przedmieść Moskwy i desperacką przeprawę ku oddalonej o setki kilometrów Karelii. Tam, na małej wyspie znajdującej się tuż przy fińskiej granicy, mają nadzieję znaleźć ocalenie przed wszechogarniającą zagładą. Czeka ich pełna niebezpieczeństw podróż przez zasypaną śniegiem i skutą mrozem Rosję. Podczas wyprawy zmaganie się z fatalnymi warunkami pogodowymi stanowi tylko preludium do koszmaru. Prawdziwym zagrożeniem okaże się towarzystwo innych ludzi, którzy w tych ekstremalnych warunkach gotowi są dosłownie na wszystko, by pomóc przetrwać swoim najbliższym. Ich zachowanie w obliczu zagrożenia jest łatwe do przewidzenia. Na pierwszy plan wychodzą wówczas prymitywne instynkty, a wszelkie znane wartości kulturowe i cywilizacyjne przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Jaką bowiem decyzję możemy podjąć, stojąc w obliczu wyboru: zabić, czy dać się zabić? Co, gdyby chodziło o życie naszego dziecka…? Ja nie mam żadnych złudzeń, ani wątpliwości. A wy? Autorka doskonale przedstawiła wizję ogarniętego chaosem świata oraz głębię psychiki ludzi, którzy desperacko próbują w nim przetrwać.

Na tle rozpadającego się świata rozgrywa się równie poruszający dramat wewnętrzny głównej bohaterki, która została zmuszona do podróży w towarzystwie byłej żony swojego męża i ich malutkiego synka. Walcząc o uczucie wybranka, kobieta musi stawić czoło nie tylko poprzedniczce, ale również własnym słabościom. Musi przejść całkowitą przemianę wewnętrzną i znaleźć w sobie dość siły, by nie załamać się w tak trudnych okolicznościach i dotrwać do końca podróży.

Reasumując, „Pandemia” Jany Wagner jest doskonałym połączeniem postapokaliptycznego thrillera z powieścią drogi, gdzie podróż przebiega w atmosferze stałego napięcia i wszechobecnego zagrożenia. Jest to bowiem podróż po życie, a czas potrzebny na dotarcie do celu kurczy się w zastraszającym tempie.

To trzeba przeczytać!

Korekta: Urszula Piturapandemia

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: