Hunter Davies, „The Beatles”

Hunter Davies, „The Beatles”


Recenzowała: Sylwia Zazulak

O Beatlesach powiedziano już chyba wszystko. Oni sami, w muzyce, zrobili już chyba wszystko, co mogli. Wywołali swego rodzaju rewolucję, wzbudzali kontrowersje i ponoć nawet przysparzali płeć piękną o orgazmy na koncertach. I to samym swoim śpiewem! The Beatles stali się sensacją lat 60-tych – początkowo niegrzeczni, ubrani w skóry i obcisłe spodnie chłopcy, przeistoczyli się w elegancko uczesane i przyodziane w garnitury gwiazdy, aby następnie wyrosnąć na dojrzałych muzycznie i uczuciowo mężczyzn-hippisów. Tak w skrócie można opisać Beatlesów po przeglądnięciu gazet, zdjęć i przesłuchaniu dyskografii. Co jednak kryje się za ich nieosiągalnym dla żadnej późniejszej gwiazdy sukcesem? Jak wyglądało The Beatles „od środka”? O tym wszystkim obszernie rozpisał się Hunter Davies, pisząc biografię „The Beatles”.

Czterech niepozornych chłopców z Liverpoolu: ten niegrzeczny, ten miły, ten słodki i ten z dużym nosem. Każdy zupełnie inny, oryginalny na swój sposób, a jednak taki sam. Wszystko zaczęło się od Johna, który stworzył, wraz z kumplami ze szkoły, zespół The Quarryman, (jego nazwa wywodziła się od placówki, do której wszyscy uczęszczali). Potem do Lennona dołączył Paul McCartney i stali się najlepszymi przyjaciółmi. Tak powstał duet Lennon i McCartney – sprawcy tego, że amerykański rynek po raz pierwszy oszalał na dźwięk brytyjskiej muzyki. Długo nie trzeba było czekać, aby na drodze tej spółki stanął George Harrison. Potem było już tylko lepiej, stali u progu sławy i światowej kariery. Wtedy pojawił się Ringo Starr i rozpoczęła się beatlemania, trwająca krótko, aczkolwiek intensywnie.

Tak w skrócie można by opisać losy tych przeciętnych chłopaków, którzy nigdy nie uznawali samych siebie za wyjątkowych i, jak to określili, „ulepionych z innej masy”. Hunter Davies wgłębił się jednak w szczegóły ich dzieciństwa, rozwoju i kariery. Bardzo mnie to ucieszyło gdyż The Beatles jest moim ulubionym zagranicznym zespołem, którego słucham i któremu jestem wierna, odkąd tylko zaczęłam być osobą świadomą muzycznie. Ciężko jednak dowiedzieć się czegoś konkretnego –o ich sposobie bycia, charakterach i upodobaniach, a także wielu faktach z życia członków – gdy zespół nie istnieje od ponad czterdziestu lat. Owszem, jest XXI wiek, jest internet, jest prasa, ale to nie zawsze wystarcza. Brakuje informacji z pierwszej ręki, opowieści osób bliskich i, przede wszystkim, wypowiedzi samych artystów. Dzięki tej biografii dowiedziałam się tego, co od zawsze mnie nurtowało. Beatlesi przestali być dla mnie mistycznymi, baśniowymi postaciami istniejącymi kiedyś w połowie ubiegłego stulecia, ale osobami z krwi i kości, takimi samymi jak każdy współczesny artysta, tylko z kilkakrotnie krótszą karierą i wielokrotnie większą sławą.

  „The Beatles” Hunter Davies opisał swoje odczucia po tym, jak spędził osiemnaście miesięcy z Beatlesami. Pisząc o sprawach i wydarzeniach, których nie był świadkiem, starał się zachować obiektywizm i dać czytelnikowi możliwość wyrobienia własnego zdania, co okazało się doskonałym posunięciem, gdyż chłopaki w wielu momentach wzbudzali kontrowersje i skrajne uczucia. Autor posłużył się również mnóstwem wypowiedzi członków zespołu, ich rodziny, przyjaciół i współpracowników – niektóre z nich były przezabawne i przyprawiały o bóle brzucha ze śmiechu. Dzięki temu poznałam nie tylko kilka punktów widzenia na temat konkretnych sytuacji z życia The Beatles, ale również ocenę zachowań i charakterów członków zespołu. Do najciekawszych należą słowa rodziców i wychowanków każdego z nich – na przykład, idealnie dostrzegalny jest kontrast pomiędzy stosunkiem ciotki Johna, Mimi, a matki George'a Harrisona, do kariery muzycznej chłopaków. Cytaty przyjaciół, szczególnie tych ze szkoły, i partnerek Beatlesów wprowadzają sporo szczegółów – co, gdzie i kiedy robili, co jedli, co pili. Może to wydać się błahostką, ale nie raz okazało się istotne. Na podstawie takich szczegółów ugruntowałam sobie zdanie na temat każdego Beatlesa. Co mnie obchodzi, że Ringo nie cierpi cebuli? Cóż, sama też za nią nie przepadam.

Dzięki tak dokładnym opisom i powtórzeniu wypowiedzi innych, Davies pozbawił mnie wizji, jakoby Beatlesi byli rzeczywiście tacy grzeczni, na jakich wyglądali. Jakoś zawsze, gdy o nich czytałam, dopatrywałam się samych superlatyw, jacy to oni nie są przyjaźni i mili. W tej biografii, poznając każdego z nich „od dziecka”, miałam możliwość dokładnej analizy ich zachowania na przestrzeni lat – gdy byli grającymi w lokalnych klubach nastolatkami, mega sławnymi gwiazdami podczas trasy koncertowej w Stanach Zjednoczonych, a także zwyczajnymi gośćmi z kupą kasy po tym, jak The Beatles się rozpadło. Tym samym dowiedziałam się na przykład, że John Lennon nie zawsze był pacyfistą – w szkole bardzo lubił bójki, ale za to on, jak i reszta chłopaków zawsze byli śmieszkami skorymi do żartów. I jeśli wydaje się wam, że z przyjemnością rozdawali autografy, to jesteście w ogromnym błędzie. O wiele bardziej rozmowę z ich fanami wolała mama George'a Harrisona aniżeli sam zespół.

Niewątpliwie na sukces The Beatles składała się praca nie tylko ich samych, ale też sztabu specjalistów, będących jednocześnie najbliższym otoczeniem chłopaków z Liverpoolu. Każda z tych osób ma swoje miejsce w tej biografii – począwszy od Briana Epsteina, menadżera zespołu, przez Neila Aspinalla, prawą rękę Beatlesów, aż po Mala Evansa, asystenta Neila. Krótkie charakterystyki i życiorysy ich wszystkich uatrakcyjniają czytanie, gdyż doskonale mogłam połapać się kto jest kim, czym się zajmuje i jaką rolę odegrał w życiu Beatlesów. Jednocześnie sama biografia zespołu stała się bardziej szczegółowa, a to zawsze jest plus dla fana. W książce Hunter Davies przedstawił także życie każdego z chłopaków po rozpadzie The Beatles. Był ich przyjacielem, więc znajduje się tam wiele cytatów i fragmentów rozmów ze spotkań. W posłowiu znajduje się opis ich życia po piętnastu latach od rozpadu, czyli w roku 1985 – John już wtedy nie żył. Niewiarygodnym wydało mi się, jak bardzo może zmienić się życie tak wielkiej i światowej gwiazdy, jaką było The Beatles. Kończyłam lekturę, znając już dokładnie początki kariery każdego z Beatlesów, ich udział w zespole, a i tak byłam zaskoczona historią ich życia po „tym wszystkim”.

„The Beatles” to obowiązkowa pozycja dla fanów liverpoolskiego bandu, który zawojował świat i zrewolucjonizował rynek muzyczny. O ile o współczesnych gwiazdach można sporo dowiedzieć się z wywiadów, portali plotkarskich, stron internetowych i najświeższych zdjęć, o tyle o sławach sprzed kilku dekad jest trudniej. Dlatego uważam, że biografia Beatlesów Huntera Davisa jest idealna pod każdym względem. Dzięki niej pozna się wszystko – zespół, ich rodziny, przyjaciół, a nawet sam Liverpool (polecam czytanie z mapą pod ręką). Okazuje się, że Beatlesi to nie tylko szare garnitury i krawaty oraz gładkie fryzury, których powstanie Harrison opisał: „wyszliśmy z basenu z Liverpoolu i nam się spodobało”. To także wiele wyrzeczeń, trudności i ciężkiej pracy. A przede wszystkim wytrwałości. The Beatles udowodniło mi, że jeśli bardzo chce się do czegoś dojść, nawet mając talent, to trzeba ciężko pracować i nie poddawać się. A, i kłody pod nogami to normalka.

 

Korekta: Grzegorz Hammerbeatles_front_1000px

 

  • Tytuł: The Beatles
  • Autor: Hunter Davies
  • Wydawnictwo: SQN
  • Tłumaczenie: Aleksandra Machura
  • Okładka: Paweł Szczepaniak
  • Data i miejsce wydania: Kraków, 6 listopada 2013
  • Liczba stron: 576
  • ISBN: 987-83-63248-69-7
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: