Hermann, Yves H. „Stacja 16”

Hermann, Yves H. „Stacja 16”


Recenzował: Karol Sus

Jeszcze do niedawna komiksy Hermanna Huppena były nieosiągalnym marzeniem niejednego polskiego fana obrazkowych historii. Czytelnicy słali błagalne pytania o tego autora do wydawnictw, te jednak pozostawały głuche. Dość młode, ale za to bardzo prężne, Wydawnictwo Komiksowe zdecydowało się przychylić nieba wielbicielom frankofońskiej kreski, wydając „Wieże Bois-Maury”. Tak rozpoczął się prawdziwy boom na Hermanna. Kolejne wydawnictwo, tym razem Elemental, wykupiło licencję na „Jeremiaha”, który w zmierzchłych czasach doczekał się dwóch tomów na naszym rynku. A Wydawnictwo Komiksowe idąc za ciosem, opublikowało jednotomówkę „Stacja 16”, gdzie Hermann zilustrował scenariusz swojego syna.

„Stacja 16” nawiązuje do klasyków filmów grozy. Tajemnicze wezwanie pomocy z zapomnianej stacji badawczej gdzieś na Syberii uruchamia lawinę nieoczekiwanych zdarzeń. Teren, na którym dawniej przeprowadzano liczne próby nuklearne, z czasem stał się placówką, w której dokonywano makabrycznych eksperymentów na ludziach. Wysokie skażenie terenu zachwiało naturalnym przebiegiem czasu, przez co bohaterowie ze zdziwieniem odkrywają, że teraźniejszość miesza się tu z przeszłością.

Akcja komiksu prowadzona jest bardzo chaotycznie. Dzieje się tak głównie za sprawą licznych przeskoków czasowych. Orientacji w wydarzeniach nie ułatwia trudność z określeniem tego, kto znajduje się na kadrze (ach, te jednakowe mundury) i w jakim jest obecnie miejscu (pamiętajmy, że akcja rozgrywa się na pustkowiu pośród śniegów Syberii, tło jest maksymalnie ascetyczne). W pierwszym odruchu nieco mi to przeszkadzało. Gdy jednak wziąć pod uwagę, że bohaterowie muszą czuć się nie mniej skołowani, cała frustracja odchodzi gdzieś na bok, a czytelnik zaczyna dopasowywać kolejne elementy układanki. Oczywiście fabuła nie jest zbyt odkrywcza, przez co naprawdę trudno o zaskoczenie na koniec albumu. Takich historii powstało już na pęczki. A szkoda, gdyż Yves H., wsparty doświadczeniem ojca, prowadził fabułę dość umiejętnie, powoli dozując fakty i wprowadzając nastrój niepewności pomieszanej z grozą. Przy włożeniu w scenariusz więcej pracy mógł z tego wyjść naprawdę bardzo dobry thriller.

Wydawnictwo Komiksowe zdecydowało się na wydanie komiksu w ogromnym formacie (241x318 mm!), dzięki czemu można w pełni podziwiać warsztat Hermanna (zorza polarna nad Syberią czy lot śmigłowcem w burzy śnieżnej zwaliły mnie z nóg). Szkoda jednocześnie, że na tak spory format wybrano komiks o dość ascetycznych planszach (poza kilkoma wyjątkami, takimi jak wspomniane wyżej). Niemniej jednak prace belgijskiego rysownika są piękne i ogląda się je z ogromną przyjemnością.

Komiks Hermanna i jego syna, Yves H., nie należy zapewne do tytułów zapadających na długo w pamięci, niemniej jednak jest to niezła, rzemieślnicza robota, szczególnie od strony scenariusza. Mimo że nie jest nazbyt odkrywcza, historia poprowadzona została całkiem sprawnie. Dodając do tego świetne prace Hermanna, otrzymujemy przyzwoity, choć nie genialny komiks. W sam raz w oczekiwaniu na drugą turę „Wież Bois-Maury”.

 

Korekta: Katarzyna Tatomir

stacja16-qfant

  • Stacja 16
  • Scenariusz: Yves H.
  • Rysunki: Hermann
  • Kolor: Hermann
  • Wydanie: I
  • Data wydania: Maj 2014
  • Tytuł oryginału: Station 16
  • Rok wydania oryginału: 2014
  • Wydawca oryginału: Le Lombard
  • Tłumaczenie: Wojciech Birek
  • Druk: kolor
  • Oprawa: twarda
  • Format: 241x318
  • Stron: 54
  • Cena: 44,90 zł
  • Wydawnictwo: Wydawnictwo Komiksowe
  • ISBN: 978-83-64638-20-6
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: