Graham Masterton „Rook”

Graham Masterton „Rook”


Recenzował: Maciej Lewandowski

Grahama Mastertona kojarzą chyba wszyscy, bez względu na sympatię względem książkowego horroru. To jeden z tych gości pojawiających się przy okazji dowolnej rozmowy o fikcji i potworach pod łóżkiem. Masterton to literacki weteran, któremu jednak pisanie wychodzi różnie – raz lepiej, raz gorzej. Każdorazowo jednak dostajemy prostą historię, której głównym zadaniem jest dostarczenie czytelnikowi frajdy. Tylko tyle i aż tyle.

Za sprawą wydawnictwa Replika niedawno na rynek polski trafiło wznowienie pierwszej części cyklu o Jimie Rooku – nauczycielu w jednej ze szkół w słonecznej Kalifornii. Nad poziomem wydawniczym nie ma co się rozwodzić – książka jest zrobiona dobrze, na poziomie, jakiego można oczekiwać od pozycji rynkowej XXI wieku. Koszt tej papierowej przyjemności jest także utrzymany na poziomie znanym doskonale bywalcom księgarni.

Co dostajemy w cenie 35 złotych polskich? Przyjemną, lekką fabułę doskonale sprawdzającą się jako dodatek do wieczornego piwa. Nie ma tu grama zadęcia i komicznego silenia się na straszenie wszelkim kosztem i przy wykorzystaniu wszystkiego, co popadnie. Ot, za niezbyt wygórowaną cenę dostajemy niezobowiązującą historię w lekkim klimacie dreszczowca, podlaną sosem horroru.

Jim Rook jest zaangażowanym nauczycielem, mającym pod swymi skrzydłami klasę będącą zbieraniną wszystkich przejawów tego, co system szkolnictwa określa mianem „trudnej młodzieży”. Skojarzenie z „Dangerous Minds” jak najbardziej jest na miejscu. Punktem wyjścia jest brutalne morderstwo dokonane na jednym z podopiecznych Rooka. Szczęśliwym zrządzeniem losu Jim widział sprawcę, kłopot w tym, że tylko on może go dostrzec. Tak oto za sprawą Mastertona Jim Rook staje do nierównej walki z Umberem Jonesem, czarownikiem Voodoo, a stawką rozgrywki jest nie tylko wyjaśnienie tajemnicy zabójstwa, ale i życie Jima oraz jego uczniów.

Dużą zaletą książki są konstrukcja oraz język. Narracja doskonale obywa się bez słownych ekwilibrystyk i wyszukanych metafor. Trup to trup, magia to magia, a piwo musi być zimne. Dzięki zastosowaniu takich rozwiązań możemy skupić się całkowicie na chłonięciu atmosfery opowieści oraz przyswajaniu smaczków związanych z Voodoo, co i rusz podsuwanych przez autora.

Bardzo fajnie udało się autorowi uchwycenie rozterek moralnych głównego bohatera. Jim Rook przez tych niespełna trzysta stron opowieści bije się z własnymi myślami i szuka idealnego rozwiązania patowej sytuacji, w której się znalazł.

Niestety w kilku miejscach nić, którą szyta jest opowieść, puszcza, a luźne krawędzie brzydko sterczą na boki. Nie są to poważne mankamenty, ale drażnią wyłaniającą się z nich naiwnością w motywowaniu poczynań bohaterów oraz lekkością w przechodzeniu do porządku dziennego nad rzeczami nadprzyrodzonymi i koszmarnymi.

Podsumowując, „Rook” jest sprawnie napisaną, przyjemną historią z nutką grozy i lekkiego kryminału w tle. Dzięki kilku prostym zabiegom autora z frajdą można śledzić przygody Jima, dylematy moralne oraz miłosne perypetie. Próżno tu szukać okropieństw, morza krwi oraz seksu – zostały zastąpione niezłymi dialogami i humorem.

Książka jest idealna dla miłośników fantastyki flirtującej z horrorem i polecam ją każdemu szukającemu niezobowiązującej rozrywki.

Korekta: Aleksandra Żurek

263701-352x500

  • Graham Masterton, Rook
  • przekład: Zbigniew A. Królicki
  • Data wydania: 2014
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • Liczba stron: 278
  • Oprawa: miękka + skrzydełka
  • Kategoria: fantastyka i groza
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: