Gaja Grzegorzewska „Betonowy Pałac”

Gaja Grzegorzewska „Betonowy Pałac”


Recenzował: Damian Drabik

„Betonowy Pałac” Gai Grzegorzewskiej to mocny, brutalny i bezkompromisowy kryminał, w którym nic nie jest jednoznaczne. Autorka kolejny raz powraca do swojej bohaterki, której przygody opisywała na kartach poprzednich powieści. Detektyw Julia, blondwłosa piękność, tym razem jednak zostaje zepchnięta na dalszy plan, zaś czytelnik podąża za tak zwanym Profesorem, jej przyrodnim bratem, z którym przed laty łączył ją romans. Wraz z nimi czytelnik bez przygotowania wrzucony zostaje w sam środek krakowskiego piekła, gdzie mroczne zakamarki, ulice i osiedla toczone są przez brud, zepsucie i zdemoralizowanie.

Profesora poznajemy gdzieś na egzotycznej plaży, gdzie zaszył się, chcąc zapomnieć o swoim starym życiu. Niepokojące maile wyrywają go z marazmu i bez zastanowienia wraca do Krakowa. Akcja powieści rozpędza się bardzo powoli, choć wrażeń nie brakuje. Intryga zarysowuje się mniej więcej po stu stronach, a do tego czasu zapoznajemy się z charakterem bohatera, jego nawykami oraz przeszłością. Grzegorzewska ma okazję popisać się stylem, dlatego rozwleka wątki, tak jakby z niczym jej się nie spieszyło. Jednych to przekona, innych odrzuci, zwłaszcza że ta podróż za Profesorem sprowadza się nierzadko do słuchania jego wynurzeń o jakości krakowskich prostytutek, wielkości penisów i tak dalej. Ktoś powie – typowy facet, lecz Grzegorzewska nie zna umiaru. Tworzy męską prozę, ale przekraczanie granic przychodzi jej równie łatwo, co pisanie kolejnych zdań. Tak jakby chciała oddać ten męski świat z każdym możliwym detalem, opisywać myślenie mężczyzn, zachowania, instynkty jak najwierniej, lecz miejscami zmierza to w kierunku karykatury. Profesor, będący jednocześnie narratorem, więcej miejsca poświęca rozmyślaniu o seksie, niż samemu śledztwu, w które siłą został wciągnięty, a które powinno stanowić główną oś fabuły. Czyta się to świetnie, autorkę charakteryzuje kapitalny warsztat i widać, że wszystko tu jest dopieszczone, ale przez większość czasu mamy do czynienia z „gadaniem o niczym”. Przerost formy nad treścią.

Podobnie jest z samym światem przedstawionym. Znów można chwalić Grzegorzewską za przygotowanie, za dyscyplinę w szkicowaniu tej mrocznej strony Krakowa, w której roi się od gangsterów, pedofilów i innych degeneratów. Autorka tworzy tutaj misternie zaplanowany mikro-świat, z odpowiednią hierarchią, panującymi tam zasadami i kluczowymi punktami. Tym samym mamy do czynienia z całą galerią barwnych postaci. Jest osiedlowy boss, zastępy jego ludzi (najczęściej mało rozgarniętych), mafijny lekarz zajmujący się ludźmi szefa, wyzwolona nastolatka, która uczepiła się Profesora, jego homoseksualny sąsiad, wykastrowany Król (poprzedni boss) i tak dalej, i tak dalej. Problem w tym, że Profesor nie spotyka tutaj zwyczajnych, przeciętnych ludzi, wszyscy są przerysowani do granic możliwości. I choć z jednej strony tak kolorowi i charakterystyczni bohaterowie znakomicie zabarwiają fabułę, to jednak z czasem coraz mocniej razi ich powierzchowność oraz stereotypowość. Nim sama intryga nabierze tempa i zajmie właściwe miejsce, można już odczuć zmęczenie wyolbrzymieniem, przesadzeniem i nagromadzeniem wszechobecnego zepsucia. Całość ratują literackie umiejętności Grzegorzewskiej, jej wyczucie do dialogów, zadziorny styl. Zaskakuje niezwykłą lekkością w operowaniu słowem. Mnie to jednak nie wystarczyło.

„Betonowy Pałac” to przede wszystkim powieść dla tych, którzy cenią sobie twórczość Grzegorzewskiej. Czytelnicy odnajdujący się w mocnej, dynamicznej prozie, gdzie bohaterowie nie otwierają ust, jeśli nie zamierzają rzucać mięsem, gdzie nie ma żadnych świętości, a wszystko buzuje od testosteronu, powinni znakomicie się bawić. Ja niestety nie dałem się przekonać, choć doceniłem warsztat autorki i jej ponadprzeciętne umiejętności. Zabrakło mi tu jednak wyczucia rytmu i pewnej stabilności, zbyt to przerysowane, zbyt nieprawdopodobne, a w dłuższej perspektywie męczące.

 

Korekta: Katarzyna Tatomir

Grzegorzewska_Betonowy_m

  • Wydawnictwo Literackie
  • Wydanie: I
  • Data premiery: sierpień 2014
  • Format: 150x225 mm
  • Formaty ebook: EPUB MOBI
  • Oprawa: broszurowa ze skrzydłami
  • Liczba stron: 508
  • ISBN: 978-83-08-05375-1
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: