James Dashner, „Próby ognia”

James Dashner, „Próby ognia”


Autor: Beata Tomaszewska

Aby wydobyć z bohatera wszystko, co możliwe – najlepsze i najgorsze – trzeba go rzucić na kolana, upodlić i dodać do tego mnóstwo kopniaków. Podobno. A przynajmniej tak wygląda sprawa według Jamesa Dashnera, który nawet na moment nie odpuszcza postaciom swoich książek. Nie inaczej jest w „Próbach ognia”, drugiej części trylogii o walce z chorobą, która zdziesiątkowała ludzkość.

Streferzy po uwolnieniu z labiryntu i przewiezieniu w bezpieczne miejsce, spędzają spokojną noc w łóżkach, wykąpani i najedzeni, z myślą, że oto ich koszmar się skończył.
Ta sytuacja nie trwa jednak długo. Gdy następnego ranka budzą się z niejasnym poczuciem, że coś jest nie tak, jadalnia, w której poprzedniego dnia spokojnie napełniali brzuchy, wypełniła się wiszącymi ciałami ich wybawców a Teresa – jako jedyna kobieta umieszczona w osobnej sypialni – zniknęła. Na jej miejscu pojawił się Aris. A na plecach każdego z chłopców – tatuaż, mówiący bardzo wiele o hierarchii w grupie sztamaków.

Przyszły również instrukcje. Pojawiający się znikąd, ubrany na biało mężczyzna o szczurzej twarzy informuje grupę, że zostali zarażeni Pożogą i że jedyną szansą na wyleczenie jest przejście przez najbardziej wypalony pas ziemi i dotarcie do bezpiecznej przystani, gdzie otrzymają lekarstwo. Mają na to dwa tygodnie. Rozpoczęła się Faza Druga. Próby Ognia.

Trzeba przyznać, że książka od razu rusza z kopyta. Nie ma wyjaśnień czy streszczeń poprzedniej części, jest rzut na głęboką wodę, która okazuje się być bagnem pełnym najgorszych koszmarów. Pomiędzy bieżącymi wątkami przewijają się wspomnienia Thomasa, realistyczne sny i koszmary, które nieco wyjaśniają, ale równie mocno gmatwają – i tak już zapętloną – fabułę. Nie ma chwili oddechu, tak dla czytelnika, jak i bohaterów. Ale przez ten zabieg, nie czuje się w ogóle upływu czasu w trakcie czytania. To niestety okazuje się momentami męczące, a książka, jak rzadko która wciągająca pozycja, wymaga czasem od czytelnika odpoczynku i złapania oddechu.

Nieco przeszkadzała mi naiwność bohaterów, którzy dość nietypowo reagowali na zaserwowane bodźce, zachowując się niekiedy jak niedoświadczone kmiotki, a nie jak ludzie – w większości dość młodzi, tak, ale jednak – po drastycznych przejściach i próbach,
które niejednego doprowadziłyby do szaleństwa i bezradności.

Jeśli chodzi o pomysł, to niesamowicie zaciekawiło mnie, dokąd zmierza cała trylogia, jak będzie przedstawiał się finał – bo po tym co dotychczas nam zaserwowano, musi to być naprawdę mocne BUM i to z przytupem. Inaczej cała misternie budowana intryga i napięcie weźmie w łeb, a ja będę bardzo, bardzo zawiedziona. A byłoby szkoda, bo obraz, jaki wyłania się z mętnych wspomnień Thomasa i jeszcze bardziej mglistych informacji podrzucanych przez DRZESZCZ (Departament Rozwoju Eksperymentów, Strefa Zamknięta: Czas Zagłady) to wielowymiarowa układanka w przestrzennym formacie.

Nieco skonfundowana byłam odnośnie wieku bohaterów, którzy raz odnosili się do siebie jak równe wiekiem nastolatki, a za chwilę sugerowali, że ten z tamtym to już trochę życia mają za sobą. Jednak same postacie uważam za wykreowane bardzo wiarygodnie. Bez problemu mogłam sobie wyobrazić wyraz twarzy, emocje, postawę każdego z nich oraz to, jak musieli się czuć, przez co przechodzili. To istotny element, prowadzący do sympatii, bądź antypatii czytelnika, ale przede wszystkim – zmuszający do zaangażowania się
w lekturę.

W ogólnym rozrachunku książka wypada bardzo na plus, szczególnie z powodu skomplikowania fabuły i ciekawych bohaterów. I pomimo, że dedykowana i przeznaczona jest raczej dla nastoletnich czytelników, daje dużo przyjemności nawet tym nieco starszym. Wciąga, zaprasza do przystąpienia do gry, zaskakuje. Jednak:

Jeśli mogę wam coś dzisiaj powiedzieć, to żebyście nigdy, przenigdy nie wierzyli własnym oczom. Ani własnemu umysłowi.

I niech to będzie ostatnim z argumentów za sięgnięciem po „Próby ognia”, bądź jak najszybszym odłożeniem książki z powrotem na półkę , bez czytania.

 

Korekta: Paulina Koźbiał

 

Autor: James Dashnerproby_ognia_qfant

Tytuł: Próby Ognia

Data wydania: listopad 2012

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Pozostałe dane: Tytuł oryginału: The Scorch Trials

Seria: Trylogia Więzień Labiryntu, tom II

Format: 123 x 195 mm

Tłumaczenie: Agnieszka Hałas

Ilość stron: 420

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: