Iwan Turgieniew „Zapiski myśliwego”

Iwan Turgieniew „Zapiski myśliwego”


Recenzowała: Maryla Kowalska

                 Niezaprzeczalną prawdą jest, że obraz szybciej dociera do mózgu niż słowo. Słowa trzeba czytać, mozolnie składać jedno po drugim, doszukiwać się podtekstów i ogólnie rzecz biorąc wkładać w jego rozszyfrowanie trochę wysiłku. Obraz natomiast, raz-dwa i już zagęszcza się w naszej głowie. Natomiast największą gratką, przynajmniej dla mnie, jest tekst, który jednocześnie odmalowuje sobą obraz, i to nie byle jaki, ale żywy, dźwięczny, pozostający po lekturze raczej własnym wspomnieniem czytającego  niż narzuconą przez pisarza wizją. W takiej właśnie lekturze radziłabym Wam zatonąć: głębokiej, pełnej głosów i zapachów, uwożącej czytelnika w odległe, czarujące krainy.

                „Zapiski myśliwego” to zbiór opowiadań utrzymanych w formie ni to wspomnień, ni to opowieści snutej w czasie popołudniowej herbaty. Zabierają nas do 19-wiecznej Rosji, którą młody szlachcic przemierza ze strzelbą w ręku, w towarzystwie wiernego psa. Jednak polowanie to tylko pretekst. Do czego? O tym zaraz.

Nie dajcie się zwieść podtytułowi, w którym pada słowo „opowiadania”. Niby zapis poszczególnych tekstów kojarzy się z prozą: długie bloki tekstu od krawędzi do krawędzi strony, z rzadka przerywane myślnikami dialogów. Tak naprawdę jednak „Zapiski…” to czysta poezja. Turgieniew, czy też raczej jego narrator, to poeta wędrujący z fuzją przez rosyjskie pola i stepy. Wrażliwość na piękno i zaduma ciągle przebijają z kart opowiadań, zarówno w opisach przyrody, jak i bohaterów. Więcej uwagi poświęcone jest temu, jak coś się dzieje i w jakiej scenerii, niż temu, co właściwie się dzieje. Bystre oko obserwatora z zachwytem prześlizguje się po otoczeniu, rejestrując całe jego piękno i odnajdując je nawet w najbardziej zaskakujących miejscach. Turgieniew oddaje je najpiękniejszym językiem, na jaki może zdobyć się pisarz. Jego opisy są barwne, żywe, a jednocześnie czułe i pełne melancholii. Przyroda i ludzie traktowani są na równi, z miłością i ciekawością pozbawioną osądów. Podobnie jak nie sposób potępiać korzeni dębu rozsadzającego fundamenty domu, Turgieniew nie osądza swoich bohaterów za ich słabości czy uleganie ludzkiej, często dwuznacznej naturze. Nawet widząc skrajną niesprawiedliwość, autor pozwala swemu narratorowi jedynie zasygnalizować niechęć, a próby niesienia pomocy pełne są taktu i delikatności. Zawsze też można dostrzec dwie strony medalu: wypędzony z majątku chłop jest skrzywdzony, ale nie można zapominać o tym, że jest to kara za kradzież. U Turgieniewa nie ma potępienia, ale nie ma też usprawiedliwiania: jest ustalony porządek rzeczy, który myśliwy-narrator obserwuje i którego nie próbuje zmieniać. Ewentualne próby oceny pozostawione są sumieniu czytelnika.

                Okazją dla stworzenia tych cudownych opisów są najpospolitsze scenki z życia codziennego, jakie można napotkać w czasie polowania. Spotkanie z wiejskim myśliwym, przypadkowe podejrzenie pary kochanków w lasku, wizyta w majątku sąsiada. Te krótkie scenki są celem samym w sobie, próbami przedstawienia trudnego, ale pięknego świata, w którym nawet pijaczek z opuszczonej tawerny doceni niebiańską urodę śpiewu młodego robotnika i oszałamiające kolory zachodzącego słońca. Naiwnie sielskie? Miejscami być może. Piękno tych prostych scen jest jednak hipnotyzujące.

                Gorąco polecam „Zapiski myśliwego” wszystkim miłośnikom piękna i poezji.

 

Korekta: Aleksandra ŻurekZapiski-mysliwego

  • Autor: Iwan Turgieniew
  • Tytuł: „Zapiski myśliwego”
  • Przekład: Ewa Skórska
  • ISBN: 978-83-7785-303-0
  • data wydania: 13-11-2013
  • wymiary: 135x205 mm
  • oprawa: Miękka
  • liczba stron: 314
  • wydawnictwo: Zysk i S-ka, Wydawnictwo
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: