Hermann Huppen, Yves H. „Bez przebaczenia”

Hermann Huppen, Yves H. „Bez przebaczenia”


Recenzował: Karol Sus

Od czasu publikacji pierwszych tomów serii „Wieże Bois-Maury” Hermanna Huppena daje się zauważyć prawdziwy boom na komiksy tego autora. Pewne próby wydawania jego publikacji miały miejsce także i wcześniej („Krwawe gody” z 2003 roku i dwa tomy „Jeremiaha” w 2002 roku), ale to albumy o dziejach Aymara de Bois-Maury przełamały niezbyt dobrą passę. W ciągu ostatnich zaledwie dwóch lat wydano bowiem całą serię „Wież Bois-Maury”, a ich kontynuacja, zatytułowana „Bois-Maury” jest zapowiedziana. Zapoczątkowano po raz kolejny serię „Jeremiah” oraz wydano kilka pojedynczych albumów („Stacja 16”, „Historia anioła” oraz „Bez przebaczenia”). To właśnie ostatni z wymienionych albumów, stworzony do scenariusza Yvesa H., syna Hermanna, jest jedną z najnowszych publikacji zaprezentowanych przez Wydawnictwo Komiksowe.

Akcja komiksu osadzona jest w Stanach Zjednoczonych Ameryki końca XIX wieku. Buck Carter, groźny i bezwzględny morderca, szuka schronienia na farmie zamieszkałej przez jego żonę i syna. Niespodziewany powrót nie jest jednak powodem do radości rodziny. Uznawszy męża za zmarłego, Elizabeth stara się ułożyć życie na nowo. Nie wie jednak, że za Carterem w pogoń ruszyła grupa łowców nagród. Bandyta nie zawaha się nawet przed schowaniem się za własną rodziną. Jak na rasowy western przystało, jest sporo pościgów i strzelanin pośród spalonych słońcem stepów. Szlak Bucka Cartera znaczą stosy trupów. Jedyną istotą, na której zdaje się mordercy zależeć, jest jego syn, Jeb. Tylko czy chłopak jeszcze wierzy w swego ojca? A przede wszystkim czy wierzy, że świat może wyglądać inaczej? Już niedługo boleśnie się o tym przekona.

„Bez przebaczenia” traktować można jako swego rodzaju test, a zarazem preludium serii rozgrywającej się na Dzikim Zachodzie „Comanche”, które Wydawnictwo Komiksowe ma w swoich wydawniczych planach. Wprawdzie chronologia jest zupełnie pomieszana, gdyż „Comanche” było wydawane w latach 1972-2002, a „Bez przebaczenia” to najnowsze dzieło duetu, swoją premierę mającą w 2015 roku. Tak więc, to co dla Hermanna było niejako powrotem do korzeni („Comanche” to druga seria artysty w jego dorobku), dla polskiego czytelnika może być wstępem do jednej z ważniejszych serii frankofońskich. Z punktu widzenia wydawnictwa taki krok może mieć logiczne uzasadnienie. „Comanche” liczy sobie aż 15 albumów. Pojedynczy strzał w postaci „Bez przebaczenia” łatwo może wybadać rynek i zapotrzebowanie na historię osadzone w konwencji westernu. Tym bardziej, że nie będzie to jedyna seria rozgrywająca się na Dzikim Zachodzie (Egmont wraca do „Blueberry’ego” a Elemental wydaje „Durango”).

W warstwie graficznej dominują elementy znane z innych komiksów rysowanych przez belgijskiego rysownika. „Bez przebaczenia” jest bardzo naturalistyczną wizją Dzikiego Zachodu, próżno szukać tu wymuskanych cowboyów popisujących się rzucaniem lassem. Bohaterowie komiksu to zarośnięci traperzy spędzający całe życie w siodle. Komiks jest przy tym o wiele brutalniejszy niż chociażby „Wieże Bois-Maury”. Trup ściele się gęsto, a śmierć rzadko bywa bezbolesna.

W „Bez przebaczenia” Hermann i Yves H. eksploatują brutalny świat Stanów Zjednoczonych Ameryki końca XIX wieku, nie wychodząc niestety poza pewne ramy konwencji znane z licznych filmowych westernów. A szkoda, zwłaszcza że motyw Dzikiego Zachodu z powodzeniem powraca w ostatnich latach, chociażby w produkcjach filmowych („Prawdziwe męstwo” braci Coen czy „Django” Quentina Tarantino). Nie są to jednak wyświechtane produkcyjniaki, a raczej zupełnie nowe spojrzenie na western. Mimo to komiks belgijskich autorów nie jest złym albumem. Po prostu brakuje mu odrobiny świeżości i zaskoczenia.

Korekta: Katarzyna TatomirBez.przebaczenia

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: