Haruki Murakami, „Zniknięcie słonia”

Haruki Murakami, „Zniknięcie słonia”


Autor: Nelliusz Frącek

Trudno przejść obojętnie obok prozy Harukiego Murakamiego. Grono miłośników autora „Norwegian Wood” gwałtownie się powiększa, a sam pisarz w ubiegłym roku był jednym z najczęściej typowanych kandydatów do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. Z autopsji wiem, że nie wszyscy są w stanie przyswoić specyficzny styl twórcy. Osobiście, jako fan Franza Kafki, mam bardzo pozytywne wspomnienia związane z książkami Murakamiego, które są skarbnicą absurdalnego humoru.

Do tej pory z uśmiechem na twarzy przywołuję w pamięci przedziwną „Kronikę ptaka nakręcacza”, groteskowy „Koniec świata i hard-boiled wonderland” oraz autobiograficzny zbiór esejów „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu”, w których autor japońskiego pochodzenia rozprawia o swoich sportowych fascynacjach. Na dniach wziąłem pod czytelniczą lupę „Zniknięcie słonia”, które jest zbiorem krótszych form. Jakie są moje refleksje po lekturze?

Wyobraźcie sobie, że nagle, w środku nocy, dopada was ogromny głód, a w całym domu nie ma niczego zdatnego do jedzenia. Albo inaczej: napotykacie mężczyznę, którego pasją jest spalanie stodół lub tańczącego karła, będącego ściganym przez carskie służby. A może wolelibyście poznać TV People, którzy niespodziewanie wtargną do waszych spokojnych mieszkań z telewizorem w ręku? Nie, to jeszcze nie to. Jest wiosenny dzień. Idziecie ulicą i nagle spotykacie stuprocentowo idealną dziewczynę. I co wy na to? „Zniknięcie słonia” jest zbiorem zakręconych opowiadań, w których absurd goni absurd. Przez cały czas lektury byłem przyklejony do fotela i z zapartym tchem śledziłem losy plastycznych bohaterów, którym przytrafiają się sytuacje kosmicznego kalibru, czego przykładem jest chociażby pojawienie się w ogrodzie zielonego zwierza zakochanego we właścicielce posesji. Oczywiście w „Zniknięciu...” występują także kawałki, które nie mają nic wspólnego z fantastyką i surrealizmem, a jednak budzą niegasnącą fascynację. Osobiście najbardziej w antologii urzekło mnie „Milczenie”, „Sen” oraz opowiadanie „Tańczący karzeł”. Warto nadmienić, że w zbiorku pojawia się również „Ptak nakręcacz i wtorkowe kobiety” − krótka forma, która dała podwaliny najsłynniejszej powieści Murakamiego. Autor kształtuje rzeczywistość na swój sposób i sprawia, że nasza definicja normalności w czasie lektury ulega deformacji. Pochylając się nad książką, zapominamy o wszelkich problemach i przenosimy się do świata, w którym nie istnieją żadne granice. Domyślacie się już, co czeka was podczas przedzierania się przez kolejne strony „Zniknięcia słonia”? Ostra jazda bez trzymanki.

Pamiętacie pojęcie papierowych bohaterów? W tym momencie możecie o nim w zupełności zapomnieć, ponieważ postacie u Murakamiego są z krwi i kości i daleko im do tego pejoratywnego określenia. Autor dokonuje dokładnej analizy bohaterów, zagłębiając się również w ich psychikę. Stadia psychologiczne postaci w „Zniknięciu...” bywają frapujące, a efekt potęgowany jest przez formę narracji pierwszoosobowej, która towarzyszy nam w praktyce przez całą książkę. Mogę śmiało zaryzykować stwierdzenie, że zbiór ten to wybuchowa mieszanka uczuć. Nigdy w życiu nie czytałem w jednej antologii równie romantycznego opowiadania jak „O tym, jak w pewien kwietniowy poranek spotkałem stuprocentowo idealną dziewczyną” oraz poruszającego stadium ludzkiej natury w „Milczeniu”, opowiadaniu będącym licealnymi wspomnieniami boksera, a także wstrząsającego „Snu”, którego pointa do dziś mnie zastanawia…

Styl, jakim operuje Murakami jest wyjątkowy. Jego proza napisana jest pięknym, bogatym językiem, a do tego przyprawiona gawędą, która sprawia, że przez kolejne opowiadania po prostu się płynie. Osobiście jestem zwolennikiem pierwszoosobowej narracji, która moim zdaniem pozwala na przekazanie znacznie większej dawki uczuć bohaterów i zapewne dlatego właśnie zostałem oczarowany przez sposób, w jaki autor prowadzi czytelnika przez swoje utwory. Przyznam szczerze, że trudno jest mi opowiadać o prozie Murakamiego. Są takie powieści i opowiadania, które po prostu trzeba samemu przeczytać i to właśnie jest jedna z tych pozycji.

Sięgając po „Zniknięcie słonia”, byłem nastawiony na opowieści, które zetną mnie z nóg i zachwycą w każdym calu. Po lekturze mogę stwierdzić, że zbiór ten okazał się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. „Zniknięcie...” powinno spodobać się każdemu miłośnikowi ambitnych short stories. Gorąco polecam!

 

Korekta: Paulina Koźbiałzninięcie_słonia_qfant

Autor: Haruki Murakami

Tytuł: Zniknięcie słonia

Data wydania: 2012

Wydawnictwo: Muza

Pozostałe dane: Liczba stron: 373

Cena z okładki: 39,99

 

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: