Jakub Ćwiek, „Kłamca 2: Bóg marnotrawny”

Jakub Ćwiek, "Kłamca 2: Bóg marnotrawny"


Autor: Łukasz Szatkowski

Do spragnionych fanów Lokiego trafiło właśnie drugie wydanie cyklu o Kłamcy. Fabryka Słów, zmotywowana wpisem na blogu Jakuba Ćwieka, wyszła naprzeciw czytelnikom, dającym ponoć krociowe sumy na serwisach aukcyjnych za egzemplarze niedostępne już w normalnym, rynkowym obiegu. Tym samym, podaż zaspokoiła rozbuchany popyt, co powinno usatysfakcjonować wszystkie strony. Zostawmy jednak polityczno-biznesowe dywagacje i przyjrzyjmy się drugiej części cyklu, o jakże wymownym podtytule: „Bóg marnotrawny”.

Na książkę składa się sześć, mniej lub bardziej powiązanych ze sobą, opowiadań. Tym razem nordycki bóg kłamstwa na żołdzie aniołów musi rozprawić się, między innymi, z gangiem ludzi i demonów, sprzedających relikwie w postaci kawałków ciał świętych. Bierze także na cel grecki panteon bóstw, z którego dobiera sobie dwóch pomocników. Mamy okazję poznać upadłego anioła, mistrza samego Lucyfera, inicjatora budowy wieży Babel; do wsparcia anielskiej sprawy w ciekawy sposób zostaje przekonany słynny okularnik od komputerów. Ten, co kiedyś zwykle chodził w swetrach. Ciekawe, któż to taki? Ponadto, neonazistów pacyfikuje homoseksualny demon pożądania, a na Lokiego rzuca się horda informatyków-zombie na usługach afrykańskiego bóstwa. Dowiemy się, dlaczego Kłamca zbiera anielskie pióra oraz wejdziemy do Hadesu, niczym do Narnii. Jak widać, dzieje się niemało, żaden z czytelników na nudę narzekać nie powinien.

Jakub Ćwiek, wykorzystując najróżniejsze mitologie i konfrontując je ze sobą, tworzy atrakcyjny, ciekawy i zabawny świat, niepozbawiony jednak głębszych znaczeń. Zauważalna jest zniekształcona filozofia deizmu, według której Bóg stworzył świat i więcej w niego nie ingeruje. Pewnego dnia odszedł, a anioły – puszczone samopas – likwidują kolejno swoich konkurentów. Po zniszczeniu Walhalli, brudną robotę przyjął na siebie, zachowany przy życiu, jeden z nordyckich Asów, który poza zdziesiątkowaniem bogów greckich, ma również na sumieniu, między innymi, ich egipskich i słowiańskich odpowiedników. Wszystkie te bóstwa, pomimo ich mocy, nabierają ludzkich cech i unowocześniają się. Wywołuje to często efekt komiczny. Aniołowie chodzą do fryzjera, Loki podnosi na duchu rozgoryczonego postawą Jezusa archanioła, Dionizos, niczym prawiczek, podrywa spotkaną w słowackiej knajpie dziewczynę, a heros, ukrywający się pod maską aktora, wychodzi na debila.

Co może się jednak w Kłamcy nie podobać? Luźna kompozycja sprawia wrażenie, jakby nie zmierzała do żadnego określonego celu. Część opowiadań wiąże się ze sobą, między nimi zdarzają się przerywniki odstające od głównego nurtu, krótko mówiąc: brak temu konsekwencji. Ponadto, „Bóg marnotrawny” jest zwyczajnie krótki, a niespełna 300 stron da się bez większego problemu przeczytać w jeden dzień. Wpływa na to niewątpliwie „wciągalność” opowiadań, ale także charakterystyczne parametry składu w postaci specyficznej czcionki oraz wielkości marginesów, interlinii i pozostałego justunku, wskutek czego na stronie mieści się mniej samego tekstu. Mimo to, druga część cyklu „Kłamca” jest niewątpliwie warta polecenia.

Korekta: Natalia Bieniaszewska

Autor:Jakub Ćwiekbog_marnotrawny_qfant

Tytuł:Kłamca 2: Bóg marnotrawny

Data wydania:2010

Wydawnictwo:Fabryka Słów

Pozostałe dane:Cykl: Kłamca

ISBN 978-83-7574-175-9

Format: 125×195mm

Liczba stron: 296

Cena: 27,99 zł

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: