Ian Tregillis, „Wojny Alchemiczne: Mechaniczny”

Ian Tregillis, „Wojny Alchemiczne: Mechaniczny”


 Recenzował: Damian Drabik

W ostatnim czasie na polskim rynku wydawniczym zagościło kilka książek fantastycznych, o których z różnych powodów było głośno, a wszystkie określane były mianem znakomitych. Na przykład „Królowie Dary” – debiut powieściowy świetnego Kena Liu, ostatecznie zachowawczy i tonący w ogranych schematach. Lub „Onikromos” Matuszka, który zasłynął odwagą w przekraczaniu kolejnych formalnych granic, nie ustrzegł się jednak w swojej powieści odrobiny chaosu, kombinatorstwa. Na tym tle kolejna taka pozycja – „Mechaniczny” Iana Tregillisa, którego George Martin nazywa wielkim talentem ­– pozostawia po sobie lepsze wrażenie.

Akcja  nowej powieści Amerykanina rozgrywa się w alternatywnej Europie, w której do życia powołano mechaniczne stworzenia o woli całkowicie podporządkowanej ich stwórcom. Tak zwani Klakierzy pełnią role niewolników – służą w domach swoich panów, pracują w usługach lub walczą w armiach. Kalwinistyczne Królestwo Niderlandów, w którym w XVII wieku skonstruowano pierwszego Klakiera, jest obecnie supermocarstwem. Z kolei katoliccy Francuzi, odwieczni wrogowie Holendrów, dążą do uznania wolności każdego, w tym Klakierów.

„Mechaniczny” to czysty przykład steampunku (mimo że akcja powieści dzieje się w okolicach XIX wieku), nie wnoszący wprawdzie nic nowego do nurtu, czy w ogóle fantastyki, ale zasadniczo bezbłędnie korzystający z charakterystycznych dla stylistyki elementów. Tregillis nie ma problemów ani z brawurowym poprowadzeniem akcji, tak aby trzymała w napięciu do ostatnich stron, ani z manewrowaniem między polityczno-historycznymi zagadnieniami, ani wreszcie z atrakcyjnym wykorzystywaniem kwestii etycznych, filozoficznych i religijnych.

Szczególnie te ostatnie odgrywają tu ważną rolę. Autor w ciekawy sposób przenosi charakterystyczne dla cyberpunku zagadnienia (sztuczna inteligencja a wolna wola, świadomość, istota człowieczeństwa) na grunt steampunkowy. Chociaż te kwestie zostały już omówione w praktycznie każdy możliwy sposób, Tregillis unika wtórności, zaprzęga do tego wszystkiego religię, dzięki czemu rozpatrujemy ten motyw pod jeszcze innym kątem. W rezultacie jeden z bohaterów, obdarzony wolną wolą Klakier Jax, okazuje się postacią, której czytelnik chętnie kibicuje, a nawet się z nią utożsamia.

Jax to jednak nie jedyny ważny bohater historii. Fabułę poznajemy bowiem z punktu widzenia aż trzech osób, co pozwala między innymi na dawkowanie informacji i stopniowe zapoznawanie czytelnika z zasadami przedstawionego świata. Jest tutaj również francuska wicehrabina, która nie stroni od wulgarnego języka oraz niekonwencjonalnych metod w poznawaniu działania Klakierów oraz pastor Visser, francuski agent działający na terenie Niderlandów. Jak łatwo się domyślić, ich losy splotą się w dramatycznych okolicznościach.

„Mechaniczny” to interesujące otwarcie nowego cyklu Iana Tregillisa. Mimo rozbudowanego świata opartego na ścieraniu się politycznych mocarstw oraz działaniu mechanicznych istot, książka jest w gruncie rzeczy bardzo kameralna, unikająca patetyczności i wielkich słów. Autor zabiera nas jakby za kulisy polityki, daje nam poznać konkretnych bohaterów, którzy szybko zyskują naszą sympatię, a którzy wcale nie decydują o losach tej walki. Mimo to ich decyzje i działania mogą okazać się kluczowe dla losów świata. „Mechaniczny” to kawał naprawdę dobrej fantastyki. Jeżeli lubicie stempunkowe klimaty, to z pewnością się nie zawiedziecie.

Tytuł oryginału: The Mechanical1

Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski

ISBN: 978-83-7924-686-1

Cena okładkowa: 39,90 zł

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: