Fiona McIntosh, „Gniew króla”

Fiona McIntosh, „Gniew króla”


Recenzował: Krzysztof Dworakowski

Walka o władzę bardzo rzadko odbywa się pokojowo i humanitarnie. Możemy to zaobserwować zwłaszcza podczas kampanii wyborczej, gdy rzucane w przeciwników mięso mogłoby wyżywić mały afrykański kraj. Jednak jeśli dodatkowo ma się na usługach barbarzyńską armię lub pradawną magię, sytuacja robi się jeszcze ciekawsza. Gniew Króla szczuje przeciwko sobie czwórkę Valisarów – ostatnich pretendentów do tronu swoich przodków. Każdy z nich musi wykorzystać całą swoją wiedzę, spryt i dostępne zasoby, by chociaż spróbować przetrwać w nadchodzącym chaosie. Brzmi to jak wprowadzenie do epickiej historii, w niczym nie ustępującej tej znanej z Westeros. Niestety pozory często bywają mylące.

W tym miejscu skoncentrujmy się jednak na pozytywach. Ostatnia część trylogii Valisarów posiada kilka wyjątkowo miłych dla czytelnika elementów. Fiona McIntosh umiejętnie kreuje swoje postacie, wyposażając je w złożone, wielowymiarowe charaktery. Oczywisty na pierwszy rzut oka podział na dobro i zło szybko ulega zatarciu, otwierając oczy czytelnika na setki odcieni szarości. Większość pretendentów do tronu posiada bowiem liczne wady, dyskredytujące ich nawet w oczach najbliższych sojuszników. Autorka bardzo dobrze pokazuje też bohaterów drugoplanowych, próbujących odnaleźć swoją rolę w nadchodzącym starciu gigantów. To właśnie ich losy i wzajemne interakcje stanowią główną siłę książek McIntosh.

Historia opowiedziana w Gniewie Króla również nie prezentuje się najgorzej. Przedstawiona jest całkiem ciekawie i wzbogacona dużą dawką pozytywnego humoru. Daleko jej jednak do epickości znanej z powieści Martina. Pasjonująca walka o tron szybko zmienia się w szereg pogadanek i podróży, z których często nie wynika nic konkretnego. W krótkim czasie fabuła zostaje zakręcona niczym kłębek włóczki, co znacznie komplikuje jej przyswajanie. Dużym błędem okazało się także wprowadzenie Patronów, którzy skutecznie zabijają wszelkie napięcie związane z losami głównych postaci. Podczas lektury można odczuć wrażenie marazmu i stagnacji, którą przełamuje dopiero końcowy deus ex machina.

Opisując Gniew Króla, nie sposób zapomnieć o nieprzyzwoicie liczbie wątków romansowych. Jedynie zarysowane w poprzednich tomach, tutaj atakują czytelnika z zawziętością stada wygłodniałych hien. Niektóre z nich posiadają dość wiarygodną podbudowę, jednak większość została żywcem wyciągnięta z animacji Disneya. Co gorsza, wątki owe mają zdecydowanie zbyt duży wpływ na całość fabuły, inspirując głównych bohaterów i kierując ich poczynaniami. Fakt ten niebezpiecznie upodabnia książkę McIntosh do wieloodcinkowych seriali o argentyńsko-peruwiańskim rodowodzie.

Gniew Króla na pewno nie jest książką złą. Opowiada ciekawą, wielowątkową historię, której warto poświęcić odrobinę wolnego czasu. Zdecydowanie lepiej pasuje do niej inne słowo: rozczarowująca. Nie oddaje bowiem należytych honorów całej trylogii Valisarów. Tak interesująca opowieść, pełna zwrotów akcji i barwnych, niestandardowych bohaterów zasługiwała na zdecydowanie bardziej porywające zakończenie. Autorka próbowała wzbogacić fabułę, wprowadzając nowe, niestety często niepotrzebne wątki. Skutecznie odwracały one uwagę czytelnika od samej esencji książki – walki o władzę między Valisarami. Niestety nawet bogactwo może niekiedy okazać się przyczyną nieplanowanych kłopotów. Dlatego też fani trylogii McIntosh muszą poznać ostateczne losy ulubionych bohaterów, będąc jednocześnie gotowymi na odrobinkę końcowego niedosytu.

Korekta: Aleksandra Żurek

gniew-krola

  • Tytuł: Gniew króla
  • Autor: Fiona McIntosh
  • Wydawca: Galeria Książki
  • Data premiery: 28.08.2013
  • Tytuł oryginału: King's Wrath
  • Tłumaczenie: Izabella Mazurek
  • ISBN: 978-83-64297-07-6
  • Liczba stron: 656

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: