Greg Bear, „Prom kosmiczny 03”

Greg Bear, „Prom kosmiczny 03”


Recenzował: Łukasz Szatkowski

Wydawnictwo Albatros zakupiło jakiś czas temu prawa do wielu dobrych książek, które teraz sukcesywnie wydaje. Jedną z takich perełek jest „Prom kosmiczny 03” Grega Beara, autora dobrze znanego, laureata wielu nagród. Również sam „Prom…” może się poszczycić kilkoma nominacjami. Dobrze w końcu czasem powrócić do starych klimatów kosmicznego science fiction, które ostatnimi czasy jest jakby w odwrocie.

                Mężczyzna budzi się samotnie na statku kosmicznym. Nie zważając na otępienie i zdezorientowanie, zaraz po przebudzeniu musi uciekać, by nie zginąć od postępującego zimna i czyhających na jego życie stworów. Kim jest mężczyzna? Co to za statek i dokąd zmierza? Nie wiadomo, co się stało, ale  wyludnienie i zniszczenia sugerują, że nastąpiła jakaś bliżej nieokreślona katastrofa. Bezimienny bohater musi w pierwszej kolejności zadbać o własną niepewną egzystencję.

                Fabuła „Promu kosmicznego 03” bez problemu mogłaby stanowić podstawę scenariusza jakiegoś survival horroru sf. Przytłaczająca atmosfera przywodząca na myśl ponurą postapokalipsę zbudowana została w znacznej mierze przez zagubienie głównego bohatera. Akcja przebiega jak u Hitchcocka, bez żadnych wstępów, stopniowego wprowadzania w świat. Na głęboką wodę wrzucony zostaje i czytelnik, i bohater, który po nieprzyjemnej pobudce niemal kosztującą go życie musi biec nago za jakimś dzieckiem niczym Alicja za królikiem, by nie zostać odciętym przez śluzę. Przy tym, jak już wspomniałem, nie wie, kim jest, gdzie jest, ledwo składa słowa w proste zdania. Przemierzając ogromny statek (przypominający wręcz cały świat wzorem „Nonstop” Aldissa) ciągle czuje na karku oddech śmierci.

                Bearowi udało się wprowadzić także klimat grozy i niesamowitości – mimo tego, że skorzystał z pomocy stworów, które doskonale odnalazłyby się w horrorach czy dark fantasy, nie utracił istoty i naukowości science fiction. Wszystkie te stworzenia, jak i mniej efektownie zmodyfikowani ludzie, mogą zaistnieć dzięki wymieszaniu puli różnorodnych genów. W założeniu misji pozostawało bowiem nie tylko dostosowanie odnalezionej planety do potrzeb ludzi, ale i w pewnym stopniu dostosowanie ludzi do warunków na niej panujących. Jest to w science fiction zabieg dużo rzadszy niż oklepane terraformowanie, za co z pewnością należy autora docenić. Tym bardziej, że zastosował go nadzwyczaj zgrabnie i pokazał ponadto, co może się stać w razie awarii systemów tudzież celowego działania na czyjąś szkodę. Nie od dziś wiadomo, że zabawy inżynierią genetyczną niekoniecznie muszą przynieść wyłącznie pożądane skutki.

                „Prom kosmiczny 03” Beara to również powieść drogi, swoiste quest science fiction. Mamy misję, która powoli krystalizuje się podczas wędrówki i odkrywania kolejnych szczegółów zaistniałej sytuacji. Mamy zróżnicowaną drużynę, która ma tę misję wykonać. Nie wiadomo do końca, kto jest tym dobrym, a kto złym, komu przyświecają jakie cele. Możemy być pewni jedynie głównego bohatera, będącego jednocześnie pierwszoosobowym narratorem. Jeśli tęsknicie za klasycznym kosmicznym science fiction, to nie powinniście się zawieść, gdyż powieść Beara przypomina ją nie tylko fabułą, ale i specyficznym klimatem wypływającym po części z pewnej prostoty językowej i stylistycznej. Dzięki temu autor eksponuje samą historię, pomysł i puentę, i nie zamydla czytelnikowi oczu skomplikowana formą. Ma to swoje wady i zalety, ale w konwencji przyjętej przez Beara sprawdza się doskonale.

Korekta: Aleksandra Żurek198769_prom-kosmiczny-03_343

  • tłumaczenie: Krzysztof Bednarek
  • tytuł oryginału: Hull Zero Three
  • wydawnictwo: Albatros
  • data wydania: 9 sierpnia 2013
  • ISBN: 9788376597584 liczba stron: 400
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: