Feliks W. Kres, „Strażniczka istnień”

Feliks W. Kres, „Strażniczka istnień”


„Strażniczka Istnień” jest częścią cyklu, w którym znajdziecie także powieść „Klejnot i wachlarz” oraz zbiór opowiadań „Piekło i szpada”. Wszystkie trzy – mroczne opowieści płaszcza i szpady – stanowią, moim zdaniem, świetną odpowiedź na przesłodzonych „Trzech Muszkieterów” Dumasa. Przeczytałem je już co najmniej po cztery razy i jestem oczarowany, bo tak ponurego i magicznego zarazem cyklu jak ten, do tej pory nie spotkałem, a Egaherr to jedna z najmroczniejszych i najbardziej tajemniczych postaci literackich, jakie znam. Odkryłem dzięki temu cyklowi, że Kres posiadł, oprócz daru pisarstwa, jeszcze jedną czarodziejską umiejętność – rozumie kobiety. Niewiasty, które kreuje, są fascynujące, pewne siebie, inteligentne, intrygujące i bardziej niebezpieczne, niż cała armia.

„Strażniczka istnień” liczy niewiele stron. Przyznam, że mnie to zaskoczyło i nieco rozczarowało (ale tylko na początku), gdyż po uczcie złożonej z pozostałych tomów oczekiwałem kolejnego, równie obfitego, dania. Historia rozgrywa się w krainie Haestseg, która przez większość czasu „nie istnieje”, ale niekiedy pojawia się, by przez dekadę stanowić obiekt pożądania łowców przygód i skarbów. W tej książce, na końcu, wreszcie dowiemy się, kim (lub czym) jest Egaherr.

Bohaterami opowieści są z jednej strony dzikie kocice senea, żyjące w puszczy, a z drugiej – ludzie szlachetnie urodzeni, między innymi: gubernator prowincji Heaseng – Ineo Cartes (kogoś nam z nazwiska przypomina, nieprawdaż?), doradca gubernatora – Sa-Varez oraz jego siostra, która coś ma w sobie takiego, że człowiek zaczyna lubić wampiry, bo one chociaż mają jakieś uczucia. Potem okazuje się, że jest taka nie bez przyczyny.

Narracja toczy się dwutorowo i jest zróżnicowana, w zależności od tego, który świat Kres opisuje. Te dwie, całkowicie odmienne rasy początkowo wiodą bowiem oddzielne żywoty, lecz w pewnym momencie okazuje się, że ich spotkanie jest nieuchronne. Zderzenie dwóch, tak odmiennych kultur, oczywiście rodzi konflikt.

Feliks W. Kres, to rzemieślnik pisarstwa, który nieustannie udowadnia, że w literaturze, podobnie jak w każdej innej dziedzinie, upór i perfekcjonizm jest ważniejszy od abstrakcyjnego i często pompatycznego „grania w duszy”. Dobry pisarz nie potrzebuje tysiąca stron (a pisanie molochów staje się coraz modniejsze...), by opowiedzieć barwną i wartką historię. Co więcej, w „Strażniczce istnień” Kres snuje równocześnie dwie opowieści! Innym nie starczyłoby kartek, by opisać jedną... Pierwsza, dziejąca się w świecie zwierząt, to tłumaczona na ludzki język historia o istotach nieznających języka mówionego. Druga, której bohaterowie, czyli ludzie, wysoko rozwinęli zdolność porozumiewania się, jest mimo to, pełna podłości, knowań i niepotrzebnego rozlewu krwi.

Jest niepojęte, że na kartach tak krótkiej powieści, pisarz zdołał zawrzeć nie tylko intrygującą fabułę i pełnokrwiste postaci, ale też wspaniałe opisy przyrody. Podczas wędrówki z kocicami czułem i słyszałem dżunglę – niemal do niej tęskniłem, gdy książka się skończyła.

„Strażniczka istnień” to, jak każda inna książka Kresa, magia w czystej postaci. Wydawnictwo MAG, idealnie nadaje się do wznawiania książek tego autora, gdyż robi to na wysokim poziomie. Okładki są rewelacyjnie zaprojektowane, wykończenia lśnią, kartki nie wylatują. To ostatnie jest bardzo ważne, bo jestem przekonany, że te książki będą czytane wielokrotnie.

Polecam wszystkim nie tylko „Strażniczkę istnień”, lecz cały, trzytomowy cykl o Egaherr. Lektura tych trzech książek jest wspaniałą przygodą w realnym, ale jednocześnie mrocznie fantastycznym świecie.

Korekta: Natalia Bieniaszewska

Autor:Feliks W. Kresstrazniczka-istnien-qfant

Tytuł:Strażniczka Istnień

Data wydania:2004

Wydawnictwo:MAG

Pozostałe dane:ISBN: 978-83-8900-461-1

Oprawa: miękka

Format: 115 x 185

Liczba stron: 180

Rok wydania: 2004

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: