Graham Masterton, „Niemy strach”

Graham Masterton, „Niemy strach”


Autor: Grzegorz Gajek

Od wczesnych lat 70-tych Graham Masterton wydał w sumie ponad sto książek. Były wśród nich thrillery, powieści obyczajowe, poradniki seksuologiczne, a także, chyba najliczniejsze, horrory. To właśnie horrorem autor zadebiutował 40 lat temu i do tego gatunku należy również jego najnowsze dzieło – „Niemy strach”.

Akcja powieści rozpoczyna się w momencie, kiedy Holly Summers, niesłysząca główna bohaterka, obchodzi swoje 33-cie urodziny. Holly, mimo braku słuchu, wiedzie całkiem zwyczajne życie. Jest pracownicą opieki społecznej, wychowuje małą córeczkę, ma wielu przyjaciół, z którymi rozmawia tak, że właściwie nie odczuwają tego, że jest głucha. Nie posługuje się bowiem językiem migowym, ale czyta z ruchu warg to, co mówią inni i zwyczajnie odpowiada. W swojej pracy Holly styka się często z ludźmi zepsutymi oraz po prostu − złymi. Przede wszystkim są to rodzice, którzy biją lub molestują seksualnie swoje dzieci. Zdarzają się wśród nich jednak również tacy, którzy przejawiają pewne oznaki chorób psychicznych. Któregoś dnia na sali sądowej pewien człowiek, który wcześniej próbował „wyrzucić” ze swojego synka siedzącego w nim demona, rzuca na bohaterkę urok. Okazuje się, że jest to przekleństwo Kruka − ducha Indian, który śledzi ludzi, a następnie pozbawia ich tego, co kochają i ściąga na nich ogromne nieszczęścia.

Na pierwszy rzut oka fabuła zapowiada się bardzo ciekawie. Ucieszył mnie zwłaszcza powrót Mastertona do wierzeń i legend indiańskich, na których wcześniej oparł swoje najlepsze horrory. Niestety, wraz z upływem czasu (i stron) przychodzi rozczarowanie. Powieść nie obfituje w istotne zwroty akcji, nie ma w niej też zbyt wielu nadprzyrodzonych wydarzeń. To, że w okno bohaterki w środku nocy stuka dziobem ptak, czy fakt, że dostrzega ona pod księgarnią samochód praktycznie identyczny z tym, w którym zginął jej mąż nie jest ani bardzo straszne, ani niewytłumaczalne. Brakuje więc w „Niemym strachu” napięcia, atmosfery grozy, etc.

Bohaterowie wydają mi się mało przekonujący. Nie jestem na przykład pewien, czy niesłysząca osoba czytająca z ruchu warg powinna być w stanie zgadnąć na podstawie akcentu swojego rozmówcy, skąd pochodzi, ale powiedzmy, że to licentia poetica. Holly wydaje się być zagubiona we własnym świecie, ale równocześnie twardo stąpa po ziemi i jest rzeczowa. Jej osobowość jest jednak płytka i nieciekawa. Z kolei motywy działania czarnych charakterów uważam za nielogiczne i bardzo nieprawdopodobne. Oczywiście możemy stwierdzić, że wszyscy (mam tu na myśli bardzo dużą grupę ludzi) są z gruntu źli i nieczuli − czy jednak nie jest to za duże i zbyt wygodne uproszczenie?

Podsumowując, „Niemy strach” to książka, którą się łatwo i bardzo szybko czyta. Jest podzielona na krótkie rozdziały, zatytułowane tak, że wiemy zawczasu, co się w nich wydarzy. Poza chwilowym oderwaniem naszych myśli od rzeczywistości nie oferuje ona jednak nic godnego uwagi − nie jest ani bardzo ciekawa jako powieść, ani bardzo przerażająca jako horror. Jeśli jesteś, tak jak ja, fanem starych horrorów Mastertona, możesz po nią sięgnąć. Z przyzwyczajenia, by tak rzec. Jeśli jednak nie czytałeś jeszcze nic tego autora i masz ochotę spróbować − zacznij lepiej od bardziej klasycznych pozycji.

 

Korekta: Paulina Koźbiał

 

Autor: Graham Mastertonniemy_strach_qfant

Tytuł: Niemy strach

Data wydania: 13 listopada 2012

Wydawnictwo: Replika

Pozostałe dane: Przekład: Paweł Wieczorek

ISBN: 978-83-7674-216-8

Stron: 242

Cena: 29,90 zł

 

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: